Patty Jenkins najlepiej zarabiającą reżyserką świata. Ale do męskich gaż nadal daleko

Felieton/Film 12.09.2017
Patty Jenkins najlepiej zarabiającą reżyserką świata. Ale do męskich gaż nadal daleko

Stało się to, co dla wielu było oczywiste. Patty Jenkins wyreżyseruje „Wonder Woman 2”. Otrzyma też za to rekordową, wśród kobiet w branży, wypłatę.

Po wielkim sukcesie, artystycznym i kasowym, większość fanów „Wonder Woman” nawet nie zakładała innego scenariusza niż powrót Patty Jenkins na stołek reżysera „Wonder Woman 2”. Kwestią nie było „czy”, tylko bardziej „kiedy”. Teraz wiadomo już też i za ile.

Patty Jenkins właśnie podpisała umowę na nakręcenie sequela „Wonder Woman”, który do kin ma trafić w 2019 roku. Za wyreżyserowanie widowiska z Gal Gadot w roli głównej ma otrzymać 8 mln dol.

Do tego ma jeszcze zainkasować ok. 1 mln dol. za napisanie scenariusza. A i to nie wszystko, jako że Warner Bros. znany jest ze swojego hojnego wynagradzania twórców w udziałach procentowych z zysku danego filmu. O ile ten oczywiście stanie się przebojem.

Do branżowych legend przeszły już gaże zliczone z procentów zysków jakie otrzymali np. Jack Nicholson za rolę Jokera w „Batmanie” 1989 roku (ok. 50 mln dol.) czy Keanu Reeves (ponad 30 mln dol. za dwie części „Matrixa”).

Biorąc pod uwagę fakt, że pierwsza „Wonder Woman” zarobiła na świecie ponad 816 mln dol. (przy 150 mln budżecie) należy się spodziewać, że sequel wyśrubuje wynik co najmniej na podobnym poziomie. A wtedy rzeczywisty zarobek Jenkins znacznie wzrośnie.

To oczywiście wielkie kwoty i wbrew temu, co sądzi James Cameron, całkowicie zasłużone, bo Jenkins wykonała naprawdę kapitalną filmową robotę. „Wonder Woman” to jeden z najlepszych filmów rozrywkowych, nie tylko 2017 roku, ale w ogóle ostatnich lat. Do tego jeden z najczęściej komentowanych w mediach, także społecznościowych, oraz chwalony zarówno przez widzów i krytyków. A to wcale nie takie częste w kinie rozrywkowym.

Nie chcę wyjść na gościa, który sieje defetyzm, ale mimo wszystko, pomimo wielkiego odtrąbienia sukcesu, jest w tym też spora doza gorzkiej rzeczywistości.

Dopiero w 2017 roku doczekaliśmy się wielkiego blockbustera reżyserowanego przez kobietę. To, że w ogóle zwracamy na to uwagę jest dość smutnym skutkiem tego, że przez dekady w całej branży filmowej (a przez stulecia w ujęciu społecznym) kobiety z różnych powodów spychane były na margines.

To oczywiście wielki sukces Patty Jenkins i całej ekipy „Wonder Woman”, ale biorąc pod uwagę, że kobiety uczestniczyły aktywnie w tworzeniu kina i budowaniu Hollywood przez lata, a dopiero w drugiej dekadzie XXI wieku doszliśmy do punktu, w którym są one zatrudniane na stanowiskach reżyserów i w końcu otrzymują za to solidne gaże, pokazuje, że coś nie tak wydarzyło się z naszą cywilizacją.

Choć oczywiście gaża Patty Jenkins za „Wonder Woman 2” robi wrażenie (za jedynkę otrzymała 1 mln dol.), to i tak nadal sporo brakuje do kwot jakie płacone są reżyserom. Póki co rekordy w tej sferze dzierżą Peter Jackson i Christopher Nolan.

Jackson jako pierwszy reżyser w historii otrzymał w 2005 roku rekordową gażę dla reżysera – 20 mln dol. za „King Konga”.

To kwota iście gwiazdorska, zarezerwowana wcześniej dla najpopularniejszych aktorów typu Tom Cruise czy Leonardo DiCaprio. Jackson był wtedy w idealnym położeniu, tuż po wielkim sukcesie trylogii „Władcy Pierścieni”, która zarobiła łącznie niecałe 3 mld dol. i otrzymała rekordową liczbę Oscarów w najważniejszych kategoriach.

W bieżącym roku rekord Jacksona wyrównał Christopher Nolan, któremu Warner Bros z góry zapłacił również 20 mln dolarów za reżyserię „Dunkierki”. Otrzymał on też 20 proc. udział w zyskach z dystrybucji filmu (a obecnie wynik kasowy „Dunkierki” zbliża się do 500 mln dol. globalnie).

Ciekawe, czy przypadek Patty Jenkins jest otwarciem nowej ery w podejściu do kobiet w branży filmowej, czy okaże się jedynie jednorazową reakcją na oszałamiający i dość niespodziewany sukces „Wonder Woman”.

Bo równie dobrze może się okazać, że Jenkins będzie odosobnionym przypadkiem, a w kolejnych latach wytwórnie filmowe nadal niechętnie będą zatrudniały kobiety jako reżyserów w swoich najważniejszych projektach. Obecnie w filmie nie ma zbyt wielkiej reprezentacji reżyserek, przynajmniej w stosunku do ilości mężczyzn w branży.

Sama Jenkins, warto przypomnieć, wyreżyserowała „Wonder Woman” po 14 letniej (!) przerwie od filmu. Jej poprzednim dziełem był nagradzany „Monster” z oscarową rolą Charlize Theron. Jednak pomimo tego, że o filmie było głośno, przez grubo ponad dekadę Jenkins nie mogła znaleźć dla siebie następnego projektu. To potwornie długo…

Panie o wiele lepiej radzą sobie w telewizji, która jest bardziej otwarta na kobiety po obu stronach kamery jak i na opowiadanie historii z ich perspektywy. Seriale takie jak „Wielkie kłamstewka” czy „Handmaid’s Tale” są tego najlepszym przykładem.

W Europie sytuacja kobiet reżyserów jest o wiele lepsza. W tym sensie, że europejskie kino jest o wiele bardziej liberalne i otwarte na głos kobiet. Z tymże nie oszukujmy się, na autorskim kinie ze Starego Kontynentu nie zarabia się wielkich pieniędzy, a przynajmniej nie tak wielkich jak w Hollywood.

Na tle Europy całkiem nieźle wypada też polskie kino, jeśli chodzi o ilość kobiet reżyserów. Raptem kilka dni temu dowiedzieliśmy się, że „Pokot” wyreżyserowany przez duet Agnieszka Holland-Kasia Adamik został wytypowany jako polski kandydat do Oscara. Jego szanse na zdobycie nominacji wcale nie są takie małe.

Od kilku lat dość silną pozycję w branży ma Małgorzata Szumowska, która w zeszłym roku była w jury festiwalu filmowego w Berlinie, a jej filmy mają międzynarodową dystrybucję.

No i nie zapominajmy, że jednym z największych polskich hitów w kinach w 2016 roku był film „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” – opowiadający o kobiecie i wyreżyserowany przez kobietę (Maria Sadowska).

Pozostaje nam trzymać rękę na pulsie i zobaczyć, jak się będzie rozwijać sytuacja w Hollywood, które, czy nam się to podoba czy nie, nadaje rytm globalnej kinematografii.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...