Nokia Suite

Spider's Web

Wpisy z działu: Google

Na jakie nowości z OS X 10.8 jednak warto poczekać?

Mountain lion

Zapowiedź OS X Mountain Lion wciąż wzbudza emocje, zwłaszcza u użytkowników OS X starszych stażem, choć na razie zaprezentowano jedynie kilka funkcji. Wydaje się, że Apple jeszcze przed jesienią doda parę innych rozwiązań do swojego nowego systemu, w tym coś, co podobnie jak Siri zachęciłoby do zmiany na nowy system. Według Przemka, nowy system to głównie cukierkowate aplikacje. W mojej opinii, pierwsze zaprezentowane funkcje są czymś, czego już dziś wyczekuję. Są też rzeczy kompletnie mi obojętne. Co w takim razie jest warte wyczekiwania w nowym OS X?

Sam iCloud działa dziś w systemie w dość ograniczony sposób. Najbardziej zauważalnym jego elementem jest Strumień zdjęć w iPhoto lub bezpośrednio w folderze. To drugie rozwiązanie nie jest dostępne od razu – by z niego korzystać trzeba stworzyć inteligentny katalog w Finderze. W przypadku OS X 10.8 otrzymamy to, na co czekam od premiery iCloud, czyli synchronizację dokumentów iWork pomiędzy wszystkimi urządzeniami Apple. Już dziś synchronizacja chociażby Pages pomiędzy iPadem, iPhone’em i internetowym serwisem przebiega fenomenalnie. Mankamentem jest to, że wygodniej jest dla mnie wysłać dokument z iPada do siebie e-mailem niż  wchodzić z przeglądarki w komputerze do konta iCloud i stamtąd pobrać plik. W OS X ulegnie to na szczęście zmianie. Choć obawiam się, czy pakiet iWork w wersji pudełkowej zostanie zaktualizowany.

Festiwal hipokryzji wokół plików cookie

google_cookies

Kiedy w ubiegły piątek Wall Street Journal ujawnił, że użytkownicy mobilnego Safari mogą do woli blokować pliki cookie w przeglądarce, ale Google i tak te ustawienia obejdzie, wydawało się, że oto jesteśmy świadkami Pierwszej Poważnej Wtopy Google z Prywatnością. Kiedy zastępy PR-owców Google rzuciły się do odkręcania sytuacji, z pomocą przyszedł nieoceniony Microsoft, który skutecznie odwrócił uwagę od wielkiego G.

Jest takie obrazowe slangowe określenie, Shit Hits The Fan. Opisuje sytuację, która wymknęła się całkowicie spod kontroli i kłopoty, od których trzeba się trzymać jak najdalej. Fekalia wpadła w wentylator w ubiegły piątek, kiedy Wall Street Journal ujawnił, że Google omijało ustawienia prywatności w mobilnym Safari używanym w iPhone. Okazało się, że użytkownicy mogą do woli blokować cookie w swoich iUrządzeniach, ale Google i tak pozna szczegóły ich aktywności w sieci tak, jakby pliki cookie były instalowane.

Amazon Appstore to dla wielu deweloperów bardziej dochodowe miejsce niż Android Market

amazon_appstore

A to ci heca – Amazon Appstore, mały sklepik z zaledwie 27 tys. aplikacji jest dla wielu deweloperów aplikacji mobilnych bardziej dochodowy od wielkiego Android Marketu z ponad 400 tys. aplikacji. To konkluzja przyniesiona przez ceniony dom analityczny specjalizujący się w badaniach rynku mobilnego – Distimo*. Wygląda więc na to, że cel Amazonu powoli się ziszcza – na barkach Google’a buduje sobie małe prężne księstewko.  

W najnowszym raporcie Distimo czytamy, że ze 110 topowych aplikacji, które dostępne są zarówno w Android Markecie jak i Amazon Appstore, aż 42 zarabia więcej na sprzedaży w sklepie Amazonu aniżeli w tym od Google’a. Co więcej, aż 28% wszystkich przychodów generowanych przez te aplikacje pochodzi z Amazon Appstore. Patrząc na to, jak gigantyczna różnica w zasięgu, dostępności aplikacji i generalnie świadomości istnienia marki jest pomiędzy oboma sklepami (dla pewności: na korzyść produktu Google’a), widać wyraźnie, że ten od Amazonu jest dużo bardziej skuteczny.

