Spider's Web

Wpisy z działu: Acer

Recenzja: Toshiba Z830 – matowa lekkość bytu

recenzja

Jaki powinien być ultrabook? Jak najlżejszy, jak najcieńszy, a przy tym wykonany solidnie i jak najlepiej wyposażony. Dotychczas testowane przez nas laptopy z tej kategorii były bardzo do siebie podobne – podobny rozmiar, masa, grubość, podobny zestaw portów, parametry i ogólna jakość wykonania. Toshibę Z830 zostawiliśmy na koniec, głównie ze względu na to, że… najmniej rzucała się w oczy. Okazuje się jednak, że pierwsze wrażenie potrafi być często mylne i niektórym sprzętom należy poświęcić nieco więcej uwagi…

Jakie laptopy Polacy kupowali na święta?

Prawie 32 miliony złotych – taką sumę (według TradeWatch.pl) zostawili łącznie użytkownicy portalu Allegro, którzy podczas grudniowych (i świątecznych) szaleństw zdecydowali się na zakup nowego komputera przenośnego. Wbrew powszechnemu przekonaniu o spadku zainteresowania tego typu urządzeniami, okazały się być one doskonałym prezentem świątecznym lub sposobem na spożytkowanie pieniędzy, które otrzymaliśmy na święta.

Przyszłość ultrabooków rysuje się coraz piękniej

1326062161

Pierwsza partia ultrabooków, którą w dużej mierze można określić jako „próbną” trafiła na rynek. Lenovo, Asus, Acer, Toshiba, HP oraz inni najwięksi producenci zaprezentowali już swoje debiutanckie urządzenia, tworzone przy dość rygorystycznych wytycznych ze strony Intela, który przewodzi temu projektowi, chcąc znów przywrócić blask laptopom, które klienci powinni kupić nie tylko dlatego, że muszą, ale też dlatego, że chcą – bo są ładne, szybkie, lekkie, efektowne, pracują długo na pojedynczym ładowaniu i posiadają wszystkie najnowsze technologie.

Zanim jednak na dobre zdołaliśmy oswoić się z pierwszą falą utrabooków, Intel, podczas trwających w Las Vegas targów CES, zaprezentował już kolejne, mniej i bardziej standardowe pomysły na rozwój tej linii urządzeń i po tych prezentacjach (oraz zapowiedziach kolejnych producentów) nie można mieć raczej wątpliwości co do tego, że to właśnie „ultrabook” będzie nowym standardem wśród laptopów – nie netbook, Chromebook, „zwykły” laptop czy tablet, a właśnie ultrabook.

Acer pokazuje AcerCloud i udowadnia, że jest mistrzem kopiowania i braku własnego pomysłu

94-0000219d7-5220_AcerCloudDocs-img

AcerCloud – to nowa usługa pamięci chmurowej zaprezentowana wczoraj w ramach targów CES przez Acera, jak nazwa wskazuje. Tylko… po co? Nic nie wskazuje, by Acer miał jakiekolwiek szanse zawalczyć o masowych konsumentów. Może to mylny odbór, ale Acer celuje w dziedzinę, w której nie dość, że konkurencja jest spora, to na dodatek nie biznes chmury konsumenckiej, choć wydaje się inaczej, jest na razie w powijakach. Powijakach, które i tak zagarnęlo kilka firm. AcerCloud jest poza tym próbą odpowiedzi na iCloud, a mówiąc szczerze kopią usług Apple. Prawdopodobnie nawet lekko ulepszoną w pewnych szczegółach, jednak w żaden sposób nie zapowiadającą się atrakcyjnie.

AcerCloud oferować będzie trzy serwisy – PicStream, Docs i clear.fi Media. Każdy odpowiedzialny będzie za inne usługi – PicStream oczywiście za zdjęcia, Docs za dokumenty, a clear.fi Media za wszelkie inne treści, takie jak muzyka czy filmy. Acer chwali się, że jego technologia Always Connect pozwoli na bezpieczne przesyłanie plików, trzymanie ich i backupowanie na komputerze. AcerCloud zacznie pojawiać się na urządzeniach z Androidem i na “pecetach” w drugim kwartale 2012 roku, a w czwartym dostępna będzie międzynarodowo. W zależności od usługi pliki przechowywane będą bez limitu czasu lub 30 dni, w czasie których użytkownik będzie mógł zapisać je na swoim komputerze i mieć do nich dostęp na różnych urządzeniach.

