Narcos przeżyło śmierć Escobara – recenzja 3. sezonu

Recenzje/Seriale 21.08.2017
Nasza ocena:
Narcos przeżyło śmierć Escobara – recenzja 3. sezonu

Netflix udowodnił, że Pablo Escobar nie był jedynym filarem, na którym opierało się Narcos. Trzeci sezon serialu o handlarzach narkotyków i ścigających ich stróżach prawa naprawdę trzyma w napięciu.

Czytaj także: 9 rzeczy, które musisz wiedzieć o kartelu z Cali przed 3. sezonem serialu Narcos

Narcos to jeden z niespodziewanych hitów Netfliksa. Serial, w którym wiele dialogów nagranych zostało w obcym dla Amerykanów języku, zdobył serca widzów na całym świecie. Świetne zdjęcia i gra aktorska, cwane wykorzystanie archiwalnych nagrań, wciągająca intryga i przedstawienie akcji z perspektywy dwóch stron konfliktu, dało nam już dwa świetne sezony.

Narcos - 3. sezon - recenzja

Obawiałem się powrotu Narcos, bo Pablo Escobar, w którego wcielił się Wagner Moura, był jedną z najlepszych kreacji w tej serii.

Przez pierwszy sezon obserwowaliśmy, jak narkotykowy boss zdobywał władzę, a w drugim byliśmy świadkami jego upadku. Widzieliśmy najlepsze i najgorsze chwile Escobara. W pewnym sensie to gangster stał się głównym bohaterem i antybohaterem tej historii, chociaż śledziliśmy jego losy przez pryzmat agentów DEA.

Jego śmierć to fakt historyczny, którego nie dało się uniknąć, a Netflix chcąc tworzyć kolejne sezony Narcos, musiał skupić się na innych postaciach. Oczywiście historia dostarczyła aż nadto materiału do adaptacji. Lata 90. ubiegłego wieku były czasem rozkwitu organizacji szmuglujących kokainę i inne używki do Stanów Zjednoczonych i innych państw z całego świata.

Po śmierci Escobara na radarze DEA pojawił się kartel z Cali.

To organizacja, która w latach 90. niemalże zmonopolizowała narkobiznes w Kolumbii. Bardzo się obawiałem, czy te mniej znane szerszej publice persony będą w stanie porwać widza. Byłem wręcz przekonany, że to się nie uda – Escobar to znacznie głośniejsze nazwisko niż nijacy bracia Orejuela, na których w tym roku skupił się Netflix.

Narcos - 3. sezon - recenzja

Po obejrzeniu pierwszych pięciu odcinków (tyle epizodów udostępnił Netflix przed premierą) już wiem, że twórcy dokonali niemalże cudu. Nowe postacie to bohaterowie z krwi i kości. Udało im się wyjść z cienia Pabla i nawet jeśli nie są aż tak charyzmatyczni jak on, to chcę poznać ich dalsze losy.

Mam wrażenie, że w tym roku znacznie więcej czasu spędzamy z przestępcami niż z przedstawicielami władzy.

Głównymi bohaterami pierwszych dwóch sezonów była para agentów: Murphy i Pena. W serialowej rzeczywistości to oni doprowadzili do zwycięstwa policji nad imperium Pabla. Czarny rynek nie znosi jednak próżni i szybko pojawili się następcy. Murphy co prawda gdzieś przepadł, ale Pena, z pomocą dwóch żółtodziobów, nadal walczy w słusznej sprawie.

Tak naprawdę agenci DEA mają jednak związane ręce. Szefowie kartelu dobili targu z rządem i dobrowolnie poddadzą się śmiesznie niskiej karze za grzechy, zachowując wypracowane przez lata majątki. Gangsterzy dostali pół roku na to, by napchać do końca swoje kieszenie i wykorzystują je, jak tylko mogą… ku uciesze widzów obserwujących ich coraz śmielsze poczynania.

Narcos - 3. sezon - recenzja

Narcos w 3. serii wprowadza całą plejadę czarnych i ciemnoszarych charakterów.

