Spider's Web

Wpisy z działu: MacBook

Recenzja: Acer Aspire S3 – taniej, ale czy dobrze?

logowanie

Ultrabook tu, ultrabook tam – każda licząca się firma produkująca komputery musi mieć w swojej ofercie przynajmniej jeden model, który można w ten sposób określić, a jeśli zdarzy się tak, że jeszcze nie jest on dostępny w sprzedaży, najprawdopodobniej jego premiera będzie miała miejsce w najbliższej przyszłości. Jednym z najszybszych graczy na rynku był Acer, który jako pierwszy zaprezentował światu swoją wizję ultrabooka – Aspire S3.

Tym, co najmocniej przykuwało uwagę była cena, która od samego początku była wyraźnie niższa niż w przypadku MacBooka Air o podobnych wymiarach, a także niższa od innych komputerów z tej kategorii, pracujących pod kontrolą Windowsa. Od momentu premiery cena spadła jeszcze dodatkowo, dzięki czemu najnowszy produkt Acera wydaje się być całkiem ciekawym zakupem. Czy jednak na pewno?

Aplikacje dla Maka, które musisz mieć (a które niekoniecznie)

mas_icon

Maciek Gajewski, który opisał wg niego najlepsze aplikacje na Windowsa, zainspirował mnie do napisania podobnego wpisu na temat aplikacji na system Mac OS X. Mój przegląd podzieliłem na cztery części: podstawowe oczywistości; używam i uwielbiam; używam, bo muszę; mimo że hity, to nie polecam. Mam nadzieję, że ten spis okaże się przydatny dla Czytelników Spider’s Web używających Maków. Zaznaczam tylko, że jestem dość specyficznym użytkownikiem komputera – prawie w ogóle nie wykorzystuję go do rozrywki: nie gram w gry, nie oglądam wideo.

Zacznę od podstawowych oczywistości. Oczywiście używam najnowszej wersji systemu operacyjnego Mac OS X, czyli 10.7 (Lion). To ważne, bo na przykład systemowa aplikacja Mail jest jednym z moich ulubionych programów w ogóle na platformie Apple’a. Świetny wygląd kolumnowy (od zawsze takiego używam), kapitalne wątkowanie, szybkość działania, dobrze działające sygnalizacje i inteligentne skrzynki. Próbowałem kilkukrotnie używać gorącego zamiennika, aplikacji Sparrow, ale w żadnej mierze nie dorównywała ona systemowej aplikacji do zarządzania pocztą e-mail. Poza Mailem: Chrome (zdecydowanie najlepsza dziś przeglądarka na rynku, choć zgadzam się z tym, że w ostatnim czasie stała się bardzo zasobożerna), iTunes (można go nie lubić za przesadne rozpasanie, ale fakt jest taki, że nie ma lepszego programu do katalogowania muzyki), Microsoft Office for Mac razem z iWorkiem.

Reinstalowałem Lwa na czysto

Liona (Mac OS X 10.7) zainstalowałem w pierwszym dniu jego dostępności w Mac App Store, ale zrobiłem to na bazie poprzedniego systemu Snow Leopard, który był strasznie zaśmiecony. To dlatego, że Śnieżnego Leoparda również zainstalowałem na bazie poprzedniego systemu Leopard, który z kolei był moim pierwszym systemem po przesiadce z Windowsa na Maka na początku 2008 r., więc z natury rzeczy – ucząc się nowego systemu – mnóstwo w nim grzebałem i zmieniałem, instalując trylion aplikacji najczęściej w wersjach beta.

Można więc powiedzieć, że przez trzy lata byłem na tym samym systemie operacyjnym aktualizowanym jedynie o nowe elementy kolejnych systemów operacyjnych. Mac ma bowiem to do siebie, że w przeciwieństwie do Windowsa, każda kolejną wersję systemu operacyjnego można bez obawy instalować na bazie poprzedniej. Wadą takiego rozwiązania jest to, że wszystkie śmieci, błędy i niekonsekwencje związane z użytkowaniem systemu operacyjnego przenoszą się na kolejne wersje. W rezultacie, po ponad trzech latach użytkowania Mac OS X system bardzo zamulał; pojawiały się także błędy w działaniu, a biblioteki poszczególnych aplikacji rozsiane były po różnych zakamarkach systemu.

