W końcu wydarzyło się coś, czego nie naprawi nawet Ray Donovan. Oceniamy otwarcie 5. sezonu

Recenzje/Seriale 08.08.2017
Nasza ocena:
W końcu wydarzyło się coś, czego nie naprawi nawet Ray Donovan. Oceniamy otwarcie 5. sezonu

Tytułowy bohater jest niczym Superman. Gdy masz problem (i odpowiednią ilość pieniędzy), możesz zwrócić się do niego o pomoc. Jeżeli to zrobiłeś, możesz uznać, że zadanie które mu zleciłeś, zostało wykonane. Ale czy tak będzie zawsze? 

Rzadko kiedy i mało kto jest tak skuteczny w realizacji swoich zadań jak Ray Donovan. Chcesz ukryć skandal związany z sekstaśmą? Pozbyć się niewygodnego nagrania? A może przez przypadek zabiłeś prostytutkę i musisz zrobić coś z jej ciałem?

Dzwoń do Raya Donovana.

Bohater grany przez Lieva Schreibera przez cztery sezony rozwiązywał problemy znanych i bogatych. Wdawał się w bójki, potyczki słowne. Manewrował, manipulował i kontrolował południowo-zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, aż w końcu przyszedł moment, gdy problemy zaczęły się nawarstwiać.

Człowiek, który przez lata rozwiązywał problemy innych, nagle staje pod ścianą i nie radzi sobie z tym, co dzieje się na jego podwórku. Mówiąc kolokwialnie – Ray przestał ogarniać bałagan we własnej kuwecie. Sam potrzebował pomocy, zwrócił się do najbliższych i gdyby nie to, że jego rodzina to jedna z najbardziej szalonych i nieobliczanych rodzin jakie dane jest nam poznać w produkcjach telewizyjnych, to moglibyśmy być pewni szczęśliwego zakończenia.

Miałem wielkie oczekiwania co do nowego sezonu serialu Ray Donovan.

I miałem nadzieję, że pomimo problemów Ray jak gdyby nic wróci do swoich obowiązków i od pierwszego odcinka piątego sezonu zacznie robić to, co umie robić najlepiej. Jakiż był mój zawód, gdy po 10, 15, ba – po 30 minutach nie zobaczyłem na ekranie niczego, co mogłoby wprowadzić mnie w zachwyt i przywrócić najlepsze wspomnienia o Rayu Donovanie.

W życiu Donovanów zaszło sporo zmian. Nie wiemy, co było ich przyczyną, ale wiemy kilka rzeczy na pewno. Raya w końcu dosięgnęło ramię sprawiedliwości. Udawało mu się lawirować przez kilka sezonów, ale w końcu – stało się.

A co słychać u pozostałych bohaterów?

Terry, brat Raya i jedna z najbardziej dramatycznych postaci w serialu, objawił się odmieniony. Dzięki eksperymentalnej operacji chirurgicznej zniknęły wszelkie objawy choroby Parkinsona, która tak mocno doskwierała mu przez wszystkie sezony. Dodatkowo wydaje się, że ten wiecznie nieszczęśliwy członek rodziny Donovanów wreszcie odnalazł miłość.

W dalszych scenach przypomina się nam Bunch, rodzinna czarna owca i fajtłapa. Co u niego słychać? Zacieśnia więzi z meksykańska familią i koniec końców drepcze w miejscu, próbując znaleźć swoje miejsce na ziemi w trakcie treningów meksykańskiego wrestlingu.

Kolejny jest Mick, czyli niesforny ojciec głównego bohatera. Człowiek, który żyje po to, by kombinować i kręcić szwindle. Czym zajął się w nowym sezonie? Wziął się za pisanie scenariusza do filmu… A co u Bridget? Tutaj też bez fajerwerków, bo córka Raya wciąż ucieka przed problemami i podobnie jak w poprzednich sezonach jej postać ogląda się z największą obojętnością.

Poznajemy nowe wcielenia starych bohaterów i zastanawiamy się, do czego to wszystko zmierza. Co wydarzy się w życiu Donovanów? Czy czeka nas kolejny pełen zwrotów akcji sezon?

Przez kilkadziesiąt minut nie dzieje się nic ciekawego. Ray jest zrezygnowany, zniszczony, nudny i przewidywalny. Na wszystkie pytania odpowiada: wszystko mi jedno. Widać po nim, że wydarzyło się coś, co zmieniło życie jego i jego bliskich.

Obserwujemy Raya, śledzimy losy jego rodziny i mamy wrażenie, że zaraz coś pęknie. Ten serial zawsze był najlepszy wtedy, gdy fabuła skupiona była na osobistych problemach głównego bohatera. To zawsze była najmocniejsza strona tej produkcji. Ale narracja pierwszego odcinka nowego sezonu jest po prostu nudna. Zastawiam się, co stało się z tym serialem? Dlaczego pierwszy odcinek, tak długo wyczekiwanej serii, jest tak miałki?

Jak się okazuje, to wszystko miało za zadanie uśpić naszą czujność i zaprowadzić do jednej sytuacji, która nas zszokuje. Bardziej uważny widz domyśli się przebiegu wydarzeń, ale czy ktoś wie, jaki będzie miał on wpływ na bohaterów? Jeżeli z historią Raya jesteście na bieżąco, to obiecuje wam, że najnowszy odcinek, tuż pod koniec seansu, wbije was w fotel.

Już w pierwszym odcinku wydarzyło się coś, czego nawet Ray Donovan nie będzie w stanie naprawić.

A to sprawi, że nowy sezon zapowiada się naprawdę interesująco.

Teksty, które musisz przeczytać:

„Ray Donovan” powrócił. Czwarty sezon zapowiada się wybornie

Gdy inni już czekają na premierę kolejnego sezonu „Gry o Tron”, ja z utęsknieniem wypatruję premiery „Raya Donovana”. Serial po roku przerwy wraca z nowym sezonem. Wreszcie! Bo wnioskując po otwarciu, możemy spodziewać się kontynuacji serii równie mocniej, co 3 poprzednie sezony.

Seriale 29.06.2016

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...