Google przeciwko internautom (aktualizacja!)

google

To już zaczyna być komiczne. Kolejna firma „wpadła” jeśli chodzi o naruszanie prywatności internautów. Tym razem zrobił to Google. Pominąłbym temat, gdyby nie to, że akurat Google’a owa wpadka może bardzo drogo kosztować.

Tym, którzy w weekend nie czytali newsów i / lub wiernie (i słusznie!) trwają wyłącznie przy Spider’s Web należy się streszczenie całej awantury. Otóż wyszło na jaw, że Google wykrył błąd w przeglądarce Safari na systemy iOS i OS X. Panuje zwyczaj wśród deweloperów, nawet konkurujących ze sobą, który nakazuje informować o usterkach w produkcie. Google tego nie zrobił. Ale to drobny grzech. Dużo poważniejszym jest to, co Google zrobił. Otóż wykorzystał on ową usterkę. Apple na tym nie stracił. Stracili internauci.

Pinterest gra regulaminem ostrzej, niż Google i Facebook razem wzięci

pinterest_ui1

Regulaminy usług i serwisów internetowych mają to do siebie, że są długie, nudne i w zasadzie nikt ich nie czyta. Temat ten został nawet poruszony w jednym z odcinków South Parku, w którym Kyle zaakceptował nowe zasady iTunes bez zapoznania się z nimi, przez co wpędził się w niezłe kłopoty. I tak właśnie odbywa się proces czytania regulaminów w przeważającej części przypadków. Tak samo jest też pewnie z Pinterestem, który zdobywa coraz większe rzesze użytkowników i coraz częściej mówi się o nim w kontekście wykorzystania marketingowego.

Jednak w regulaminie Pinterestu, jak w wielu podobnych, są bardzo ciekawe zapisy, na które uwagę zwrócił Boston Bussiness Journal. “Przypinając” coś do tabilcy użytkownik gwarantuje, że ma tej treści prawa, licencje, zgody i pozwolenia. Użytownik przekazuje te prawa na rzecz Pinterestu, który od tego momentu może używać, modyfikować (blabla) i sprzedawać tę treść jak tylko mu się podoba. Bardzo to wszystko ciekawe.

Po co Google’owi Android 5.0?

Android_Jelly_Bean

Nie mam w zwyczaju komentowania plotek, jednak ta jest na tyle ciekawa, że warto się zastanowić. Chodzi o Androida 5.0 Jelly Bean. Według doniesień miałby zostać zaprezentowany w drugim kwartale tego roku. Jego głównymi celami miałyby być polepszenie pracy tabletów, integracja z Chrome OS i umożliwienie używania równocześnie z Windowsem 8 na tym samym urządzeniu z przełączaniem bez konieczności wyłączania tabletu lub notebooka.

Brzmi to trochę dziwnie, bo nie do końca wiadomo, jak miałoby to wyglądać. Chrome OS dziś to całkiem inny system niż Android, skierowany do typowo mobilnych notebooków. Jednak jeśli zastanowić się nad sensem ostatniego wydania bety przeglądarki Chrome na Androida, to nabiera to już więcej realnych kształtów. Chrome beta to nie przeglądarka na urządzenia z ekranem do 4, 4,3 cala. To typowo tabletowy produkt, przenoszący filizofię desktopowego przeglądania sieci na urządzenie mobilne. Obawy, że to za wcześnie na nową wersję Androida, bo poprzednia jeszcze na dobre nie zagościła na rynku, też są trochę nietrafione. Dziwi tylko po jaką cholerę Google chciałby zagarniać rynek netbooków?

Android 4.0 ma najbardziej futurystyczny, przejrzysty i dopracowany interfejs ze wszystkich systemów mobilnych

mnemonic

Ludzie od wielu lat marzyli o przenośnych komputerach. Wyobrażano je sobie różnie – w formie konceptow tabletów, przenośnych telefonów czy samych głosów. Jednak już z dzieciństwa pamiętam, że przyszłe, nieistniejące interfejsy w filmach czy serialach przedstawiano w mocno futurystycznych, atrakcyjnych formach. Pamiętacie “Hakerów” z 1995 roku? A “Johnny Mnemonic”? “Raportu Mniejszości”, a tym bardziej “Matriksa” nikomu nie trzeba przedstawiać. Nawet w starszych filmach interfejsy wyimaginowanych komputerów zazwyczaj były przerysowane i pewnie niepraktyczne, ale atrakcyjne dla oka i całkowicie różniące się od większości ówczesnych i nawet dzisiejszych.

