David Haller i spółka (nie) wracają do Clockworks. Legion: Chapter 6 – recenzja Spider’s Web

Recenzje/Seriale 17.03.2017
David Haller i spółka (nie) wracają do Clockworks. Legion: Chapter 6 – recenzja Spider’s Web

Od półtora miesiąca recenzje kolejnych odcinków serialu Legion mogę zaczynać w zasadzie tak samo. W tym tygodniu Noah Hawley znowu nas zaskoczył. Serial ponownie zmienił swoją formułę, a David Haller z towarzyszami trafili do Clockworks. Relacje między postaciami przedstawiono w krzywym zwierciadle, a Diabeł o żółtych oczach powoli wychodzi z cienia.

Przez cały szósty odcinek produkcji telewizji Fox zarówno bohaterowie, jak i widzowie, muszą kwestionować to, co mają zaraz przed oczami. Legion od samego początku bawi się formą, a osoba oglądająca kolejne epizody czuje się tak jak sam David. Nigdy nie można być pewnym, że to, co się obserwuje, dzieje się naprawdę.

Legion Chapter 6 Fox

Clockworks, w którym się znaleźli David wraz z towarzyszami w Legion: Chapter 6, to nie jest prawdziwe miejsce.

To odwzorowany na bazie wspomnień konstrukt w przestrzeni astralnej, gdzie uwięziono psychikę wszystkich głównych bohaterów – a przynajmniej ja to tak interpretuję. Po wydarzeniach z poprzedniego odcinka, gdzie usłyszeliśmy pod koniec mrożące krew w żyłach słowa „no to porozmawiajmy”, postaci trafiły do zupełnie nowej (nie)rzeczywistości.

Na pierwszy rzut oka wszyscy bohaterowie wylądowali w szpitalu psychiatrycznym. David i Syd ponownie są pacjentami mającymi się ku sobie, ale razem z nimi hospitalizowani są dr Melanie Bird, Ptonomy, Cary, Kerry i nawet… łotr Eye. Po stronie pracowników szpitala też pojawiło się kilka nowych twarzy. Siostra Davida, czyli Amy, została pielęgniarką.

Legion Chapter 6 recenzja Fox

Wszystkim zarządza zaś… Lenny.

Widać od razu, że coś tu nie gra. A to znikają się i pojawiają drzwi, a to jeden z bohaterów doświadcza dziwnych wizji, a to widzimy wariacje scen z pierwszego odcinka – tylko w wersji, gdzie David i Syd zamienili się miejscami. Wszystkie sceny mają bardzo surrealistyczny wydźwięk. Wyrazy uznania dla operatorów i speców od efektów specjalnych.

Legion powoli odkrywa też swoje karty. Przyjaciółka Davida z pierwszego odcinka – której istnienia przecież nawet nie jesteśmy pewni! – to teraz najwyraźniej manifestacja Diabła o żółtych oczach chowającego się od dekad w psychice głównego bohatera. To ten demon ukryty w astralnej skórze Lenny uwięził głównego bohatera i jego towarzyszy.

główny bohater serialu Legion od Fox

Kim ten Diabeł jest i jaki ma cel? Tego nadal nie wiemy, chociaż Legion daje nam naprawdę sporo poszlak.

Z odcinka na odcinek jestem zaskakiwany przez twórców, którzy przygotowali naprawdę niebanalny scenariusz, wymykający się utartym telewizyjnym schematom. Nie zdradzę oczywiście co dokładnie szósty odcinek ujawnia. Czas na to zresztą najwyższy, bo zostały jeszcze dwa epizody.

Legion: Chapter 6 ze względu na przeniesienie akcji do, upraszczając, wyobraźni głównego bohatera, można byłoby uznać za chwilę oddechu i pomost pomiędzy dynamicznym otwarciem, a nadchodzącym w ósmym epizodzie finałem tej niesamowicie plastycznej opowieści. To jednak tylko pozory.

recenzja Chapter 6 serialu Legion

Nie podejmuję się już nawet zgadywania, jak dalej potoczy się fabuła serii.

Zamiast kombinować i rozkładać kolejne rozdziały na części, wolę po prostu chłonąć każdy kolejny epizod. Dostarcza mi to naprawdę wiele rozrywki i to nawet jeśli odcinek wygląda na pierwszy rzut oka na typowy zapychacz.

Obserwowanie bohaterów w nowej scenerii, czyli jako pacjentów w Clockworks, to ciekawa odmiana. Postaci zdążyłem dostatecznie poznać, a obsada dała z siebie wszystko, by nie wypadło to sztucznie, nudno i odtwórczo.

Szósty odcinek utwierdza mnie w przekonaniu, że to fenomenalny serial, który bawi się z widzem na dziesiątki różnych sposobów.

Niezmiernie się cieszę, że już teraz Legion dostał zamówienie na drugi sezon!

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...