To dzieje się ponownie. Zło powraca w otwarciu 3 sezonu Twin Peaks

Recenzje/Seriale 22.05.2017
Nasza ocena:
To dzieje się ponownie. Zło powraca w otwarciu 3 sezonu Twin Peaks

25 lat. 25 lat wielkiej niewiadomej i domysłów. Wróciliśmy do miasteczka Twin Peaks. I jaki jest ten powrót?

Finał drugiego sezonu Twin Peaks budził dreszcze. Był zagadkowy i niejasny. Dziś, po latach, kiedy agent Cooper ponownie spotkał się z Laurą Palmer, na niektóre pytania dostajemy odpowiedzi. Dość zdawkowe, ale coś powoli zaczyna się układać. Nie znaczy to oczywiście, że nie mnożą się kolejne pytania i domysły.

Szok, konsternacja, zdziwienie – tak w skrócie mogę opisać swoją reakcję na otwarcie Twin Peaks, które zamknięte jest w dwugodzinnym epizodzie (na HBO GO są to dwie pierwsze części).

Scena otwarcia bezpośrednio nawiązuje, do tego, co zobaczyliśmy w finałowym odcinku ostatniej serii. Jesteśmy w czerwonym pokoju. Widzimy olbrzyma. Obok niego siedzi agent Dale Cooper. Obaj są starsi o 25 lat. Nie można wszystkiego powiedzieć – mówi wielki człowiek do Coopera, a my wiemy już, że wcale nie będzie łatwiej. David Lynch i Mark Frost przygotowali dla nas prawdziwą zagadkę. I nie jestem pewna, czy wraz z finałem trzeciego sezonu zostanie ona rozwiązana.

Dwa pierwsze odcinki jasno pokazują, że będzie to inny serial, niż ten z którym mieliśmy do czynienia do tej pory.

Inny – nie znaczy lepszy, ani gorszy. Klimat tamtej serii uleciał bezpowrotnie, chciałoby się powiedzieć po zobaczeniu samego otwarcia tegorocznego Twin Peaks. Kilka rzeczy od razu rzuca się w oczy. Przede wszystkim akcja rozgrywa się w kilku miejscach, a w samym Twin Peaks jesteśmy tak naprawdę tylko przez chwilę. To, co odróżnia początek serii, od opowieści, którą już znamy, to… właściwie brak muzyki. Lynch nie rezygnuje z niej całkowicie, słyszymy lejtmotyw w wykonaniu Angelo Badalamentiego, pojawia się też scena z baru, gdzie Chromatics grają utwór Shadow, ale jest oszczędniej. Zabrakło też trochę charakterystycznego dla Twin Peaks humoru, dostaliśmy zaledwie jedną dość zabawną scenkę rodzajową, ale to nie to samo, co pogadanki Lucy i Andrew.

Nie dowiadujemy się też, co działo się u znanych nam bohaterów przez ostatnie lata. Niektórych widzimy zaledwie przez chwilę. Możemy co nieco wywnioskować, ale informacje, jakie dostajemy są szczątkowe. W dwóch pierwszych częściach na ekranie pojawiają się: doktor Jacoby, Ben Horne wraz z bratem Jerrym, Lucy, Andrew oraz Hawk, a także kobieta z pieńkiem, Shelly, James, matka Laury, Leland Palmer, sama Laura Palmer, olbrzym, Mike i oczywiście agent Dale Cooper.

Losy Coopera, będąc paradoksalnie najbardziej zawiłymi, są też najbardziej jasne dla widza.

Dale Cooper jest najważniejszym bohaterem trzeciej serii i to właśnie jego na ekranie jest najwięcej. Wiemy, co się z nim dzieje… choć inne postaci nie mają tak naprawdę o tym zielonego pojęcia. Jego losy owiane są tajemnicą. Cóż, jest iście po lynchowsku – teoretycznie widzimy, co się dzieje, ale co to wszystko tak naprawdę znaczy… Mam pewien pomysł, ale nie chcę go na razie zdradzać, by nie popsuć wam radości oglądania. Może sami dojdziecie do podobnych wniosków.

Twin Peaks po 25 latach

Nowe Twin Peaks to jednak nie tylko stare twarze, ale również postacie, które poznajemy po raz pierwszy.

I przyznam, że te wątki są bardzo intrygujące. Tak naprawdę śledzimy kilka historii, które rozgrywają się jednocześnie i które spaja jedno – osoba Dale’a Coopera. Nic nie jest jednak jasne. Mamy dziwny pokój (tak, kolejny!), zbrodnie, niewyjaśnione sny, które… dzieją się naprawdę. Wszystko jest surrealistyczne, niesamowite, niewytłumaczalne, oniryczne i dziwaczne. Ale też ekscytujące. Choć nie zdziwię się, jeśli niektórzy z was będą mieli poczucie, że dwa pierwsze odcinki nowego Twin Peaks to zbiór chaotycznych scen i skakanie z miejsca na miejsce. Też miałam trochę takie poczucie, ale wierzę, że to wszystko do czegoś zmierza. Nawet jeśli nie racjonalnego i sensownego, to do czegoś spektakularnego.

Mimo wielu niewiadomych jedno jest pewne – w 3 sezonie Twin Peaks czai się zło.

Jest ono widoczne już w samej czołówce. Ale potem jest jeszcze gorzej (lub – jak kto woli – lepiej). To zło jest tak silne, że aż namacalne. Świat przedstawiony jest brudny, mroczny, a ludzie w nim żyjący oślizgli, nie mający zasad moralnych albo bezsilni wobec tego, co ich spotyka. Aż chce się przywołać tytuł jednej z powieści Agathy Christie – Zło czai się wszędzie. I tak jest, w istocie. Aż ciarki przechodzą o plecach. Czuć niebezpieczeństwo i strach.

Ale tylko odnośnie samej fabuły i losów postaci na ekranie. Na razie strachu o to, jak wypadnie nowe Twin Peaks nie czuję.

Twórcom udało się mnie zainteresować. I choć jest inaczej, jest dobrze. Przynajmniej jeśli chodzi o otwarcie. Kolejne odcinki zamierzam jednak śledzić z wielką uwagą. Oby Lynch i Frost mnie nie zawiedli.

3 sezon Twin Peaks obejrzycie w HBO GO. Aktualnie dostępne są cztery pierwsze epizody serialu, a w kolejnych tygodniach będziemy dostawać nowe odcinki.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (14)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...