Recenzja: Acer Aspire S3 – taniej, ale czy dobrze?

logowanie

Ultrabook tu, ultrabook tam – każda licząca się firma produkująca komputery musi mieć w swojej ofercie przynajmniej jeden model, który można w ten sposób określić, a jeśli zdarzy się tak, że jeszcze nie jest on dostępny w sprzedaży, najprawdopodobniej jego premiera będzie miała miejsce w najbliższej przyszłości. Jednym z najszybszych graczy na rynku był Acer, który jako pierwszy zaprezentował światu swoją wizję ultrabooka – Aspire S3.

Tym, co najmocniej przykuwało uwagę była cena, która od samego początku była wyraźnie niższa niż w przypadku MacBooka Air o podobnych wymiarach, a także niższa od innych komputerów z tej kategorii, pracujących pod kontrolą Windowsa. Od momentu premiery cena spadła jeszcze dodatkowo, dzięki czemu najnowszy produkt Acera wydaje się być całkiem ciekawym zakupem. Czy jednak na pewno?

Acer znacznie zmniejszy swój asortyment w 2012 roku

Szef Acera, J. T. Wang, zapowiedział, że w przyszłym roku asortyment jego firmy zmniejszy się o 2/3 względem obecnie dostępnych modeli sprzętu.

Tajwańska firma ma obecnie w swojej ofercie ponad setkę modeli laptopów: TravelMate (19 modeli), Aspire (38 modeli), netbooki (42 modele), kilka wersji Chromebooka, a oprócz tego tablety, monitory, projektory, smartfony i kilka innych urządzeń. Po zmniejszeniu asortymentu do 1/3 obecnej ilości Acer nadal będzie posiadał wystarczający wachlarz produktów w ofercie – twierdzi Wang. Firma oszacowała, że dzięki temu zabiegowi sprzedaż ich produktów będzie wzrastać o 10% z roku na rok.

Acer chce zmienić wizerunek – w najlepszym możliwym momencie

s3

CEO Acera, podczas jednego z ostatnich wywiadów stwierdził coś, co być może nie jest zbyt wielkim odkryciem, ale sygnalizuje niemal całkowitą zmianę podejścia rynku. Kojarzony do tej pory przede wszystkim z niezbyt drogimi (żeby nie powiedzieć wręcz: tanimi) komputerami z niższej półki producent, od dwóch kwartałów ponoszący straty, zamierza przynajmniej częściowo zrezygnować z produkcji „tandety” i zająć się głównie sektorem, który będzie mu w stanie przynieść realne zyski. Brzmi to oczywiście niezbyt odkrywczo, ale prawdę mówiąc takie deklaracje złożone wcześniej nie miałyby większych szans na pokrycie.

Teraz, w momencie powolnej ekspansji ultrabooków, w których Acer pokłada ogromne nadzieje, szansa jest większa niż kiedykolwiek. W końcu maja być one zaprzeczeniem wszystkich wad niesamowicie do niedawna popularnych netbooków – mobilnych, ale w większości słabo wykonanych i charakteryzujących się raczej słabymi parametrami. W tym momencie każda firma startuje na rynku praktycznie od zera i tylko od niej zależy, czy będzie kojarzyć się z bylejakością w niskiej cenie czy solidnością w cenie nieco wyższej.

Kto stworzy pierwsze komputery z Windows 8 i ARM?

Wygląda na to, że bez większego rozgłosu rozegrana została jedna z najważniejszych partii w świecie technologii mobilnych, decydująca o tym, kto jako pierwszy zyska szanse na podbicie rynku komputerów z Windows 8, wykorzystujących procesory oparate na architekturze ARM.

Jeśli źródła Digitimes się nie mylą, Qualcomm podejmie współpracę z Samsung Electronics i Sony, Texas Instruments z Toshibą oraz Samsung Electronics, natomiast Nvidia wesprze Lenovo i Acera.