MacBook Air pokazuje jak Apple trzyma rynek za twarz

MacBook Air to jest wielki hit sprzedażowy Apple’a. Nie trzeba wcale czekać na publikacje kwartalnych wyników firmy, ani nawet na projekcje sprzedażowe analityków, żeby się o tym przekonać – wszędzie, gdzie się nie spojrzy widać Airy: na lotniskach, w parkach, w knajpach podczas przerwy lunchowej, w autobusach i pociągach. I to właśnie MacBoook Air komputer może Apple’owi dać przepustkę do walki o pierwszeństwo wśród producentów komputerów osobistych, a wiadomo, że Steve’a Jobsa interesuje zawsze tylko pozycja lidera. Okazuje się bowiem, że Air ma wielką przewagę nad konkurentami, której w ujęciu historycznym trudno było spodziewać się po Apple’u – cenę. To nie pierwszy raz, kiedy konkurenci Apple’a nie są w stanie przygotować odpowiedzi produktowej w podobnym przedziale cenowym. To tu ukryta jest kolejna magiczna sztuczka Jobsa.

Apple wycofał ze sprzedaży linię MacBooków, która w ostatnim czasie reprezentowana była przez zaledwie jeden produkt – kultowego, lśniącego plastikiem trzynastocalowego MacBooka. Ma to swój wymiar biznesowy – dla Apple’a podstawową linią wśród oferowanych przez siebie komputerów są dziś Airy – jedenasto i trzynastocalowe, ultracienkie i ultraszybkie komputery, które z hitowymi urządzeniami mobilnymi (iPhone, iPad) dzielą wspólną filozofię działania opartą na zarządzaniu dotykiem i gestami. To Airy są dziś najtańszymi komputerami Apple’ – ich ceny zaczynają się od 999 dol., a kończą na 1599 dol. Czyli Apple utrzymał swoje rejony cenowe utrzymywane od kilku sezonów, znacznie podwyższając jednocześnie poprzeczkę hardware’ową. I konkurenci, którzy wierzą w przewidywania analityków, że ultracienkie notebooki będą wkrótce stanowiły 40% rynku nie są w stanie odpowiednio odpowiedzieć cenowo Apple’owi.

Uśmiercenie białego MacBooka sygnalizuje ważną zmianę w ofercie Apple’a

Wraz z premierą OS X Lion premierę miał nowy Mac mini, odświeżono Macbooki Air oraz stało się coś raczej nieprzewidzianego – Apple postanowił uśmiercić białego MacBooka. To koniec pewnej epoki i jasny sygnał, w którym kierunku zmierza Apple.

Nowe Macbooki Air doczekały się szybszych procesorów i podświetlanej klawiatury. Są teraz najtańszymi laptopami oferowanymi przez firmę z Cupertino. Jednak za 999 dol. dostajemy zaledwie 11” wersję MacBooka Air – wszystkie komputery z większymi matrycami, w tym podstawową 13” są droższe. To właśnie wynik uśmiercenia białego MacBooka będącego w ofercie Apple’a od 2006 roku.

iMovie Pro – Apple drwi z profesjonalistów

Mieszane opinie o zapowiedziach nowych systemów i usług od Apple to jeszcze nic, w porównaniu z fatalnymi opiniami jakimi jest obdarzany najnowszy program do profesjonalnej edycji wideo Final Cut Pro, który pojawił się jak pozostały soft od Apple tylko w Mac App Store. Jeśli nie pojawi się, szybki update, producent może stracić sporą rzeszę profesjonalistów, którzy od lat korzystali z tego bezkonkurencyjnego produktu.

W komentarzach pod aplikacją w Mac App Store przejawia się przede wszystkim stwierdzenie, że nie jest to odświeżony Final Cut Pro, a podrasowany iMovie dedykowany amatorom. Ten drugi przy zabawach z filmami z wakacji jest wystarczający i znacznie odbiega jakością i funkcjonalnością od Movie Makera dostarczanego wraz z Windowsami. Natomiast Final Cut Pro do tej pory był używany przez najlepszych montażystów z Hollywood czy nawet największe stacje telewizyjne na świecie.

