Foo Fighters: „The Line”. Nowy singiel zespołu jest tym, co w rocku najlepsze

News/Muzyka 08.09.2017
Foo Fighters: „The Line”. Nowy singiel zespołu jest tym, co w rocku najlepsze

I w samych Foo Fighters. Trzeci singiel z nowej płyty zespołu udowadnia, że ten nie zamierza przesadnie eksperymentować. The Line to granie w starym, dobrym stylu, co szczególnie pasuje do tej kapeli.

Premiera płyty „Concrete and Gold” zespołu Foo Fighters coraz bliżej. Ta ma się pojawić 15 września nakładem Roswell Records/RCA Records i będzie już dziewiątą w dorobku zespołu. Mogliśmy się już zapoznać z dwiema piosenkami z nowego albumu: dominującej na listach przebojów Run, oraz zaprezentowanej dość niedawno Sky Is A Neighbourhood.

W przeciwieństwie do dwóch poprzednich singli, temu nie towarzyszy już żaden teledysk. The Line został udostępniony za darmo w popularnych usługach rozrywkowych pokroju YouTube’a czy Spotify. I utwierdza mnie w przekonaniu, że „Concrete and Gold” prawdopodobnie będzie płytą roku w kategorii mainstreamowego rocka.

Co ciekawe, The Line nie wnosi za wiele nowego, to kawałek w klasycznym stylu Foo Fighters.

Wiele zespołów, znudzonych strefą komfortu jaką zapewniają im utwory utrzymane w stylu ich największych hitów, szuka jakiejś nowej drogi. Eksperymentuje, bawi się muzyką, a skutki tego bywają różne. Foo Fighters raczej do tej grupy nie należy, zwłaszcza jeżeli spojrzymy na to z perspektywy do tej pory opublikowanych numerów.

Melodie pisane przez zespół Grohla są bardzo charakterystyczne, podobnie jest też w przypadku utworu The Line. Całość, jak zawsze, okraszona jest pełnym emocji wokalem, który – cytując tekst – „szuka nadziei w czasach, w których wydaje się, że w każdej chwili walczymy o życie, a wszystko jest na szali”.

Podobnie jak w przypadku większości singli, również i ten ma odpowiedniego pazura dla fanów rocka, a zarazem jest na tyle przystępny, by mainstreamowe stacje radiowe nie miały problemu z dodaniem go do swoich list odtwarzania. To stare, dobre, klasyczne Foo Fighters. Które dawno nie brzmiało tak dobrze.

„Conrete and Gold” to jedenaście piosenek. Bardzo jestem ciekaw pozostałych dziewięciu.

Na tym jednak nie koniec. Wraz z płytą ma się pojawić animowany dokument, który przedstawi kulisy powstawania płyty. Tak, animowany. Nie mam pojęcia, co Grohlowi i reszcie ferajny strzeliło do głowy, ale patrząc na ich historię będzie to raczej coś prześmiewczego niż faktycznie interesującego merytorycznie. Nie szkodzi: byleby sama płyta była dobra. Na szczęście, właśnie tak się zapowiada.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...