W 2011 roku pojawiła się książka Ernesta Cline’a Ready Player One (wydana rok później po polsku jako Player One). Gdy ją wtedy przeczytałem, to stała się dla mnie natychmiastowym klasykiem.

Dlaczego? Autor trafił w podobne wzorce popkulturowe, gdy był w tym samym wieku. Player One to przyjemność dla urodzonych w latach 70. dwudziestego wieku i dla tych, których interesuje kultura gier, filmów i muzyki z lat 80.

O co konkretnie chodziło w powieści? Autor pokazuje nieszczęśliwą przyszłość, od której ludzie uciekają, zatapiając się we wszechogarniającej symulacji o nazwie Oasis. System został stworzony przez firmę, której historia w powieści przypomina nieco historię Apple: założona przez dwóch inżynierów, z których jeden został ekscentrycznym multimilionerem, a drugi, po wycofaniu się z życia publicznego, jest guru dla geeków. Gra zaludniona została postaciami i przedmiotami obecnymi w popkulturze – firmy starają się zaznaczyć swoją obecność w popularnej symulacji.

Osią akcji książki jest śmierć jednego z nich. Pozostawia on testament, który jest zachętą dla graczy Oasis. Należy przejść serię bardzo trudnych „questów”, w których nagrodą jest jego majątek i prawa do firmy.

W szranki stają zwykli gracze, ale też znienawidzona firma, która zatrudnia dobrych zawodników i płaci im za rozgrywkę. Korporacja tworzy postaci od sztancy – mają tak samo skonfigurowane parametry i imiona z kolejnymi cyferkami.

W książce znalazły się liczne odniesienia do filmu Tron, Nieśmiertelnego, Powrotu do przyszłości, Łowcy androidów, muzyki rockowej i progresywnej (Rush!), gier Dungeons and Dragons, Gier wojennych.

Wczoraj w trakcie Comic-Con pokazano pierwszy trailer do filmu. Reżyserem jest sam Steven Spielberg. Wierzę w jego dziecięcą wyobraźnię, ale wciąż nie wiem, jak poradzi sobie z treściami przeznaczonymi dla nowego pokolenia.

Sam trailer jest kopalnią easter eggów. Ja odnalazłem tam Freddy’ego, Duke Nukena, Deathstroke’a (albo Deadpoola), Harley Queen, Deloreana, robota ze Stalowego giganta i pojazdy z Tron. No i piosenkę Tom Sawyer zespołu Rush. A to tylko po pierwszym obejrzeniu. Na pewno znajdziecie więcej.

W trailerze ukryty jest też kod QR (tego już samodzielnie nie znalazłem, a wyczytałem na Reddicie), który prowadzi do strony http://www.jointhequest.io

Będzie dobrze? Nie wiadomo, na razie jednak, jako wielki fan książki, jestem mocno podekscytowany.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (11)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...