Get Out – Uciekaj: 7 rzeczy, które spowodują, że będziesz zbierał szczękę z podłogi po wyjściu z kina

Artykuł/Film 30.04.2017
Get Out – Uciekaj: 7 rzeczy, które spowodują, że będziesz zbierał szczękę z podłogi po wyjściu z kina

Get Out to film jedyny w swoim rodzaju – thriller społeczny z elementami horroru i komedii, który hipnotyzuje od pierwszej sceny.

1. Pomyliliśmy sale? Widownia powinna śmiać się na horrorze?

Jeśli widownia śmieje się na horrorze to bardzo źle o nim świadczy. Chyba, że jest to Get Out, czyli film, który elementami komicznymi komentuje bardzo trudny, rasowy konflikt.

Pewnie znacie to powiedzenie, że politycy opisują opisują świat lepszym niż jest, dziennikarze gorszym niż jest, a satyrycy takim, jaki jest. Get Out jest idealną satyrą na poprawność polityczną, której daje pstryczka w nos.

2. Macie nóż? Będziemy kroili klimat!

Tak mięsistego, gęstego i dusznego klimatu nie widziałem w kinie już dawno. Bohaterzy niby chcą uciec od rasowych uprzedzeń i odniesień, ale niewidzialna ręka fabuły popycha ich w kierunku konfliktu na linii biały – czarny.

Peele, reżyser filmu, postawił na bardzo długą i wyrazistą ekspozycję, przez co doskonale wczuwamy się w skórę głównego bohatera. Razem z nim próbujemy dociec sensu w nielogicznym świecie, który niby cofnął się przed prezydenturę Abrahama Lincolna.

3. W końcu nie traktują nas jak stado baranów

Niewiele jest thrillerów, które zachęcają do powtórnego obejrzenia po wyjściu z kina. Get Out zdecydowanie takim jest. Nie podaje wszystkiego na tacy, nie wyrzuca nawiązań prosto w twarz, a powoli dawkuje smaczki, które wyławiać można dopiero po powtórnym obejrzeniu.

Większość filmów tego typu straszy nas brzęczącymi łańcuchami, wylatującymi zza kadru straszydłami bądź nawiedzonymi laleczkami. Tutaj sala podskoczyła tylko podczas jednej z pierwszych scen, kiedy para głównych bohaterów potrąciła jelenia:

4. Twist na twiście, twistem poganiany

Kocham ten film za pogrywanie ze śledztwem prowadzonym przez widza w czasie seansu. Kiedy myślisz, że wiesz wszystko – bang! Kiedy spodziewasz się końca danego bohatera – bang!

Choć główna nić intrygi jest nieco przewidywalna, to jej uczestnicy potrafią zaskakiwać.

5. Doskonałe kreacje aktorskie

Get Out gra na detalach, kiedy tylko może. Przepiękne zbliżenia podkreślają atmosferę zaszczucia dziwnymi mikro-ekspresjami. O ile swoją grą nie urzekli mnie główni bohaterowie, to druga i trzecia warstwa stanowi absolutne mistrzostwo świata.

6. Przesadzony montaż  i ścieżka dźwiękowa

Przesadzony nie znaczy zły. Jak Peele pogrywa sobie na polu komediowym, tak montażysta z naturą szalonego kapelusznika żongluje materiałem, a kompozytor zdaje się serwować melodie nie pasujące do treści. Złożenie tych pozornie nieprzystających klocków to nie lada wyzwanie, tu powiodło się w pełni.

7. Świeżość pomysłów

Ostatnim punktem niejako podsumowuję moją adorację dla Get Out. Wszystko w tym filmie jest świeże i idealnie zgrane – nawet dłużyzny drugiego aktu nie przeszkadzają, gdyż podskórnie czujemy, że służą zbudowaniu napięcia, które będzie się dosłownie sączyło w punkcie kulminacyjnym.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...