Fear The Walking Dead nadal kreuje bohaterów, których los obchodzi widza

Recenzje/Seriale 12.09.2017
Nasza ocena:
Fear The Walking Dead nadal kreuje bohaterów, których los obchodzi widza

Fear The Walking Dead wraca na antenę po kilku miesiącach przerwy. Jesienna połowa 3. serii spin-offu serialu o żywych trupach po raz kolejny zmienia dynamikę pomiędzy stale rosnącą grupą bohaterów.

W tekście mogą znaleźć się spoilery z 9. i 10. odcinka 3. sezonu Fear The Walking Dead.

The Walking Dead jest na tyle popularnym serialem, że postanowiono zrobić spin-off. Dzięki temu widzowie mogą w ciągu roku spędzać dwukrotnie więcej czasu w serialowym świecie pełnym zombie (których nikt nie nazywa zombie) bazującym na odnoszących ogromne sukcesy komiksach Roberta Kirkmana.

fear the walking dead 3 sezon b recenzja

Fear The Walking Dead bardzo stara się wykreować bohaterów, o których los drżelibyśmy tak samo jak o Ricka, Daryla i Michonne.

Fear The Walking Dead próbuje wyjść z cienia większego brata. Z początku serial miał opowiadać nam o początkach apokalipsy zombie, których w The Walking Dead nie pokazano. Temu poświęcono pierwsze odcinki, ale świat upadł  i formuła szybko zaczęła przypominać to, co znamy.

Kilka przeskoków w czasie i w nowym serialu też obserwujemy grupy ocalałych, tylko w innej scenerii niż w głównym serialu. Zaczęliśmy w Los Angeles, ale potem wybraliśmy się na południe, czyli w okolice granicy Stanów Zjednoczonych i Meksyku. Trafili do Teksasu i ani myślą się znów przeprowadzać.

Clarkowie, których poznaliśmy w pierwszym sezonie, nadal się trzymają razem.

W pierwszej połowie 3. serii pożegnaliśmy niespodziewanie Travisa, ale Fear The Walking Dead nie wyeliminowało żadnej innej ważnej postaci. Madison, Nick i Alicia znaleźli dla siebie nową społeczność. Dołączyła do nich Ofelia, aczkolwiek w kiepskich okolicznościach. Jej ojciec Daniel przeżył swoje małe załamanie, a Victor nadal kombinuje i nieźle na tym wychodzi.

fear the walking dead 3 sezon b recenzja

Kilku bohaterów, czyli członków społeczności, wśród której zadomowiła się rodzina Clarków, wskoczyło natomiast na pierwszy plan. Bohaterowie osiedli w wiosce i szybko stali się ważnymi personami w lokalnej społeczności. Było pewne, że pojawią się tarcia pomiędzy nimi, a braćmi Otto, których ojca Nick zabił pod koniec poprzedniego odcinka.

Fear The Walking Dead nie trzymało nas długo w niepewności.

Nick zabił Jeremiaha i razem z matką upozorował samobójstwo. Dzięki temu Indianie z pobliskiej osady pod wodzą Walkera nie wycięli w pień ludzi, którzy przyjęli niemającą się gdzie podziać Madison wraz z dziećmi. Okazało się, że prawda o okoliczności śmierci założyciela osady wyszła w najmniej spodziewanym momencie, czyli niemal od razu.

Niespodziewana też była reakcja Troya na to, że jego ojciec wcale nie poświęcił się dla dobra swoich ludzi. Nie zmieniło to ani o jotę jego pomysłu, by zginąć z krzykiem na ustach, strzelając do wrogów. Na jego szczęście Nickowi udało się jakimś cudem uratować sytuację, ale napięcie na farmie pomiędzy dwoma grupami nie zmalało.

fear the walking dead 3 sezon b recenzja

Nie pomaga fakt, że liderzy obu frakcji nagle zniknęli.

Troy został wygnany, a Jake ciągle nie doszedł do siebie po zatruciu. Madison i Walker z kolei wybrali się do okolicznego postapokaliptycznego supermarketu, by zdobyć zapasy. Tam spotkali się – bo świat po apokalipsie jest bardzo mały – z Victorem Strandem.

Walker to jak na razie dość papierowy antagonista, ale Madison i Victora znamy dużo lepiej. Podoba mi się dynamika między tymi postaciami i cieszę się, że scenariusz wreszcie pozwolił im się ponownie spotkać. Sceny z ich udziałem były najlepszymi w dwóch wyemitowanych wczoraj odcinkach.

Podoba mi się też koncept tego supermarketu pośrodku niczego.

Świat w Fear The Walking Dead nie rozpadł się tak bardzo, jak można się było spodziewać. Ludzie, którzy przetrwali początkowe stadium apokalipsy, próbują się jakoś organizować. Grupie, która zorganizowała punkt wymiany towarów, udało się zachować zręby cywilizacji.

fear the walking dead 3 sezon b recenzja

Niestety, tej cywilizacji zabrakło na farmie Ottów. Mieszkańcy i najeźdźcy pozbawieni przywódców stają się agresywni i dochodzi do tarć. Można ze spokojnym sumieniem założyć, że przed końcem sezonu wszystko się rozpadnie. Zbyt dużo tam złej krwi, by obie grupy mogły ze sobą koegzystować.

Nadchodzący konflikt nie budzi jednak większych emocji, bo nadal nie czuję odpowiednio silnej więzi z postaciami.

Nie sposób nie oceniać spin-offu nie pamiętając serialu-matki. Nic nie poradzę na to, że los bohaterów Fear The Walking Dead nie budzi we mnie takich emocji, jak niepewna przyszłość Ricka i jego ekipy. Nie chodzi nawet o to, że z jedną grupą spędziłem jako widz 3 lata, a z drugą już 8.

Pierwszoplanowi bohaterowie The Walking Dead, pomimo licznych wad tego serialu, kupili mnie już od pierwszych odcinków. Clarkowie i ich towarzysze na ich tle wypadają blado, a konflikty, w jakie się wdają, są dość wtórne. Kontynuacja 3. serii Fear The Walking Dead tego niestety nie zmienia, ale… i tak będę ten serial dalej oglądał.

Jeśli zapomnieć na chwilę o pierwszym serialu, to spin-off jest po prostu dobry. Zombie zdążyły się opatrzyć, zdarzają się dziury w scenariuszu, które łata deus ex machina, ale można na to przymknąć oko. Odcinki Minotaur i The Diviner to po prostu jeszcze więcej tego samego: tylko i aż trzymają dotychczasowy poziom Fear The Walking Dead.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...