Ultrabooki za mniej niż 2000zł? Już wkrótce może to być możliwe

O ultrabookach można powiedzieć wiele dobrego – dzięki niewielkim wymiarom i małej masie zasługują na miano ultra-mobilnych, a dzięki dobrym podzespołom mogą (o ile nie przeszkadza nam stosunkowo mały ekran) z powodzeniem zastąpić w większości sytuacji normalnego laptopa lub nawet komputer stacjonarny. Powinniśmy się wręcz spodziewać, że za kilka lat tego typu urządzenia ostatecznie wyprą w większości przypadków swoich dużych odpowiedników. Na razie jednak sprzedaży ultrabooków nie można zaliczyć do specjalnie udanej i raczej trudno się temu dziwić – kosztują one więcej niż spora część dostępnych obecnie na rynku komputerów zarówno, jeśli chodzi o dotychczas najpopularniejsze ultra-przenośne (netbooki) czy nawet podobny do ultrabooków Macbook Air. Prezes Acer’a zdradził dziś jednak, jakie są plany zmian cen urządzeń z tej kategorii w ciągu najbliższych dwóch lat i trzeba przyznać, że zapowiada się to naprawdę rewelacyjnie.

Obecnie za pierwsze ultrabooki musimy zapłacić, w zależności od tego, jakiego producenta wybierzemy, od około 900$ aż po 1300$ lub nawet więcej. Trochę zbyt dużo, aby klienci nagle rzucili się masowo do sklepów, nawet jeśli taki lekki i cienki laptop jest od jakiegoś czasu ich marzeniem i spełnieniem wizji komputera naprawdę przenośnego.

HTC i ARM ostatnią szansą dla Chromebooków?

Chromebooki są bez wątpienia ciekawe, ale przyznajmy to szczerze – praktycznie nikt ich nie chce. Wyniki sprzedaży (według DigiTimes to poniżej 5000 sztuk!) są prawdopodobnie poniżej wszelkich oczekiwań (o ile z tym „eksperymentem” były wiązane jakiekolwiek oczekiwania), czego efektem jest brak jakichkolwiek raportów na temat wysokości nawet dostaw oraz wyraźne obniżki cen. Za Chromebooka musieliśmy bowiem zapłacić do tej pory tyle co za przeciętnej klasy laptopa z „drogim” systemem operacyjnym (czytaj: Windows), co mogło skusić chyba jedynie zdesperowanych fanów nowości, niezależnie od tego, czy były one warte większej uwagi czy nie. Po niedawnych przecenach nadal nie jest dużo lepiej – „promocyjne” 300$ to w dalszym ciągu koszt większy niż w przypadku urządzeń, z którymi laptopy z Chrome OS miały konkurować – netbooków. Najtańszego z nich można kupić już za około 230$ – 70$ taniej, a w zestawie oczywiście „pełnoprawny” system operacyjny. Co może pomóc? Oczywiście kolejna obniżka cen, która jednak w przypadku urządzeń z procesorami Intela może się nikomu nie opłacić. Sensowny może być za to ruch, który planuje HTC – notebook z Chrome OS, „napędzany” przez procesor ARM.

Trudno jest bowiem zakładać, że ktokolwiek zdecyduje się na Chromebooka jako komputer podstawowy (a to mogłaby sugerować cena). Takie urządzenie może być co najwyżej sprzętem akcesorycznym, zabieranym wyłącznie na wakacje, mniej wymagające wyjazdy służbowe, czy wszędzie tam, gdzie Windows/OSX/Linux nie jest potrzebny, smartfon ma za mały ekran, a tablet nie posiada klawiatury. Kto zdecyduje się jednak na zakup mocno ograniczonego laptopa, kiedy w tej cenie może mieć równie mobilny i do tego w większości przypadków wystarczającego jako komputer podstawowy? Nikt, przynajmniej w skali ogólnej rynku.

