Rian Johnson sugeruje, że nie wyreżyseruje 9. epizodu Gwiezdnych wojen

News/Film 11.09.2017
Rian Johnson sugeruje, że nie wyreżyseruje 9. epizodu Gwiezdnych wojen

Gwiezdne wojny: Epizod 9 nadal nie ma reżysera. Disney nie ogłosił następcy Colina Trevorrowa, a Rian Johnson twierdzi, że jego przygoda z sagą skończy się na Star Wars: The Last Jedi.

Colin Trevorrow pożegnał się z marką Star Wars. Reżyser kontynuacji Parku Jurajskiego został wybrany przez Disneya, by zrealizować ostatnią część nowej trylogii Gwiezdnych wojen, ale po klapie jego ostatniego filmu podziękowano mu za współpracę.

Star Wars: Episode IX ma trafić do kin już w maju 2019 roku, a nadal nie ma reżysera.

Co prawda, ósma część gwiezdnej sagi trafi do kin dopiero za 3 miesiące, ale Disney przyspieszył cykl wydawniczy kolejnych filmów z Odległej Galaktyki. Spin-off o losach Hana Solo pojawi się już w maju przyszłego roku, a 9. epizod rok po nim. Do premiery pozostało mniej niż dwa lata.

Gwiezdne wojny to blockbuster. Do nakręcenia go trzeba i pieniędzy, i czasu. Na brak tego pierwszego Disney nie ma co narzekać, ale czasu jest coraz mniej. Tymczasem 9. część cyklu Gwiezdne wojny nadal nie ma reżysera i Disney nie kwapi się, by ogłosić nazwisko następcy.

Rian Johnson twierdzi, że nie jest zaangażowany w ten projekt.

Po ogłoszeniu rozwiązania współpracy z Colinem Trevorrowem wiele osób spekulowało, że to Rian Johnson przejmie stery nad kolejną częścią serii. Reżyser tegorocznych Gwiezdnych wojen ucina jednak te spekulacje. Wedle jego słów nie ma w planach pracy przy 9. epizodzie i wróci do roli widza.

Wypowiedź Johnsona jest jednak tak skonstruowana, że nie wyklucza możliwości, by reżyser Ostatniego Jedi zajął się następnym epizodem. Jak na razie mówi tylko o tym, że nie myśli o możliwości zajęcia się kolejnym filmem, bo jego umysł zaprząta obraz, nad którym teraz pracuje.

Poprzednim razem, gdy Disney zmieniał reżysera gwiezdnowojennego filmu, bardzo szybko poznaliśmy nazwisko następcy.

Duet Phila Lorda i Chrisa Millera zastąpił Ron Howard, a oba ogłoszenia dzielił jeden dzień. Co prawda mowa o filmie o przygodach młodego Hana Solo, który premierę ma niebawem, ale i tak brak ogłoszenia następcy Trevorrowa sprawia, że fani zadają sobie pytania o przyszłość sagi.

Możliwe, że obecnie prowadzone są rozmowy. Ba, niewykluczone, że Disney i Rian Johnson już dawno podpisali umowę i czekają na dogodny moment, by ogłosić rozszerzenie współpracy. Teraz po prostu korporacja skupia się na nadchodzącej premierze 8. części cyklu – podobnie jak reżyser.

Rian Johnson zdradził natomiast, że w Star War: The Last Jedi zagra Joseph Gordon-Lewitt.

Nie zobaczymy go jednak w filmie, a użyczy swojej postaci wyłącznie głosu. Reżyser twierdzi, że fani powinni rozpoznać aktora. Bohater, który przemówi głosem Gordona-Levitta, nie będzie jednak istotny dla fabuły.

Aktor, z którym Rian Johnson współpracował przy wszystkich poprzednich swoich filmach, ma pojawić się jako kosmita w krótkim cameo. Podobną rolę miał zresztą w jednym z poprzednich filmów reżysera Ostatniego Jedi.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...