Świat jak z Mad Maksa, auta napędzane krwią i Tomasz Knapik – Blood Drive pędzi w opary absurdu

Recenzje/Seriale 16.06.2017
Nasza ocena:
Świat jak z Mad Maksa, auta napędzane krwią i Tomasz Knapik – Blood Drive pędzi w opary absurdu

Wybrałem się już na pierwszą przejażdżkę w postapokaliptycznej przyszłości autem, które napędza nie benzyna, a ludzka krew. Blood Drive dostarczył dokładnie to, co obiecywały zwiastuny. Czytał: Tomasz Knapik.

Nowy serial dla miłośników pulpowej stylistyki dołączył do listy produkcji, które będę na bieżąco śledził. Kiczowata scenografia, kliszowa fabuła i papierowi bohaterowie są atutem tej produkcji. To taki ukłon wobec klasyków kina akcji z lat 80. a konserzy gatunku powinni być ukontentowani seansem.

Blood Drive to istny festiwal kiczu, który aż chce się chłonąć.

Już od pierwszych scen wiedziałem, że fabuły Blood Drive nie można brać na serio. Fikcyjny świat, który obserwujemy, to sztampowa postapokaliptyczna Ameryka, która przypomina swoją stylistyką Mad Maksa, w którym maczał palce odpowiedzialny za Grindhouse: Death Proof zwariowany Quentin Tarantino.

Świat w Blood Drive upadł i oszalał – niekoniecznie w tej kolejności. Krótki wstęp, w którym lektor nakreśla jak wygląda rzeczywistość w serialu, daje nam obraz podupadającej Ameryki. Akcja osadzona jest w alternatywnej rzeczywistości w 1999 roku, w której przed laty coś poszło mocno nie tak.

Społeczeństwo przestało sprawnie funkcjonować lata temu, a szansą na wyrwanie się z tej matni są wyścigi samochodów, które napędza krew – koniecznie ludzka.

Blood Drive nie sili się na pokazanie nam świata, który jest wiarygodny, więc już po chwili obserwujemy Los Angeles przerobione na przerysowane slumsy. W tym świecie pełnoletność osiąga się w wieku 13 lat. Sprywatyzowana i niezwykle brutalna policja wprowadza represje pod płaszczykiem pilnowania porządku.

Blood Drive Recenzja

Policjanci po akcji rozliczani są z efektów swojej pracy nie na podstawie wykrytych przestępstw, a liczby zębów obywateli, które przynieśli ze sobą. Resztki wymiaru sprawiedliwości stały się nastawioną na zysk opresyjną siłą, a ludzie walczą do ostatnich sił o wodę i jedzenie.

Oczywiście poznajemy po chwili pewnego siebie, pozytywnego bohatera, który nie godzi się na to, jak działa system.

Policjant wraz ze swoim partnerem wpadają na trop nielegalnych wyścigów samochodowych. Bierze w nich udział druga główna bohaterka, którą widzieliśmy nieco wcześniej. Dziewczyna, która cały czas, w zalotny sposób, bawi się lizakiem, jest właścicielką jednego z aut ze specjalnie przerobionym silnikiem.

Pomysł na to, że krew jest tańsza od benzyny, ma w sobie sporo uroku. Podanie informacji o tym, w jaki sposób zasilane są auta w tym świecie doskonale nastraja widza na seans. Po tej zapowiedzi widok kierowców, którzy ładują pod maskę kolejne członki zamordowanych właśnie nieszczęśników to coś, czego można było się spodziewać.

Blood Drive Recenzja

Oczywiście fabuła jest przewidywalna do bólu, a bohaterowie to chodzące stereotypy.

Już sam wstęp udowadnia nam, że przez ekran przeleją się hektolitry kiczu przy wtórze efektów specjalnych, będących z premedytacją stylizowane na tandetę. Silnik, który pożera ludzi, tryska dookoła czerwonym płynem. Po zaczepiającym bohaterkę gangsterze zostaje tylko okrwawiony zegarek.

Miłośnicy wyścigów ubierają się gorzej od zbirów z Fallouta. Co druga osoba ma tatuaże i kolorowe włosy, a ten margines społeczeństwa cały czas chędoży się po kątach, a w przerwach chleje na umór. W tym świecie nie ma miejsca na komputery, a świat opiera się o mocno przestarzałą, z naszego punktu widzenia, technologię.

Nawet przejścia pomiędzy kolejnymi scenami są stylizowane na szarpanie zużytej kasety VHS.

Kupuję taką konwencję w całości. Niezmiernie mnie cieszy, że kolejne odcinki Blood Drive będą udostępniane równo z amerykańską premierą w polskiej wersji serwisu ShowMax – akurat w czwartki, więc nowy serial wypełni pustkę po kończącym się za tydzień Fargo.

Blood Drive Recenzja

Na szczęście odpowiedzialna za produkcję stacja SyFy i ShowMax, który wyświetla Blood Drive w Polsce, nie idą tutaj tropem Netfliksa. Serial będzie nam dawkowany co tydzień. Obawiam się tylko, że Blood Drive może nie dojechać na metę przy wtórze krzyków i fajerwerków, a jedynie leniwie się do niej dotoczyć.

Jeden epizod mi się podobał, ale nie wiem czy 13-odcinkowy odcinkowy sezon nie znudzi mnie w połowie. Bohaterowie będą co prawda co tydzień trafiać w zupełnie nowe miejsca, które stylistyką będą przypominać największe grindhouse’owe hity, ale jak wiele czasu potrzeba, by ta formuła się wyczerpała?

Niemniej jednak jestem dobrej myśli, a po pierwszym odcinku Blood Drive dostaje ode mnie kredyt zaufania – teraz liczę na to, że będę w stanie wytrzymać do końca tego krwawego wyścigu.

PS Blood Drive to jeden z niewielu seriali, które zdecydowałem się oglądać z lektorem. ShowMax stanął na wysokości zadania i nie mógł lepiej dobrać osoby, która swoim charakterystycznym głosem tłumaczy widzom anglojęzyczne dialogi na język polski.

Czytał: Tomasz Knapik.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...