Poznaliśmy najbardziej dochodowy film tego roku i wiemy, na czym polega jego sukces

Artykuł/Film 07.08.2017
Poznaliśmy najbardziej dochodowy film tego roku i wiemy, na czym polega jego sukces

Znakomity horror, będący na poły satyrą społeczną, poradził sobie w kinach tak dobrze, że  – dzięki skromnemu budżetowi – przyniósł producentom bajońskie zyski.

O tym jak dobry jest „Uciekaj”, pisałem na łamach Spider’s Web w recenzji filmu w momencie jego kinowej premiery. Teraz okazuje się, że za jego jakością artystyczną idzie również wielki sukces komercyjny. Na ów sukces złożyło się kilka istotnych czynników.

Nad produkcją „Uciekaj” czuwało Blumhouse Productions, które dopracowało do perfekcji model tworzenia filmów o skromnych budżetach, zachwycających sprawnością realizacyjną i mocno angażujących widownię.

Pierwszym filmem Blumhouse był „Paranormal Activity” z 2009 roku, który przy budżecie zaledwie 15 tysięcy dolarów zarobił na całym świecie prawie… 200 milionów dolarów! W kolejnych latach, poza sequelami „Paranormal…” (które stały się samograjami znoszącymi złote jajka) Blumhouse dał kinomanom takie filmy jak „Sinister”, „Naznaczony” czy „Noc oczyszczenia” Każdy z nich kosztował raptem kilka milionów dolarów i przyniósł co najmniej dziesięciokrotne zyski!

O takim stosunku budżetu do przychodów największe studia mogą sobie pomarzyć. Póki co żaden film Marvela czy Disneya nie przyniósł producentom zysków na poziomie co najmniej dziesięciokrotności budżetu. Na tym bazuje głównie tegoroczny sukces filmu „Uciekaj”.

Film Jordana Peele (warto nadmienić, że to jego debiut kinowy) kosztował zaledwie trochę ponad 4 miliony dolarów. Zarobił na całym świecie ponad 250 milionów co daje kwotę ok. 62 razy większą niż budżet!

Jeśli ktoś woli procenty, to mamy tu do czynienia z ponad 600 proc. przebiciem. To doprawdy niesamowite. I co ważne, nie jest to pojedynczy przypadek. Samo tylko studio Blumhouse ma już około tuzina takich filmów.

Siłą Blumhouse jest jego otwartość na twórców i dawanie im wolnej ręki do realizacji ich wizji artystycznej, pamiętając o tym, by trzymać w ryzach wręcz ascetyczne budżety.

To w sumie dość logiczny wynik ich znakomitej pod każdym względem polityki. Skoro filmy kosztują tak mało, to studio względnie niewiele ryzykuje. Marvel, tworzący produkcje dla szerokiego grona odbiorców i za setki milionów dolarów budżetu, musi być sprawnie naoliwioną i trochę taśmowo działającą maszynerią.

Tymczasem w Blumhouse panuje, wydaje mi się, o wiele luźniejsza atmosfera. Tam jeden film potrafi przynieść zyski, które zostaną później rozdystrybuowane na co najmniej kilka, bądź nawet kilkanaście filmów. Ich budżety są na tyle małe, że naprawdę w chwili obecnej, trudno jest im się chociażby nie zwrócić. A nawet jeśli przyniosą straty, to są one tak nieduże, że właściwie firma ich nie odczuwa.

I, co ważne, sukcesy artystyczne i finansowe w żadnym razie nie odciągają Blumhouse od ich filozofii działania – praktycznie każdy ich kolejny film dostaje podobny pułap budżetowy.

Tuż za „Uciekaj” na liście najbardziej dochodowych filmów 2017 roku znajduje się świetny „Split”, M. Night Shyamalana. Co ciekawe, również wyprodukowany przez Blumhouse.

James McAvoy w filmie Split

Jego budżet to 9 milionów dolarów, a globalny wynik finansowy to ponad 276 milionów dolarów. Stosunek budżetu do przychodów jest tylko nieznacznie mniejszy niż w przypadku „Uciekaj”.

To, że M. Night Shyamalan uznał, że czas opuścić wielkie wytwórnie i to właśnie w Blumhouse znalazł dla siebie artystyczną oazę, pokazuje jak skuteczny jest to model produkcyjny.

Jasną sprawą  jest, że filmy Blumhouse, nawet takie jak „Split” czy „Uciekaj”, kierowane są do specyficznego widza, nie osiągną raczej globalnego sukcesu porównywalnego z „Avengers”. Filmy te są bardziej hermetyczne, ale sukcesem Blumhouse jest fakt, że potrafili z tej hermetyczności zrobić swoją siłę, a nie słabość.

Po raz kolejny okazuje się, że nie jest ważna ilość czy też wielkość budżetu, a sprawnie opowiedziana ciekawa historia, by odnieść sukces. Osobiście, pomimo iż machina MCU jest imponująca, uważam model Blumhouse Productions za o wiele lepszy i skuteczniejszy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (10)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...