Tak, to się naprawdę wydarzyło! TOP 7 najbardziej niezwykłych muzycznych kolaboracji

Muzyka 13.02.2017
Tak, to się naprawdę wydarzyło! TOP 7 najbardziej niezwykłych muzycznych kolaboracji

Lady Gaga zagrała wspólnie z Metalliką. Szokujące? To nic w porównaniu do tych wykonawców, którzy umiejętnie potrafili połączyć zupełnie odmienne światy muzyczne.

Rock i dubstep? Dance i hiphop? Metal i muzyka symfoniczna? Takie połączenia zazwyczaj nie mieszczą nam się w głowie, a gdy ktoś próbuje budować muzyczne mosty, patrzymy na to sceptycznie. Bardzo często takie duety muzyczne zupełnie do siebie nie pasują. Czasem jednak wychodzą z tego prawdziwe perełki.

A nawet powstają dzięki temu całe nowe gatunki muzyczne.

Wspólny występ Metalliki i Lady Gagi na tegorocznym rozdaniu nagród Grammy raczej nie będzie czymś szczególnie istotnym, jeśli chodzi o muzyczną sztukę. Tu chodzi o przyciągnięcie widzów. Ale te muzyczne kolaboracje (nie lubię tego słowa, ale niech będzie) były wręcz przełomowe.

Oto mój wybór siedmiu najbardziej odjechanych kolaboracji muzycznych

1. Czesław Mozil i Adam Darski – Dziewczyna z branży

Co może wyniknąć z połączenia alternatywnego popu i black metalu? Możecie się przekonać na powyższym nagraniu. Polski piosenkarz i celebryta zaprosił na swoją płytę wokalistę legendarnego, popularnego na całym świecie Behemotha. Drapieżny ryk Nergala nadał całej, pozornie lekkiej piosence, niesamowitego patosu.

2. Korn, Skrillex i Kill The Noise – Narcissistic Cannibal

Jedenasty studyjny album Korna, Path of Totality, to cała plejada zaproszonych do współpracy gości. Żaden utwór jednak nie wyróżnia się tak, co pierwszy singiel nagrany w stylu metalowo-dubstepowym. Do dziś połączenie dość unikalne, które zabrzmiało zaskakująco dobrze.

3. Steve Aoki i Linkin Park – A Light That Never Comes

Jak zacząć muzyczną współpracę? Jak się okazuje, rozpocząć można nawet od wymiany luźnych tweetów. A gdy Mike Shinoda i Steve Aoki w końcu zrozumieli, że nadają na tych samych falach, postanowili coś wspólnie nagrać, angażując do tego jeszcze resztę zespołu Shinody. Całość okazała się komercyjnym hitem.

4. Lou Reed i Metallica – Lulu

Metallica wielokrotnie nagrywała z wieloma różnymi artystami. Czy to z metalową bracią, czy z Marianne Faithfull, czy nawet dając koncert wspólnie z orkiestrą symfoniczną. Najbardziej niezwykła była jednak Metallica w roli zespołu studyjnego dla Lou Reeda. Efektem jest chora, zakręcona i trudna w obiorze płyta, o której więcej mówiono, niż jej słuchano.

5. Public Enemy i Anthrax – Bring The Noise

Jak przypomnieć swoim fanom hit sprzed lat? Zaprosić do niego gości specjalnych. A Anthrax to nie byle jaki ktoś, a legenda zupełnie innego gatunku muzycznego. Efektem jest przebojowe połączenie rapu i heavy metalu, które tak przypadło widowni do gustu, że oba zespoły ruszyły na wspólną trasę. Mówi się, że to właśnie ta współpraca zainspirowała do powstania nu metalu, a więc takich wykonawców, jak Limp Bizkit czy Linkin Park.

6. Sweet Noise i Anna Maria Jopek – Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz

Zespół Sweet Noise już raz zaskoczył swoich fanów, zapraszając do wspólnego ryczenia do mikrofonu delikatną Natalię Kukulską. Ale to właśnie Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz z jazzową wokalistką, dzięki ciut przystępniejszej formie, poruszył tłumy i stał się jedną z piosenek pokolenia. Artystyczne dzieło, symbol zbuntowanej młodzieży i legenda polskiej sceny muzycznej.

7. Run-D.M.C. i Aerosmith – Walk This Way

Tego tu nie mogło zabraknąć. Ten utwór to prawdziwa legenda, a stacje radiowe puszczają go prawie że równie często i równie chętnie, jak w czasach gdy był świeży. Glam metal i pop w najlepszym możliwym połączeniu. Utwór ten zarówno wpłynął na popularyzację hiphopu w Stanach Zjednoczonych, jak i wskrzesił podupadającą karierę dziś już kultowego zespołu Aerosmith.

Bonusowo: razem na scenie Metallica i Lady Gaga

Na deser, inspiracja do stworzenia tego zestawienia, a więc występ Metalliki i Lady Gagi na tegorocznym rozdaniu nagród Grammys. Duet ten postanowił nie tworzyć nic nowego, a odegrać wspólnie utwór Moth into Flame z najnowszej płyty zespołu. Wybór doskonały, bowiem tekst piosenki był inspirowany historią życia Amy Winehouse i tym, jak sława i pęd za chęcią przypodobania się publiczności mogą być destrukcyjne. Występ pełen problemów (w tym niedziałający mikrofon Jamesa Hetfielda przez pół piosenki), wyszło jednak zaskakująco dobrze.

Gaga ma znakomity głos (a Hetfield podczas występu cierpiał na chorobę gardła) i nie bała się zachowywać „po rockowemu”, skacząc po scenie i rzucając się w publiczność. Wartość artystyczna relatywnie znikoma, ale wykonanie o charakterze jak najbardziej historycznym: nigdy wcześniej gwiazda elektronicznego popu nie bratała się z thrashmetalowym zespołem.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (8)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...