Marc Webb zdradza, o czym opowiadałby „Niesamowity Spider-Man 3”

Artykuł/Film 09.08.2017
Marc Webb zdradza, o czym opowiadałby „Niesamowity Spider-Man 3”

Jak wszyscy wiemy, „Niesamowity Spider-Man 3” nie doczekał się realizacji. Teraz jednak reżyser, Marc Webb, opowiada, jak wyglądałaby trzecia część serii z Andrew Garfieldem.

Hollywood rządzi się dość specyficzną logiką. „Niesamowity Spider-Man 2” był może rozczarowujący pod wieloma względami, ale nadal, moim zdaniem, okazał się lepszym filmem niż „Spider-Man” 1 i 3 Sama Raimiego. Wynik finansowy filmu Webba (ponad 700 milionów dolarów globalnie) może nie był tym, czego wytwórnia oczekiwała, ale ciężko nazwać to totalną klapą komercyjną.

Obecnie „Spider-Man: Homecoming” ma na koncie kwotę niższą (ponad 670 milionów dolarów), choć przed nim jeszcze premiera na rynku Chińskim i w Japonii. Mimo wszystko jego finalne wyniki nie będą znacznie lepsze od wyników „Niesamowitego Spider-Mana 2”, a jednak ten pierwszy uznawany jest za sukces, a film Webba za rozczarowanie.

Ale to już historia. Spider-Man przeszedł do MCU, wciela się w niego obecnie Tom Holland i wszyscy są zadowoleni.

Jakaś część mnie żałuje, że nie doczekaliśmy się trzeciej odsłony trylogii Webba, tym bardziej, że została ona tak brutalnie przerwana.

W filmie „Niesamowity Spider-Man 2” widzieliśmy fabularne zalążki zapowiadające większą historię z Sinister Six na czele. W jednej ze scen mogliśmy zobaczyć kostiumy Vulture’a i Doktora Octopusa.

Film zakończył się cliffhangerem, gdy Spider-Man walczył z Rhino. I tyle. Moim zdaniem obraz ten zasługiwał na odpowiednie zamknięcie.

Teraz Marc Webb, który obecnie promuje swój najnowszy film, dramat obyczajowy „Obdarowani”, opowiada, jak widział domknięcie trylogii z Andrew Garfieldem.

Były rozmowy o tym, by Sinister Six byli głównymi przeciwnikami Petera w „Niesamowitym Spider-Manie 3”. Sony miało wcześniej zrobić odrębny film o Sinister Six, a potem my mieliśmy wystartować z „trójką”. Chciałem też, by wrócił Chris Cooper (Norman Osborn) i wcielił się w oryginalnego Green Goblina. Plan był taki, by w filmie zamrozić mu głowę, a potem przywrócić ponownie do życia. Green Goblin miał przewodzić Sinister Six. Planowaliśmy też przedstawić nowego przeciwnika Spider-Mana, który zwie się The Gentleman (pokazany przez moment w „Amazing Spider-Man 2”).

Nie jest to może nic, czego byśmy wcześniej się nie domyślali, ale teraz, te konkretnie zarysowane przez Webba plany, pokazują, że mimo wszystko szkoda, że „Niesamowity Spider-Man 3” nie dostał szansy na realizację. Mógłby przecież powstawać równolegle, niezależnie od obecności Spider-Mana w MCU, znajdując się w zupełnie innej linii czasowej.

To byłoby o tyle dobre, że w takiej sytuacji widzowie dostaliby film o Pająku, który nie zakładałby znajomości przynajmniej kilku poprzednich filmów z MCU, by orientować się we wszystkich jego niuansach.

„Spider-Man: Homecoming” nie jest jednak filmem, na który można się wybrać z marszu, nie oglądając wcześniej „Avengers”, czy „Iron Mana” i „Kapitana Ameryki: Wojny bohaterów”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...