Czy wydanie sequela kultowego filmu po 20 latach może być czymś więcej niż skokiem na kasę? T2 Trainspotting – recenzja Spider’s Web

Recenzje/Film 03.03.2017
Nasza ocena:
Czy wydanie sequela kultowego filmu po 20 latach może być czymś więcej niż skokiem na kasę? T2 Trainspotting – recenzja Spider’s Web

T2 Trainspotting miał już swoją premierę w Wielkiej Brytanii, a teraz wchodzi na ekrany polskich kin. Ewan McGregor to genialny aktor, ale czy to wystarczy by sequel hitu sprzed 20 lat stał się czymś więcej niż odcinaniem kuponów? Sprawdziliśmy to.

Na drugą część Trainspotting z 1996 roku wybrałem się z ogromnymi obawami. Rzadko kiedy sequel jest w stanie dorównać oryginałowi, zwłaszcza jeśli zostaje wydany po tylu latach. W pamięci mam cały czas Punk’s Dead, czyli kontynuację SLC Punk!. Ta była gwałtem na mniej ikonicznej, ale również błyskotliwej produkcji traktującej o podobnym problemie, czyli o skutkach zażywania narkotyków.

t2 trainspotting 2 recenzja

W T2 na szczęście, w przeciwieństwie do Punk’s Dead, wraca odwtórca głównej roli z pierwszej części.

W Trainspotting obserwowaliśmy perypetie dwudziestoletniego heroinisty, Marka Rentona. Sercem tego jednocześnie zabawnego, przygnębiającego i poruszającego filmu były toksyczne relacje, które łączyły młodego Szkota z tak jak on uzależnionymi od używek przyjaciółmi. Główną osią fabularną była próba ostatecznego zerwania przez Marka z nałogiem, a jej efektem – zdradza przyjaciół i ucieczka.

Jak potoczyły się dalsze losy grupy? Czy udało im się wyjść na prostą i znaleźć w życiu sens? A może pozostali skazani na nierozumiane przez innych „oglądanie pociągów”? Pierwotnie pozostawiono to interpretacji widza (ale nie czytelnika; filmowy Trainspotting bazował na powieści Irvine’a Welsha o tym samym tytule wydanej trzy lata przed premierą filmu. Książka doczekała się kontynuacji o tytule Porno).

Kilka lat temu Danny Boyle, czyli reżyser Trainspotting i T2, zdecydował się odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie „co działo się dalej” z bohaterami jego filmu.

W T2 Trainspotting Ewan McGregor ponownie wciela się w odgrywanego przed laty bohatera. Powracają też inne postaci, które portetują Ewen Bremner, Jonny Lee Miller, Robert Carlyle i Kelly MacDonald. Fabularnie obie produkcje dzieli tyle samo czasu, co same filmy, czyli dwie dekady.

Pierwotnie okres ten miał być o połowę krótszy. Boyle planujący produkcję od 2009 roku żartował, że czeka aż dbający o siebie aktorzy odpowiednio się zestarzeją, by pasować do roli byłych narkomanów. Film nie jest ścisłą adaptacją Porno, ale luźno bazuje na jej motywach.

t2 trainspotting 2 recenzja

T2 to czarna komedia, która tak jak pierwsza część porusza tematykę zażywania narkotyków.

Narkotyki są jednak przede wszystkim tłem. Trainspotting 2 to opowieść o trudnej przyjaźni, zdradzie, najniższych instynktach i walce samego ze sobą. Pod płaszczykiem czarnej komedii otrzymujemy mocny, poruszający i niepokojący obraz skłaniający do przemyśleń.

T2 nie jest przy tym banalny i nie wygląda jak zrobiony na siłę. Danny’emu Boyle’owi i obsadzie udało się przywrócić do życia te postaci i nadać im głębi. Owszem, ich charakter się zbyt dużo nie zmienił – zachowują się tak samo, kierują nimi te same instynkty, pragnienia, obawy.

Ale czyż nie takie powinno być przesłanie?

W filmie o narkomanach taki portret bohaterów idealnie pasuje. Są wręcz skazani na popełnianie tych samych błędów. Jedyna nowa główna bohaterka poza starą obsadą – znacznie młodsza, z kolejnego pokolenia – sama zauważa, że jej kompani nic nie rozumieją. Żyją przyszłością, a tam skąd ona pochodzi od przeszłości się ucieka.

Rentonowi i spółce nic jednak innego nie zostało poza wspomnieniami tych kilku dobrych chwil. Muszą przy tym cały czas wypierać te negatywne wspomnienia – od obrzydliwego nurkowania w toalecie, przez sprzedanie pierwszej działki kumplowi, który potem zmarł, po doprowadzenie do śmierci dziecka. To jednak jest częśc ich samych, której nie da się wyprzeć.

t2 trainspotting 2 recenzja

Film zresztą delikatnie je przypomina przebitkami z pierwszej części, często z nałożonymi nowymi elementami.