O ile zbliżamy się coraz szybciej do idei obsługi urządzeń za pomocą gestów czy głosu, to interfejsy urządzeń mobilnych nie rozwijają się tak szybko. Często tkwią filozofią w wielopoziomowości menu, typowych, komputerowych ikonach czy grafikach. Jednak rozwój wciąż trwa i pojawiają się coraz bardziej minimalistyczne, zbliżone do tych wyobrażeniowych, interfejsy. Tym, który poczynił ogromny krok i stał się niemal kwintesencją połączenia sporych możliwości i marzeń projektantów o futurystycznym systemie jest… Android Ice Cream Sandwich.

Wszystko co chcesz wiedzieć na temat mobilnej planety od Google’a. Robi wrażenie

Prawdziwą kopalnię wiedzy na temat „naszej mobilnej planety” przygotował Google we współpracy z Ipsosem oraz Mobile Marketing Association, na dodatek takiej, którą sami możemy sobie wygenerować w postaci interaktywnych wykresów. Pod adresem www.ourmobileplanet.com skupiono dane na temat tego, co dziś wiemy na temat rynku mobilnego. Dla wszystkich, którzy się nim zawodowo zajmują lub po prostu są nim zainteresowani to serwis-aplikacja, którą po prostu trzeba dodać do ulubionych. 

Komisja Europejska wycofała sprzeciw w sprawie nabycia Motoroli przez Google

Dobra wiadomość dla giganta technologicznego z Brukseli – Unia Europejska nie ma już nic przeciwko zakupowi Motoroli przez Google.

Gigant z Mountain View od dłuższego czasu stara się sfinalizować transakcję przejęcia części Motoroli odpowiedzialnej za urządzenia mobilne. Dużym ciosem dla firmy była wieść o tym, że pomysł zakupu nie przypadł do gustu Komisji Europejskiej, według której transakcja ta mogła naruszać prawa wspólnotowe. Sprawa zakończyła się składaniem przez firmę licznych wniosków i sprawozdań Bez skutku – do teraz.

Świetna reklama Instant Upload, jednej z najważniejszych usług Google+

Screenshot at 2012-02-13 18:16:03

Google wie, jak robić dobre, emocjonalne reklamy swoich usług. Kampania reklamowa Google+ w Stanach Zjednoczonych trwa w najlepsze i tym razem skupiono się na części tej sieci społecznościowej, która i moim osobistym zdaniem jest jedną z najlepszych funkcji Plusa – na Instant Upload, czyli automatycznym przesyłaniu zdjęć do chmury Google’a automatycznie po ich zrobieniu.

Nowa reklama jest dokładnie taka, jak powinna być: ckliwa, opowiada o problemie, który spotyka większość z nas i o tym, jak go rozwiązać. Wszystko okraszone odpowiednią historią i zdjęciami niemowlęcia wraz z rodzicami. Instant Upload przedstawiono jako funkcję, która zabezpiecza zdjęcia i pozwala przestać martwić się o to, czy zgraliśmy je na dysk albo czy nie zgubimy telefonu. I to prawda; chociaż na rynku istnieje już co najmniej kilka usług automatycznego przesyłania zdjęć do chmury, to Instant Upload jest jedną z najlepszych z prostego względu: jest prosta aż do bólu i sprawia, że chmura jest po prostu przyjazna.

Największy poplecznik Flasha właśnie go dobił

Chrome dla Androida przypieczętowuje los Flasha i jemu podobnych wtyczek. Światem Internetu będą rządzić HTML, CSS i JavaScript. I tak jak mechanizm Adobe jest słusznie krytykowany, tak nie można kwestionować jego wkładu w „uczłowieczenie” Internetu.

Flash zaczął bardzo skromnie. Za jego początki uważa się aplikację SmartSketch stworzoną przez Jonathana Gay’a i wydaną przez firmę FutureWave Software. To był prosty program dla dotykowych komputerów z rysikiem pracujących pod kontrolą systemu PenPoint OS. Nie słyszeliście nigdy o tym systemie? Nic dziwnego, rynku on nie podbił. SmartSketch jednak nie chciał umrzeć, został przeportowany na Windows i Mac OS-a. I jego twórcy zobaczyli w nim duży potencjał.

