Filmowe uniwersum DC rozleci się jak domek z kart

Felieton/Film 24.08.2017
Filmowe uniwersum DC rozleci się jak domek z kart

Ze smutkiem patrzę na zamieszanie wokół kolejnych filmów kinowych na bazie komiksów DC. Jak tak dalej pójdzie, to cały projekt współdzielonego uniwersum upadnie, zanim na dobre się rozkręci.

Marvel i DC Comics to najwięksi konkurenci na komiksowym rynku, którzy wydają swoje zeszyty od dziesięcioleci. Obie firmy dały popkulturze mnóstwo ikonicznych postaci. Po jednej stronie mamy Avengersów z Kapitanem Ameryką i Iron Manem na czele, a po drugiej Ligę Sprawiedliwości, w której pierwsze skrzypce grają Superman i Batman.

mcu bez kapitan marvel

Oba wydawnictwa to hegemoni w branży, ale tylko jednej z firm udało się osiągnąć oszałamiający sukces w Hollywood.

Chociaż filmy na podstawie komiksów o superbohaterach powstają od połowy ubiegłego wieku, to dopiero dekadę temu weszły do mainstreamu. Wcześniejsze produkcje o ubranych w obcisłe ciuchy herosach zwykle nie były ze sobą powiązane fabularnie. Marvel to zmienił i potraktował filmy jak… komiksowe serie. Zaczerpnął z materiału źródłowego coś więcej niż motywy i postacie.

Dziś na Marvel Cinematic Universe składa się kilkanaście filmów i kilka produkcji telewizyjnych. Ich akcja rozgrywa się w tym samym fikcyjnym świecie i się mniej lub bardziej fabularnie przeplatają – dokładnie tak jak komiksy o różnych grupach superbohaterów. Disney, który wykupił Marvela, ma dzięki temu w ręku jedną z najpotężniejszych franczyz rozrywkowych świata.

Warner Bros. pozazdrościło Disneyowi i postanowiło wykreować DC Extended Universe na modłę MCU.

Na papierze pomysł wyglądał świetnie – kolejne filmy opowiadające na nowo historię Supermana, Batmana i innych herosów prosto z kart komiksów też miały rozgrywać się w tym samym fikcyjnym świecie. Postaci miały potem spotkać się w jednym wspólnym filmie i założyć Ligę Sprawiedliwości, czyli organizację podobną do Avengersów od Marvela.

Warner Bros. popełniło jednak mnóstwo błędów. DC Extended Universe nie tylko wystartowało kilka lat za późno, by dogonić konkurencję, to jeszcze potknęło się zaraz na starcie. Potem, trzymając się metafor, zamiast pobiec dalej, przestrzeliło sobie kolano, a ostatnie doniesienia zaś wskazują na to, że włodarze Warner Bros. stoją w miejscu. I celują sobie w stopę.

DC Extended Universe brakuje głębi, na którą Marvel pracował ciężko przez lata.

Do tej pory pojawiły się zaledwie cztery filmy kinowe z nowymi inkarnacjami bohaterów DC. Man of Steel był filmem poprawnym, ale potem było znacznie gorzej. Batman v. Superman kompletnie wyłożył się na trzecim akcie, a Suicide Squad, zamiast być konkurencją dla Deadpoola, zostało skrzywdzone przez montażystów i stało się obiektem kpin.

Złą passę przerwała dopiero Wonder Woman. Film o wojowniczej Amazonce w próżni przeszedłby pewnie bez większego echa, ale patrząc przez pryzmat poprzednich produkcji DC został okrzyknięty ogromnym sukcesem. Chciałbym wierzyć, że Warner Bros. pójdzie za ciosem i zacznie wreszcie gonić Marvela, zamiast tylko potykać się o własne nogi.

Batman

Na to się niestety nie zanosi.

W powijakach jest teraz kilka, jeśli nie kilkanaście filmów o superbohaterach DC na różnych etapach produkcji. Jeszcze w tym roku do kin trafi Liga Sprawiedliwości, ale na horyzoncie widać kolejne filmy takie jak Cyborg, Aquaman, Flash, Gotham City Sirens. Niestety informacje o problemach z produkcją i dziwnych decyzjach twórców nie napawają optymizmem.

Jednym z ważniejszych filmów w ramach DC Extended Universe będzie The Batman, czyli pierwszy solowy film w tej serii poświęcony Mrocznemu Rycerzowi. Niestety obawiam się, że nic dobrego z niego nie wyjdzie. Ostatnia wypowiedź nowego reżysera jest co najmniej kuriozalna i może nawet zwiastować koniec DC Extended Universe.

Matt Reeves sugeruje, że Batman z Benem Affleckiem nie będzie częścią filmowego uniwersum DC.

Reżyser stwierdził, że Warner Bros. pozwoliło mu zrobić film po swojemu. Reeves przebąkuje o trylogii i najwidoczniej chciałby zrobić coś swojego na modłę trylogii Mrocznego Rycerza od Christophera Nolana. Nowa seria o Batmanie w osobnym uniwersum to najgorsza możliwa decyzja z perspektywy widza – tym bardziej, że w filmie pojawi się ta sama twarz Bruce’a Wayne’a, co w DCEU.

Batman Ben Affleck

Chcę wierzyć, że to tylko przejęzyczenie i tak naprawdę chodzi o to, że film o Batmanie opowie zamkniętą historię, w której nie będą brać udziału inni superbohaterowie. Warner Bros. powinno jednak popracować nad komunikacją, bo informacje docierające do fanów są niepokojące. Trudno wierzyć w powodzenie DC Extended Universe, skoro reżyser filmu o Batmanie się od niego odcina.

To nie pierwszy komunikat, który stawia pod znakiem zapytania powodzenie The Batman.

Z początku reżyserią solowego filmu o Batmanie miał się zająć Ben Affleck, ale odtwórca głównej roli sam uznał, że nie podoła temu zadaniu. Potem okazało się, że pierwszy scenariusz idzie do kosza, a Matt Reeves zaczyna projekt od zera. Oliwy do ognia dolał jeszcze brat Bena Afflecka, który sugerował, że aktor wcielający się w Mrocznego Rycerza zrezygnuje z roli.

Warner Bros. powinno sobie pluć w brodę, że wybrało do tej roli Afflecka. Nie chodzi o to, jak wypadł na ekranie – w Batman v. Superman to jego kreacja była jaśniejszą stroną przeciętnego filmu – ale kompletnie nie czuć, by studio na tę inkarnację Batmana dostatecznie chuchało i dmuchało i tak naprawdę cały projekt stoi pod znakiem zapytania.

Zrobiło się też spore zamieszanie wokół postaci Jokera.

W Suicide Squad wcielił się w niego Jared Leto i chociaż jego kreacja nie wszystkim przypadła do gustu, to Warner Bros. nie powinno tak szybko wymieniać aktora grającego tą ikoniczną postać. Leto miałby jeszcze szansę wyjść z cienia Heatha Ledgera, ale wytwórnia podobno szuka już nowego Jokera.

Pojawił się pomysł, by nakręcić film, który będzie poświęcony początkom przestępczej kariery arcywroga Batmana, w którym pojawi się nowy, młodszy aktor. Jednocześnie nie przekreśla to konceptu, by nakręcić film o związku Jokera i Harley Quinn, w którym Jared Leto miałby wrócić.

Patrząc na to, co się dzieje z Batmanem i Jokerem, trudno nie odnieść wrażenia, że DC Extended Universe to w obecnej postaci, parafrazując klasyka, burdel na kółkach ogarnięty pożarem…

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...