Nawet producenci nie chcą już Androida na tabletach

Tablety z Androidem w wersji 3.x i 4.0 miały być odpowiedzią na dominację iPada. Lepsze, szybsze, wydajniejsze, oferujące większe możliwości i o wiele bardziej zaawansowane opcje personalizacji, miały szturmem wedrzeć się na sklepowe półki oraz do świadomości i „kieszeni” klientów. I częściowo tak się stało – łączny udział tabletów z systemem operacyjnym Google przekroczył w ostatnim kwartale 25% i wydawało się, że może być już tylko lepiej. Bardzo jednak prawdopodobne, że… lepiej już było i trzeba się z tym pogodzić. Według najnowszych doniesień, z tego rynku stopniowo planują się bowiem wycofywać najwięksi światowi producenci komputerów, którzy z uwagi na brak pomysłu na skuteczną konkurencję z iPadem czy tanimi tabletami od Barnes&Noble czy Amazonu, a także brak jakichkolwiek perspektyw zarobkowych, wolą skupić się na innych tworzeniu innych produktów.

W gronie tych, którym miało by już przestać zależeć na tworzeniu tabletów z Androidem znaleźli się tacy giganci jak Asus, Acer czy Dell – bez wątpienia jedne z najważniejszych figur w świecie PC, nieszczególnie przy tym potrafiący odnaleźć się w nowej „rzeczywistości”. Oczywiście „opuszczenie” przez nich rynku nie będzie natychmiastowe – stopniowo jednak zmniejszane są zamówienia na ilość nowych urządzeń, a cały proces ma się zakończyć już w przyszłym roku. Jeśli więc ktoś czekał np. na Asusa Transfromem Prime z czterordzeniowym procesorem, nie ma najmniejszych powodów do obaw – tablet bez wątpienia trafi na rynek, tyle że jego następcy trudno będzie się już raczej spodziewać. Bo na „zielonym robocie” w tabletach nie zależy już nawet producentom.

Początki ultrabooków trudniejsze niż przewidywano – czy starczy im czasu?

Ultrabooki nie miały być wyłącznie nową podkategorią rynku komputerowego – miały być czynnikiem, który znowu nada mu blask i sprawi, że powolny w ostatnich latach wzrost sprzedaży znów wystrzeli w górę i nikt nie będzie już głośno mówił o nastaniu ery post-PC. Było oczywiste, że nie stanie się to w ciągu jednego miesiąca, nawet przy zmasowanym ataku producentów na ten sektor – swoje propozycje przedstawił przecież m.in. Asus, Acer czy Lenovo. Mimo wszystko wiele wskazuje na to, że nawet bardzo ostrożne prognozy twórców przenośnych komputerów nie są w stanie w żaden sposób zbliżyć się do rzeczywistych wyników osiągniętych w ciągu pierwszych tygodni sprzedaży. Rezultat jest dość szokujący – Asustek i Acer decydują się na drastyczne zmniejszenie zamówień na nowe modele.

Informacje ujawnione dziś przez portal DigiTimes sugerują, że właśnie tych dwóch graczy, którzy najaktywniej postanowili włączyć się do gry o dominację na rynku małych i wydajnych komputerów, w związku z bardzo słabymi wynikami sprzedażowymi, już teraz zdecydowało się na redukcję ilości urządzeń, które zostaną wyprodukowane przez ich partnerów do końca tego roku. I nie są to redukcje byle jakie – według źródeł, sięgają one nawet 40% dotychczasowych zamówień. Początkowo planowano, że fabryki miałoby opuścić w ciągu najbliższych dwóch miesięcy około 250 000 – 300 000 ultrabooków, jednak ostatecznie ma być ich zaledwie 150 000 – 180 000.

Nawet jeśli PC umarł, to jeszcze da się na nim zarobić!

Miało być post-PC, spadek i stopniowe odchodzenie od komputerów w formie, do której przywykliśmy przez ostatnie lata. Miała być era tabletów, smartfonów i wszystkiego co „nie jest komputerem”. Tymczasem branża mimo wszystko zanotowała umiarkowany wzrost i pokazała, że po prostu na tak nasyconym rynku nie ma już miejsca dla słabszych i tych, którzy nie mają pomysłu na dalszą ekspansję. Taki pomysł miało jednak Lenovo, które po publikacji najnowszych kwartalnych wyników można uznać za jednego z największych zwycięzców w tej wyniszczającej rywalizacji.

