Supermodelka Plus Size nie zastąpi Top Model

Artykuł/TV 07.09.2017
Supermodelka Plus Size nie zastąpi Top Model

Top Model nie wrócił w jesiennej ramówce TVN-u, ale konkurencja przyszła z pomocą. W Polsacie premierę miało show Supermodelka Plus Size. Niestety, program nie zastąpi produkcji z Joanną Krupą na czele jury.

Trudno mi właściwie cokolwiek zarzucić Supermodelce Plus Size. Głównym problemem jest chyba to, że to tytuł nieangażujący, nudny, dość przewidywalny i sztuczny. A przynajmniej tak wypada pierwszy odcinek. Celem programu jest wyłonienie spośród około 100 tys. uczestniczek, które zgłosiły się do pierwszej edycji, najlepszej modelki plus size, czyli takiej, która jest właściwie przeciwieństwem tego, co głównie znamy z wybiegów.

Przemysł modowy się zmienia. Na wybiegach i na sesjach zdjęciowych możemy zobaczyć modelki odbiegające od kanonu i rozmiaru 0. Alternatywny modeling prężniej rozwija się na Zachodzie niż w Polsce, ale i u nas da się zauważyć zmiany w branży. Coraz częściej biorą udział w pokazach i różne marki reklamują modelki alternatywne, czyli właśnie plus size, wytatuowane dziewczyny i chłopaki, a także osoby niepełnosprawne.

Polsat wychodzi naprzeciw temu trendowi, tylko… robi to po prostu jakoś nieciekawie.

Z założenia show powinno bawić i być w jakikolwiek sposób rozrywkowe, a przyznam, że pilotażowy epizod Supermodelki Plus Size mnie znużył. Ani jury nie jest interesujące (pazur pokazuje trochę Ewa Zakrzewska, polska modelka plus size, ale z kolei Rafał Maślak, mister Polski 2014 i model, choć w teorii całkiem sympatyczny, jest strasznie nienaturalny), ani żadna z uczestniczek jakoś nie zapadła mi w pamięć. Cała oprawa mnie nie przekonuje. Chyba po prostu chodzi o to, że zwyczajnie szkoda na to czasu.

Program Top Model niejednokrotnie potrafił żenować. Ale wszystko tam grało. Jury i prowadzący mieli w sobie jakąś ikrę. Potrafili zrobić – nomen omen – show.

Tutaj tego nie czuję. A szkoda, bo wbrew temu, co wszyscy chcą wmówić, program wcale nie promuje otyłości. Zdarzyło się, że jury nie wybrało dziewczyn właśnie ze względu na to, że powinny popracować nad swoją sylwetką. I chyba fakt, że ten program może zmienić nastawienie do plus size, to jego jedyny walor. Bo jeśli chodzi o samą rozrywkę, na razie jestem na nie. Być może kolejne odcinki sprawia, że Supermodelka Plus Size nabierze tempa (w końcu to, co widzieliśmy to dopiero casting). Ale nie wiem, czy się o tym jeszcze dowiem. Po wczorajszym pilcie raczej nie mam zamiaru więcej programu oglądać.

Teksty, które musisz przeczytać:

W rytmie serca od Polsatu może być twoim nowym guilty pleasure

Oprawa tego serialu jest fatalna, nie ma się co oszukiwać. Jeśli chodzi o umiejętność sprzedania swojego produktu to TVN bije Polsat na głowę. Niech dowodem będzie fakt, że gdyby nie redakcyjne obowiązki, to wyłączyłabym W rytmie serca już po zobaczeniu samej czołówki. Ale, o dziwo, serial Polsatu wciągnął mnie bardziej niż TVN-owska Diagnoza.

Recenzje/Seriale 11.09.2017

Dołącz do dyskusji (9)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...