Gangsterzy i ich współpracownicy to naprawdę barwna gromadka. Nie wszyscy są zadowoleni z tego, w jaki sposób bossowie zdecydowali się zakończyć ich karierę. Rozpoczyna się wyścig z czasem i przepychanki na szczycie, a DEA z Peną na czele depcze gangsterom po piętach, chociaż kłody pod nogi rzucają im kolumbijskie władze.

Pierwsze skrzypce w 3. serii Narcos grają Gilberto i Miguel Rodriguez Orejuela. Mają smykałkę do biznesu i korzystają ze zgromadzonego bogactwa, pławiąc się w luksusie. Pozostałymi ojcami chrzestnymi ich kartelu są Pacho i Chepe. Każdy z nich różni się wyglądem i charakterem i od pierwszego odcinka są rozpoznawalni, ale nie sposób ich polubić.

Bohaterem, z którym widz może się w pewien sposób identyfikować, jest Jorge Salcedo.

Jest szefem ochrony kartelu, któremu nie pozwolono odejść. Przedstawiony jest jako zwykły człowiek, który wplątał się w układ, z którego nie ma ucieczki. Bracia potrzebują go teraz bardziej niż kiedykolwiek i przymusili go, by pomagał im kolejne pół roku.

Narcos - 3. sezon - recenzja

Chociaż Jorge brzydzi się przemocą i racjonalizuje sobie swoje grzechy tym, że nie nosi broni i nikogo osobiście nie krzywdzi, to wraz z nawarstwiającymi się problemami musi wchodzić coraz głębiej w struktury organizacji, której służy. Przekracza na naszych oczach kolejne granice.

Nowi bohaterowie nie są bowiem już tak przyjaźni jak Pablo i jego swojska ekipa.

To znacznie bardziej brutalni przestępcy, którzy co prawda nie urządzają masakr i zamachów, ale wrogów eliminują po cichu z całą bezwzględnością. Od samego początku czuć, że stawka poszła w górę. Oprócz bossów do serialu wprowadzono też inne postaci, w tym klnącego jak szewc księgowego, speca od prania pieniędzy i jego przerażoną obrotem spraw żonę.

Nie zabrakło kolejnego pokolenia przestępców – zarówno w postaci młodego psychopaty, jak i kochającego rodzinę prawnika. Narcos dobrze radzi sobie z wprowadzaniem nowych bohaterów, których losy nie są widzowi obojętne i to nawet jeśli zdajemy sobie podświadomie sprawę, że są oni odpowiedzialni za cierpienia całego narodu.

Narcos - 3. sezon - recenzja

W 3. serii Narcos czuć ducha lat 90. aczkolwiek w nieco egzotycznej dla Europejczyka odsłonie.

Pod względem scenografii Narcos jest tak samo zachwycające jak obie poprzednie serie. Dbałość o detale sprawia, że można zanurzyć się w klimatycznej Kolumbii po uszy. Widz ma też szansę odetchnąć, a akcja serialu skacze po wielu różnych lokacjach. Cieszy też to, że fabuła nie gna na złamanie karku i historia opowiadana jest miarowo.

W przebitkach widzimy Billa Clintona po objęciu urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych, a serial ponownie wykorzystuje archiwalne materiały, których słaba jakość kontrastuje z fabularyzowaną wersją wydarzeń. Takie wstawki podczas seansu bardzo dobitnie przypomniają, że Narcos oparte jest na faktach, a te makabryczne wydarzenia naprawdę miały miejsce.

Narcos nie stroni od pokazania efektów brutalnych morderstw. Kamera raczej nie odjeżdża w kluczowym momencie i nie pozostawia wiele miejsca na wyobraźnię widza. Netflix postanowił pokazać ten krwawy biznes od podszewki i nie idzie na kompromisy – i całe szczęście, bo dzięki temu dostaliśmy kawał naprawdę niezłej (internetowej) telewizji.

Nie mogę się doczekać emisji pozostałych 5 odcinków.  Pełny 3. sezon Narcos zostanie udostępniony widzom już 1 września.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (28)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...