Wyniki chińskiego producenta komputerów zdają się przeczyć forsowanej ostatnio namiętnie tezie o końcu PC-tów, nawet jeśli założymy, że jest ona wyłącznie określeniem trendu sprzedażowego. Rozwój Lenovo oraz wzrost zysków można bowiem niemal bezpośrednio porównać do osiągnięć jednego z gigantów w branży smartfonów i tabletów – HTC. Podobnie jak w jego przypadku, zysk, w porównaniu do analogicznego kwartału w roku poprzednim wzrósł o prawie 90%. Nieco mniejszy (co zrozumiałe) był za to wzrost sprzedaży – „zaledwie” 35% w skali roku, co jest i tak imponujące, zważywszy na fakt, że wzrost całej branży wyniósł 5%. Tym samym Lenovo kontynuuje serię 10 kwartałów pod rząd, kiedy rozwijało się lepiej od całego rynku oraz 8 kwartałów, kiedy rozwijało się szybciej, niż pozostali konkurenci z „wielkiej czwórki”. Potwierdziły się również prognozy analityków i możemy już bez najmniejszego wahania mówić o chińskiej korporacji, jako drugim największym dostawcy komputerów osobistych na świecie.

PC wciąż mają się dobrze (choć nie tak dobrze jak myślano)

Komputery, w formie, do której przyzwyczailiśmy się przez lata, miały powoli obumierać, a tymczasem ostatnie wyniki badań pokazują, że „ruch w interesie” jest jeszcze całkiem spory a cała branża zanotowała po raz kolejny wzrost. Być może niezbyt wielki, ale nie zmienia to faktu, że do użytkowników trafiło niemal 100 mln nowych komputerów , tym samym osiągając wynik porównywalny z „najmodniejszymi” w ostatnim czasie smartfonami.

W tym kwartale, według Gartnera, zwycięzców jest naprawdę wielu. Pierwszym z nich jest bez wątpienia Lenovo, które po raz pierwszy w swojej wieloletniej historii zajęło drugie miejsce na liście największych światowych dostawców komputerów. Tym razem imponujący, ponad 25 procentowy wzrost zawdzięczany jest w dużej mierze udanym przejęciom (Medion) i połączeniom sił (NEC). Pozwoliło to nie tylko na szybkie zdobycie kolejnych rynków – europejskiego i japońskiego, ale również rozszerzenie swojej oferty, w której można odnaleźć już urządzenia z praktycznie każdej kategorii jakościowej i cenowej. W najbliższym czasie spodziewana jest również premiera ultrabooków, tego producenta, z którymi wiąże on ogromne nadzieje. Modele takie jak U300 czy U400 mają zadebiutować już w ciągu nadchodzących tygodni, stając do walki m.in. z Macbookiem Air oraz podobnymi urządzeniami innych firm (Asus, Acer). Co ciekawe, podobny do Lenovo wzrost notuje właśnie jego przyszły konkurent na rynku ultrabooków – Acer, którego udział, choć wciąż wyraźnie mniejszy, wzrósł w ostatnich miesiącach o niemal 20%.

Niepewna przyszłość ultrabooków

Mówiąc (i pisząc) o ultrabookach nie można zapomnieć o jednym – jest to kategoria stworzona niemal zupełnie sztucznie. Kogo z nas interesuje w końcu coraz mniej atrakcyjny rynek komputerów stacjonarnych lub laptopów? Z wyjątkiem garstki zapaleńców nikt już prawie nie śledzi nowych osiągnięć w tym segmencie i nie ma w tym nic dziwnego – komputer wymieniamy już przecież raz na kilka lat. Sprytny zabieg PR’owski i intensywna kampania reklamowa pozwoliły nam jednak uwierzyć, że oto nastała era „nowych” ultrabooków, które w ostatnim czasie zaprezentowało Lenovo, Asus i Acer, a w kolejce czekają prawdopodobnie kolejne firmy.

Produkty dwóch ostatnich dostawców komputerów – odpowiednio ZenBook UX21 i UX31 oraz S3 zostały już nawet oficjalnie pokazane światu (i zainteresowanym), a data ich premiery przypada na najbliższe dni. Pomimo zapewnień producentów, przekonujących o wyjątkowości swoich najnowszych dzieł, może być im jednak ciężko odnieść spektakularny sukces. Może być nawet trudno odnieść jakikolwiek sukces.

Przełącz do wersji mobilnej