Legion: Chapter 5. David Haller wreszcie pokazał mroczną stronę

Recenzje/Seriale 10.03.2017
Legion: Chapter 5. David Haller wreszcie pokazał mroczną stronę

Legion jest już po półmetku, a Noah Hawley powoli zaczyna odkrywać karty. David Haller wreszcie pokazał swoją mroczną stronę i powoli uwalniają się jego demony. Serial z tygodnia na tydzień coraz bardziej zaskakuje i zachwyca.

David Haller to poczciwy chłopak, który nikomu nie życzy źle. Padł jednak ofiarą grzechu pychy. Po ucieczce z astralnej przestrzeni w poprzednim odcinku stał się zbyt pewny siebie. Zaczął korzystać ze swoich mocy nie bacząc na to, jaki będzie tego koszt i teraz przyjdzie mu zapłacić za to cenę.

Legion: Chapter 5 - recenzja

Legion się zatraca, a demony biorą górę.

To akurat nie powinno być żadnym zaskoczeniem, bo serial przygotowywał nas na to od kilku epizodów. David Haller pogodził się z tym, że jego domniemana choroba jest przejawem mocy, jaką posiada. Powoli przyjmuje to za pewnik i zaczyna z korzystać ze swoich nadludzkich zdolności.

W Legion: Chapter 5 po raz pierwszy Diabeł o żółtych oczach wysunął się na pierwszy plan. Obecna w umyśle Davida postać Lenny coraz mniej przypomina jego wesołą kompankę z Clockworks, a coraz bardziej personifikację tegoż diabła. Kim naprawdę jest? Widz nadal wie tyle, co David, czyli niemal nic.

Legion nie tylko nie przejmuje się zagrożeniami, ale urządza sobie nawet… astralny pokój schadzek.

Do imponującej listy zdolności Davida prócz telekinezy, telepatii i teleportacji dołączyła nowa moc. Główny bohater może teraz niczym zagubiony w odmętach astralnych projekcji mąż dr Bird tworzyć w swoim umyśle całe sztuczne światy. Potrafi nawet przenosić do nich świadomość innych ludzi.

Legion: Chapter 5 - recenzja

Nie powinno dziwić, w jakim celu korzysta z tego David przede wszystkim. To jedyna szansa dla niego i Syd, by mogli nacieszyć się sobą. W umyśle Davida mogą wreszcie się dotknąć i poczuć oraz… tak, uprawiać seks. Widz jednak wie, że w iluzji są dziury. Dosłownie pożerają ją robaki.

To, że coś zjada umysł Davida od środka, staje się jasne po tym jak wyruszył uratować swoją siostrę.

Główny bohater ma dość siedzenia w Summerland i uzbrojony w swój zestaw mocy i nowo odkrytą pewność siebie rusza w pojedynkę przeciwko Division 3, czyli mrocznej organizacji więżącej jego siostrę. Jego towarzysze nie zdążyli na czas, by wspólnie z nim szturmować placówkę. Trafiają na koszmarne pobojowisko.

W scenie ataku na Division 3 widzimy po raz pierwszy, że David Haller potrafi być groźny i okrutny. Tak naprawdę jednak, jak zauważyli później pozostali bohaterowie, to nie jest do końca on. Cary jako pierwszy odkrywa to, co widzowie wywnioskowali już dawno temu: w umyśle Davida żyje inna istota, która po raz pierwszy przejęła stery.

Legion: Chapter 5 - recenzja

David trafił na siedzenie pasażera i podano mu chloroform.

To, co siedzący w nim demon wyczynia, aż trudno się ogląda. Żołnierze nie są w stanie zadrasnąć Davida, a ten zamiata nimi podłogę. Dezintegruje ciała jednym ruchem ręki, a skinieniem wtłacza wrogów prosto w beton. Jest krwawo i brutalnie jak nigdy dotąd.

To najmocniejszy odcinek pod względem treści. Przedstawiono w nim nie tylko brutalne sceny morderstw, ale także seks i nie zabrakło nawet nieobecnej wcześniej nagości. Same dialogi są dosadne i obrazowe. Opis inicjacji seksualnej Syd sprawiał ciarki.

Legion pokazuje, że sielanka się skończyła.

Jesteśmy już po pięciu z ośmiu zaplanowanych epizodów. Akcja gna jak szalona, a serial co tydzień zaskakuje. Po raz kolejny dostaliśmy zakończenie wywracające do góry nogami wszystko co myśleliśmy o historii pokazanej wcześniej. To niesamowite, że serial potrafi tak bardzo namieszać w swojej formule i uniknąć przy tym nawet otarcia się o kicz.

Legion: Chapter 5 - recenzja

Istnym majstersztykiem jest jedna z ostatnich scen, w której bohaterowie – Ptonomy, Rudy, Cary, Kerry i Syd – wkraczają do akcji, a… cały serial milknie. Wyciszone dialogi podczas scen akcji, nie mówiąc o jak zwykle generalnym soundtracku przez cały czas trwania odcinka, budują niepowtarzalny klimat w serialu telewizji Fox.

Cieszy to, że rozwijany jest nie tylko David, ale również pozostałe postaci.

Poszerzono wątek więzi, która łączy Cary i Kerry. Ciekawe jest to, że to Ptonomy jako pierwszy widzi w Davidzie zagrożenie – w przeciwieństwie do zakochanej w nim Syd i chcącej wykorzystać go do własnych celów dr Melanie Bird. Nie jest przekonany, że w tym przypadku cel uświęca środki i… po tym co widzieliśmy w tym odcinku myślę, że to on jedyny może mieć rację.

Legion dał nam trochę odpowiedzi, ale jednocześnie każe nam zadawać sobie zupełnie nowe pytania na temat tego, co oglądamy. Serial poruszył też wreszcie wątek ojca Davida, którym w komiksach był Charles Xavier. Oczywiście za wcześnie, by go pokazać lub nawet szerzej zapowiedzieć, ale Legion: Chapter 5 nadaje nowy kontekst scenom z dzieciństwa młodego Hallera.

Legion Fox Serial Recenzja

Mamy też pewne poszlaki dotyczące tego, co tak naprawdę może siedzieć w głowie Davida Hallera.

Nie wiadomo jeszcze, w którą dokładnie stronę twórcy serialu pójdą z wyjaśnieniem obecności Diabła o żółtych oczach, który nawiedza podświadomość Davida od dzieciństwa. Diabeł manipuluje nim zmieniając nawet treść jego wspomnień np. sugerując bohaterowi, że miał w dzieciństwie psa.

Możliwe, że serial wyjaśni to po prostu mutacją Davida, przez którą w jego ciele mieszka kilka różnych świadomości. Niewykluczone też, że wykorzystany zostanie motyw wpływ zewnętrznego np. w postaci demona nazywanego Shadow King, który często przewija się w komiksach Marvela.

Niezależnie od obranej przez Noah Hawleya drogi jednak wiem, że po prostu muszę poznać dalszy ciąg tej historii.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...