Nie będzie zbyt dużym spoilerem, jeśli napiszę, że bohaterom nie udało się pozbierać. Efektem hulaszczego trybu życia są porozbijane rodziny, stany lękowe, brak chęci do życia, problemy zdrowotne – z sercem, z potencją. T2 pokazuje nam spiralę zagłębiania się w coraz większe odmęty społecznego dna.

Akcja jest osadzona w szkockim Edynburgu, do którego Renton powraca po latach spędzonych w Amsterdamie. Ten powrót to szansa na ponowne spotkanie z przyjaciółmi, którego świadkiem jesteśmy my, widzowie. Obawiałem się, że zadziała tutaj deus ex machina, ale Boyle zgrabnie z niej wybrnął i umotywował to fabularnie.

Jak można się domyślić, spotkanie nie przebiegło w do końca przyjemnej atmosferze i doprowadziło do licznych napięć.

Dobrą wiadomością jest to, że mimo wszystkich przeciwności grupa czterech przyjaciół nadal żyje. Renton życie poukładał sobie najlepiej z nich wszystkich – nic dziwnego, skoro uciekł z kupą forsy. Każdy z nich ma jednak swoje demony, a fasada prosperujaćego księgowego, za którą schował się bohater Ewana McGregora, szybko się rozpada jeśli tylko na nią lekko dmuchnąć.

Pozostali bohaterowie nawet nie próbują się kryć z tym, że spieprzyli sobie życie często odwołując się do wspomnień z lat młodości. Begbie skończył tam, gdzie wreszcie musiał – w więzieniu. Spudowi nigdy nie udało się zerwać z nałogiem, a Sick Boy został małostkowym oszustem. Każdy z nich ma wypaczony moralny kompas, chociaż w różnym stopniu.

t2 trainspotting 2 recenzja

Uderzające jest to, że w Trainspotting 2 chłopaki przestali używać swoich ksywek.

Zamiast tego zwracają się do siebie po imieniu, co jest zapewne metaforą tego, że mimo wszystko dorośli – przynajmniej fizycznie i w oczach społeczeństwa. To jednak tylko iluzja i wystarczy drobny impuls, by powrócili do dawnych nawyków.

Oglądałem to z grymasem na twarzy. Chociaż mam świadomość, że to paskudni ludzie krzywdzący wszystko wokół, to sprawili, że mi na nich zależało i to pomimo tego, że Trainspotting 2 jest brudny, dosłowny, nie owija w bawełnę.

Po seansie mimo wszystko jestem zadowlony – tak powinny wyglądać sequele.

Twórcy T2 od początku wiedzieli, że nie przebiją swojego dzieła. Oryginał był jak na swoje czasy nowatorski – nie tylko pod względem treści, ale też realizacji. Kontynuacja wykorzystuje tych samych bohaterów i rozwija ich jednocześnie składając swoisty hołd swojemu prekursorowi.

Twórcy filmu tak jak bohaterowie zagłębiali się w przeszłość. Wprowadzili nowe motywy – Renton korzysta z iPhone’a i ma świadomość, co to Snapchat. Po raz kolejny wygłosił swoją słynną tyradę o wybieraniu życia, ale nie tylko zaktualizował ją o nowoczesne elementy i włożył w to mnóstwo pasji.

t2 trainspotting 2 recenzja

Pod jej koniec sam jednak najwyraźniej uświadomił sobie, jak głupio to brzmi i się od tego zdystansował.

Było sporo scen przerysowanych i niektóre rozwiązania fabularne były nieco naciągane i wynikały ze zbiegów okoliczności… ale to widzieliśmy już w pierwszym Trainspotting i nie było ich tu przesadnie dużo – dwa, może trzy na cały film. Czy jednak w życiu one się też nie zdarzają?

Bardzo dobrze zagrało też przeplecenie filmu surrealistycznymi kadrami. Zabawa formą wyszła świetnie. Nie tylko dobór kadrów, ale też wplatanie scen żywcem z pierwszej części i obrazowanie wspomnień bohaterów zagrały. Czerpano z estetyki pierwszego filmu, ale nie nadużywano jej.

Na osobny akapit zasługuje oprawa muzyczna.

Soundtrack był integralną częścią filmu Trainspotting i nie inaczej jest tym razem. Plastyczne pod względem kadrów i montażu sceny przeplata nastrojowa muzyka, która wzmaga uwydatnia emocje – niepokój, stagnację, pogodzenie się z losem, wściekłość czy chwilową euforię.

Trainspotting 2 to zdecydowanie bardzo udane dzieło. Nie spodziewałem się tak dojrzałego, i twórcznego – a nie odtwórczego – podejścia do tematu. To zresztą nie tyle klasyczny sequel, a bardziej epilog hitu z drugiej połowy lat 90. trwający dłużej niż sam film i dlatego tak dobrze się go ogląda.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (3)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...