Głuchowski do Sapkowskiego: „ty arogancki sukinsynu”

News/E-booki 19.04.2017
Głuchowski do Sapkowskiego: „ty arogancki sukinsynu”

Dmitrij Głuchowski i Andrzej Sapkowski to najbardziej znani wśród młodzieży autorzy powieści fantastycznych. Panowie wyraźnie za sobą nie przepadają, szczególnie po tym, jak Sapkowski krytykował gry wideo na motywach Wiedźmina.

Wygląda na to, że znowu musimy wrócić do awantury, jaką swego czasu wywołał Andrzej Sapkowski, twórca kultowego już Wiedźmina. Dla przypomnienia, autor uważa gry wideo za kiepskie medium do opowiadania historii i jest rozgoryczony z powodu rzekomego negatywnego wpływu gry Wiedźmin na sprzedaż jego książek.

Sapkowski bez wątpienia ma rację, twierdząc, że gry z serii Wiedźmin stały się popularne we wschodniej Europie właśnie z uwagi na jego książkową sagę o łowcy potworów. Jednak deklaracja, że to samo tyczy się rynku zachodniego jest już co najmniej kontrowersyjna.

Autor Wiedźmina twierdzi bowiem, że również „na Zachodzie” gry zostały wypromowane przez książki. Tymczasem pierwszy growy Wiedźmin pojawił się w październiku 2006 roku, a pierwsze angielskie tłumaczenie książkowego Wiedźmina… w rok później.

Andrzej Sapkowski to nie jedyny autor ze wschodu, którego pokochał świat gier wideo. Dmitrij Głuchowski pokochał go z wzajemnością.

Głuchowskiego znacie na pewno dzięki świetnej książce Metro 2033 i jej kontynuacjom. Na pewno znacie też serię gier tworzonych przez studio 4A Games bazującą na dziełach autora. Twórca znakomitej postapokaliptycznej serii zdecydował się na zastosowanie innego podejścia od Sapkowskiego.

Nie tylko, podobnie jak Sapkowski, zainkasował honorarium za prawa do wykorzystania jego twórczości, ale również – w przeciwieństwie do naszego rodaka – postanowił współpracować z 4A Games i pomagać studiu w adaptacjach jego powieści tak, by ich esencja została skutecznie przeniesiona do zupełnie odmiennego medium jakim są gry wideo.

Głuchowski nie chce się porównywać z Sapkowskim. Nie dziwię się, bo i mi jest trochę za niego wstyd.

Podczas gdy Głuchowski wkłada dużo pracy i wysiłku by jego marka oferowała równie wysoką jakość w świecie gier wideo co w papierze i cieszy się, że te dwa światy wzajemnie się napędzają zapewniając mu sławę i przychody, Sapkowski swoje zainteresowanie kończy na wysokości honorarium. Narzekając na to, że „gry o Wiedźminie kradną mu czytelników”.

Głuchowski w końcu nie wytrzymał. I nazwał swojego kolegę po fachu aroganckim sukinsynem.

Twórca Metro 2033 twierdzi, że gdyby nie gry wideo książki o Wiedźminie nigdy nie zdobyłyby tak wielkiej popularności na całym świecie. Nie tylko z uwagi na samych graczy, ale również na prasę która recenzując gry napędza gamerów na poszerzanie swoich zainteresowań na „inne elementy marki”, w tym książki. Zdaniem Głuchowskiego, bez CD Projektu Sapkowski pozostałby wschodnioeuropejskim fenomenem. Dodał, że to samo tyczy się jego samego i jego książek Metro.

Nie wiem „co by było gdyby”. Ale i tak wstyd mi za Polaka.

Jasne, istnieje jakieś tam prawdopodobieństwo, że Sapkowski przebiłby się bez wsparcia ze strony CD Projektu. Ale nawet jeśli… to czy serio uważa, że ktoś kto sięgnął po grę już nie sięgnie po książkę?

Z całym szacunkiem, ale jeśli ktoś po przejściu Dzikiego Gonu nie zainteresuje się twórczością Sapkowskiego, to – jak przypuszczam – tym bardziej nie zainteresowałby się tymi książkami, gdyby gry nie znał. Postawa Głuchowskiego mi imponuje, choć lżenie na Sapkowskiego nieco odbiera mu klasy. A sam pan Sapkowski… no cóż.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (48)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...