Gdzie Google blokuje, tam inny skorzysta…

google

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło – głosi popularne przysłowie. W przypadku ostatnich zawirowań wokół usunięcia przez Google z pierwszych stron wyników wyszukiwania takich stron jak Nokaut.pl, Fotka.pl czy Euro.com.pl jest wyjątkowo adekwatne. Dlaczego? Otóż, tam gdzie tracą porównywarki i zablokowane strony, korzystają klienci sklepów internetowych oraz użytkownicy samej wyszukiwarki. Oprócz tego nadszedł czas żniw dla wszystkich mniejszych lub większych agencji zajmujących się SEO, SEM i kampaniami PCC.

Teraz każda agencja, portal internetowy, osoba związana z branżą marketingu w wyszukiwarkach powinna zrobić wszystko i wykorzystać swoją szansę. Pokazać się z jak najlepszej strony. Pokazać jak to się robi, by Google nie wzięło w obroty również naszej strony internetowej. Nadeszła idealna okazja do tego, by znaleźć nowych klientów i przekonać ich do siebie koronnym argumentem – my zrobimy to lepiej niż giganci polskiego internetu!

Może od zamkniętych ekosystemów nie uciekniemy, ale w końcu zjedzą one własny ogon

iPad-iPhone-Mac1

 Zamknięte systemy i ekosystemy są wygodne. Posiadając komputer z Windowsem 8, smartfona z Windows Phone 7 i Xboxa będę mogła wygodnie przełączać się między usługami wewnątrz ekosystemu, korzystać z tych samych plików, zacząć grać w coś na konsoli, a dokończyć na smartfonie, czy tablecie. Posiadając OS X łatwo mogę połączyć go z iPadem i iPhone’em, korzystać z iCloud i żyć w wiecznym szczęściu. Mając czytnik Kindle i tablet Kindle Fire mogę jednym kliknięciem kupować wirtualne i fizyczne dobra (Amazon ma nawet szampana) bez zbędnych czynności. Mając konto Google mogę korzystać z hostingu zdjęć, muzyki, filmów; mogę prowadzić bloga, korzystać z serwisu społecznościowego, kopi zapasowych, smartfona, map i przeróżnych innych usług. I wszystko byłoby pięknie, gdyby nie to, że dostawcom tych usług zaczęło najzwyczajniej w świecie odbijać.

Co jest powodem? Oczywiście pieniądze. Jedni pozywają drugich, drudzy kupują trzecich, by wykorzystać ich patenty i pozwać pierwszych, a czwarci widzą okazję i dołączają do patentowej gry na pozywanie wszystkich dookoła o wszystko. Dla przykładu - w Stanach Zjednoczonych toczy się sprawa sądowa o prawa własności do “Interaktywnej Sieci”, czyli stron internetowych posiadających na przykład obracane grafiki czy strumieniowanie wideo. Ostatnio wokół zamkniętych ekosystemów powstaje coraz więcej takich spraw – Apple pozywa Samsunga, Samsung Apple’a, Apple Google, Google Apple’a, Microsoft producentów smartfonów z Androidem, HTC Apple’a, Apple HTC, Apple Amazona, Microsoft Barnes and Noble… Wszyscy próbują tworzyć coraz bardziej zamknięte ekosystemy i żądają od siebie nawzajem pieniędzy za wykorzystanie mniej lub bardziej zaawansowanych rozwiązań. Niektórym już się udaje – Microsoft pobiera opłaty od prawie wszystkich producentów sprzętów z Androidem. Google jest w trakcie przejmowania Motoroli i jej 17 tysięcy patentów twierdząc, że Apple narusza je w swoich urządzeniach. W związku z tym żąda “rozsądnej” zapłaty za ich wykorzystanie, czyli 2,25% od każdego sprzedanego iPhone’a. Apple skarży się w europejskich sądach, że takie żądania są nie fair.

Nowe funkcje w Google+ na Androida

Google aktualizowało aplikację mobilną dla swojego serwisu społecznościowego. Nowa odsłona przynosi kilka ciekawych usprawnień.

Pierwszą, zauważalną gołym okiem zmianą jest przyspieszenie działania aplikacji. Na respondywność i szybkość działania aplikacji serwisu nigdy nie można było narzekać, ale teraz Google+ na Androidzie „śmiga” jeszcze szybciej.

Przełącz do wersji mobilnej