Apple ma problem, bo Air zjada iPada

Pierwsza moja myśl, jaka przyszła mi do głowy, gdy zobaczyłem, że Apple wprowadza do swojej oferty jedenastocalowego MacBook Air była taka: hej, a jak to się ma do obecności w portfolio iPada 3G? Przecież zakres funkcjonalny obu urządzeń jest bardzo podobny. Dzisiaj, w kilka tygodniu po tym debiucie podobne pytania zadają czołowi biznesowi analitycy. Rodzi się naturalne pytanie: czy nowy Air nie kanibalizuje sprzedaży iPada?

Steve „Wielebny” (jak mawia Tomasz Świderek na Twitterze) Jobs postawił się co nieco pod ścianą, kiedy w styczniu 2010 r. dowodził, że netbooki to kupa (jak mawia Paweł Opydo na Playr) – że słabe, że wyświetlacze kiepskie, że obarczone oprogramowaniem PC. Wtedy było to odważne stwierdzenie – w końcu netbooki były jedną kategorią rynku PC, która pokazywała wzrosty. Nowoczesnych tabletów z nowym pozycjonowaniem marketingowym nie było wtedy w ogóle.

Apple porzuca Flasha w Makach – szaleńcy i ignoranci, czy pionierzy?

Trzeba przyznać, że Steve Jobs jest bezkompromisowo stanowczy – skoro uznał, że technologia Flash nie przystaje do aktualnego stanu rozwoju internetu i urządzeń mobilnych, to usuwa ją także z komputerów Mac. To bardzo ryzykowne działanie, które przyprawi Apple’a o kolejne niewybredne epitety – szaleńcy, ignoranci, hegemoni narzucający swoją wizję świata. Lecz może to kolejna rewolucja Apple’a, na miarę tej, kiedy jako pierwsi w 1997 r. porzucali w komputerach stacje na dyski floppy.

Sytuacja i reakcje świata są podobne co w 1997 r. Wtedy też gremialnie krytykowano Apple’a za to, że na siłę próbuje zmieniać świat, przy okazji ograniczając i utrudniając życie użytkownika komputerów Mac. I tym razem Jobs zrobił to w swoim stylu – niby nie ogłosił wszem i wobec, że Maki porzucają Flasha, ale rzucił mediom na pożarcie nowe MacBooki Air, pierwsze komputery Apple’a, na których fabrycznie nie zainstalowano wtyczki Flash. Oczywiście wszystkie relacje, recenzje, omówienia i testy nowych MacBooków Air zaczynają się od informacji o braku Flasha. W ten sposób wieść o nowościach Apple’a poniesie się jeszcze dalej niż zazwyczaj.

Back to the Mac – wiemy, co będzie. Apple nam powiedział.

To niesamowite jak prosto czasem rozszyfrować tak skrytą firmę jaką jest Apple. Jeśli czekacie z niecierpliwością na dzisiejsze wieczorne przedstawienie Steve’a Jobsa i zastanawiacie się co pokaże, a co nie, to możemy Wam powiedzieć już teraz: będzie nowy iLife, nowy MBA i zupełnie nowy produkt. Skąd wiemy? Ze stron Apple’a!

Jak zapewne wiecie, w serwisie internetowym Apple’a jest oficjalne forum produktów. Adresy poszczególnych działów oznaczone są kolejnymi numerami identyfikującymi. I tak na przykład, dział iPad ma adres 267 http://discussions.apple.com/category.jspa?categoryID=267 , a kolejne nowe produkty mają następujące po sobie numery. Ciągnie się to aż do numeru 276, pod którym znajdziecie forum dotyczące Apple TV http://discussions.apple.com/category.jspa?categoryID=276, czyli ostatniej nowości produktowej od Apple’a.

Apple po cichu aktualizuje białego MacBooka

Plotki potwierdziły się. W amerykańskim sklepie Apple pojawił się nowy MacBook w podstawowej specyfikacji. Największa nowość: 10 godzin pracy na baterii (tak jak w 13-calowym MacBooku Pro). To zapewne zasługa nowej karty graficznej (GeForce 320M). Poza tym, reszta parametrów pozostaje praktycznie bez zmian – warto zwrócić uwagę jedynie na na nieco szybszy procesor Intel Core 2 Duo (2,4 GHz zamiast 2,26 GHz).

