Widziałem już w akcji Call of Duty: WWII i jestem pełen optymizmu

Relacja/Gry 26.04.2017
Widziałem już w akcji Call of Duty: WWII i jestem pełen optymizmu

No dobrze, może nie tyle widziałem samą grę, a zapis wideo prezentujący działanie gry na żywo. Oglądałem go w towarzystwie jej twórców i przekonali mnie, że jest czego wyczekiwać.

Samo istnienie Call of Duty: WWII nie jest niczym nowym. Informowaliśmy was oficjalnie o nowej grze jako jedni z pierwszych już w zeszłym tygodniu. Dziś mamy jednak dla was coś ekstra. Podczas gdy wydawnictwo Activision oficjalnie informowało o istnieniu gry, ja miałem przyjemność uczestniczyć w spotkaniu z dyrekcją studia Sledgehammer Games w Londynie, które za tę grę jest odpowiedzialne.

Spotkanie było tak tajne, że nie tylko nie wolno mi było wykonywać jakichkolwiek zdjęć czy nagrań wideo, co nawet… nie wolno było mi nikomu powiedzieć, gdzie jestem i co ja tam właściwie robię. To oznacza, że nie mogę wam niczego pokazać na temat Call of Duty: WWII. Mogę wam co najwyżej o tym… opowiedzieć. Na szczęście jest o czym.

W Call of Duty: WWII tryb dla pojedynczego gracza będzie bardzo ważny.

Uważa się, że tryb dla pojedynczego gracza w grach takich, jak Call of Duty czy konkurującym Battlefield to tylko dodatek, przerywnik od trybu wieloosobowego. Sledgehammer Games chce zmienić to, zdaniem studia, niesłuszne postrzeganie tego trybu. Nie licząc kilku szczegółów do których wrócę o trybie multiplayer w ogóle nie chciano ze mną rozmawiać. Bo single player ma być „aż tak dobry”.

Zapewniono mnie – i na razie muszę uwierzyć na słowo – że historia opowiadana w Call of Duty: WWII będzie bardzo angażująca i emocjonalna. W grze wcielimy się w amerykańskiego żołnierza, ale możemy się też spodziewać przedstawienia historii z perspektywy wielu innych bohaterów, w tym tych walczących po stronie Osi (w trybie multiplayer będzie można walczyć zarówno po stronie Aliantów, jak i Rzeszy). Nie będzie nawiązań fabularnych do starych Call of Duty, ale „możemy się spodziewać jednej niespodzianki”.

Fabuła pozostanie liniowa. Co prawda podczas gry będziemy mogli podejmować jakieś decyzje, jednak nie będą one znacząco, jeśli w ogóle, wpływały na zakończenie opowieści. Opowieść będzie też podobnej długości co w poprzednich odsłonach Call of Duty.

Zarówno w trybie wieloosobowym, jak i dla pojedynczego gracza, pojawią się pojazdy. Na pewno będzie można prowadzić czołg, a jak zapytałem o samolot, to powiedziano mi „być może” z wymownym mrugnięciem oka i zapewniono, że „kierowanie pojazdami w Call of Duty: WWII zostało starannie opracowane”. Cokolwiek by to miało nie znaczyć.

Call of Duty: WWII

Call of Duty: WWII jest piękne. O ile groza może być piękna.

Nagranie wideo, które oglądałem pochodziło rzekomo z podstawowej wersji PlayStation 4. Jeżeli to prawda, to czapka z głowy. PlayStation 4, choć swego czasu najmocniejsza konsola na rynku, rozczarowywała swoją wydajnością. Tymczasem Call of Duty: WWII wyglądało na tych materiałach genialnie.

Bardzo dokładne animacje, wysokiej jakości cieniowanie, obraz pełen przeróżnych ruchomych obiektów. Gra wyglądała jakby była uruchomiona na całkiem niezłym komputerze PC, a nie na będącej od długiego czasu na rynku konsoli do gier. Wiadomo już, że gra będzie dostępna w wersji na Windows, Xbox One, PlayStation 4 i PlayStation 4 Pro. Sledgehammer Games na razie nie chce mówić o ewentualnej wersji dedykowanej Xbox One Scorpio.

Call of Duty: WWII

Gra jednak nie tylko jest piękna technicznie. Twórcy zadbali o to, by światło czy dobór palety barwnej były częścią opowieści. Jak twierdzą, filmy takie jak Zjawa były inspiracją do nauki tego jak rzeczywistość można modyfikować przez stosowanie przeróżnych obiektywów i filmów i zdecydowali się przełożyć swoją naukę na język gry. To widać! I to w gwarantowanych 60 klatkach na sekundę.

Widziałem dwie misje. W jednej główny bohater z karabinem i lunetą poruszając się wzdłuż kotliny i górskiego potoku, trafia na zasadzkę Niemców. W drugiej z kolei wracamy do kultowego motywu lądowania w Normandii. Jest pięknie, wygląda to epicko, a każdy szczegół wydaje się być dopracowany do najmniejszego detalu. Choć „piękno” jest tu oczywiście pojęciem względnym w momencie, w którym rozmawiamy, przykładowo, od różowo-fioletowej od krwi wodzie powoli barwiącej plaże Normandii….

Call of Duty: WWII

Cała kampania ma się odbywać w Europie. Call of Duty: WWII nie pokaże nam starć w Afryce, w Azji czy na Pacyfiku. Twórcy zarzekają się też, że odrobili pracę domową jeśli chodzi o lekcje historii i wszystko to, co ujrzymy na ekranie, będzie nie do podważania przez historyków jeśli chodzi o taktykę, strategię, wyposażenie żołnierzy i tak dalej.

A co z trybem multiplayer w Call of Duty: WWII?

No właśnie. Tak jak już wspominałem, na spotkaniu nikt nie chciał o tym ze mną rozmawiać. Więcej mamy się dowiedzieć na targach E3. Wiemy jednak, że twórcy gry udostępnią coś, co nazywają Social Hub i co przypomina nieco Battle.net.

Call of Duty: WWII

A więc nie tylko wyszukiwanie gier, a również tak zwane walory społecznościowe. Czyli chatroomy, rankingi, ligi, kluby i inne mechanizmy, mające ułatwiać integrację graczy. Nie jestem jeszcze pewien jak to będzie wyglądać w praktyce, ale biorąc pod uwagę fakt mocnego związku między Blizzardem a Activision, ale domyślam się, że inspiracją był wspomniany wyżej Battle.net.

Przyznacie, że brzmi to ciekawie, prawda?

Nadal czekamy na najważniejsze, a więc na rozwiązania dla wielu graczy. Nadal widziałem wyłącznie pliki wideo rzekomo nagrane bezpośrednio z działającego na PlayStation 4 prototypu. Nadal wiemy bardzo, bardzo niewiele. Jednak to, co już wiemy, zapowiada, że Call of Duty: WWII będzie bardzo solidną produkcją. Trzymam kciuki i… nie mogę się doczekać kolejnych informacji.

Gra pojawi się 3 listopada na wszystkich zapowiedzianych przez Activision platformach.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (44)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...