Nowy MacBook ma identyczną (plastikową) obudowę jak zeszłoroczny model. Na tym samym poziomie utrzymano cenę (999 dolarów). To jedyny aktualnie dostępny model notebooka Apple nie należący linii Pro – poza supercienkim Air, który nie był aktualizowany od niemal roku.

Tydzień z nowym MacBookiem Pro 15” i7

Wstrzymywałem się z recenzją nowego MacBooka Pro 15” i7, aby nie była ona zbyt nacechowana emocjami związanymi z nowym zakupem. Tydzień użytkowania nowego notebooka daje mi lepszą perspektywę do oceny. Oto co mam do powiedzenia na temat nowego najmocniejszego MacBooka Pro. Zaznaczam przy okazji, że nie będzie to recenzja techniczna, opisująca zawiłości technologiczne nowego dzieła Apple’a, lecz ocena codziennego użytkowania i wykonywania podstawowych czynności.

Dokładna specyfikacja

Jak optymalnie kupić nowego MacBooka Pro w Polsce

Zapewne nie odkryję Ameryki tym wpisem, ale może niektórzy z Was zastanawiają się jak najbardziej optymalnie kupić nowego MacBooka Pro w Polsce, gdzie wiadomo – sprzęt Apple’a jest dużo droższy niż nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale także w większej części Europy. Ja zamierzam kupić nowego MacBooka Pro w Polsce i oto jak to zrobię.

Po jednej z najdłuższych przerw w historii rozwoju marki MacBook Pro, bo trwającej aż 309 dni, Apple pokazał w końcu nowe notebooki, które – zgodnie z oczekiwaniami – wyposażone są w najnowsze (no, może nie najnowsze, ale wyznaczające standardy dobrych procesorów aktualnie na rynku) chipy Intela – i5 i i7 (model 13” pozostał z mocniejszą wersją Core 2 Duo). Aktualizacja przynosi sześć nowych konfiguracji, z czego najatrakcyjniej wyglądają 15” wersje nowych MacBooków Pro.

Recenzja: mój nowy MacBook Air, część 3

MacBook Air nie jest komputerem dla każdego. Co więcej, mogę śmiało założyć, że dla większości z Was – Drodzy Czytelnicy – to Pro 13” byłby urządzeniem lepiej dopasowanym do Waszych potrzeb. Niemniej jednak ja podtrzymuję zasadność swojego wyboru – Air jest optymalny dla mnie.

W komentarzach i mailach po moich dwóch wpisach recenzujących MacBooka Air powtarzały się pytania i prośby o odpowiedź na pytanie co faktycznie spowodowało, że zdecydowałem się na zakup MacBooka Air, a nie 13” MacBooka Pro, co – szczerze wyznam – nieco mnie dziwiło, gdyż w mojej ocenie podałem kilka jednoznacznych powodów swojej decyzji. Postaram się wyłożyć je tutaj raz jeszcze, zebrane w jednym miejscu, co może przekona Was o zasadności mojego wyboru.

Wysoka marża na iPhone vs ceny komputerów Mac

Niemałą ekscytację wywołała analiza niezależnego analityka Turleya Mullera na temat marży, którą Apple nakłada na iPhone’a. Według wyliczeń poczynionych przez Mullera na podstawie wyników po trzecim kwartale rozliczeniowym, marża na iPhone wynosi aż 58,4%. Niezwykle wysoki zarobek na iPhone pozwala Apple obniżać ceny np. komputerów Mac.*

Marża brutto to jeden z najważniejszych współczynników finansowych, który kształtuje zysk netto, czyli bezpośredni zarobek właścicieli firm. Walka o jak najwyższy wymiar marży brutto w przypadku firm publicznych nie jest łatwa, ponieważ znając wyniki, partnerzy handlowi zawsze próbują uszczknąć część dla siebie, argumentując koniecznością podziału zysku. Jak można łatwo zgadnąć, w związku z tym ruch producenckiej marży brutto idzie zazwyczaj w dół, a nie w górę.

Przełącz do wersji mobilnej