„Seria niefortunnych zdarzeń” od Netfliksa to wyjątkowo fortunna adaptacja – recenzja Spider’s Web

Seriale 13.01.2017
„Seria niefortunnych zdarzeń” od Netfliksa to wyjątkowo fortunna adaptacja – recenzja Spider’s Web

Kiedy dowiedziałam się, że powstaje serial Netfliksa na podstawie „Serii niefortunnych zdarzeń”, cyklu książek Lemony’ego Snicketa, czyli piszącego podseudonimem Daniela Handlera, nie posiadałam się z radości. To seria, która bardzo podobała mi się w dzieciństwie, zresztą tak jak i film o tym samym tytule, w którym hrabiego Olafa zagrał Jim Carrey. Czy produkcja Netfliksa jest godną adaptacją prozy Handlera i jak wypada na tle filmu? O tym właśnie zamierzam wam opowiedzieć.

Narratorem historii jest Lemony Snicket, będący jednocześnie autorem książki o rodzeństwie Baudelaire’ów. Wioletka, Klaus i Słoneczko to trójka dzieci, którym pewnego pochmurnego dnia cały świat zwala się na głowy. Pan Poe, zajmujący się finansami rodziny Baudelaire’ów, znajduje rodzeństwo na plaży i mówi im w żołnierskich słowach, że ich rodzice nie żyją, a dom został zniszczony w wyniku pożaru. Plusem tej sytuacji ma być ponoć fortuna, jaką rodzice zostawili swoim dzieciom. Wioletka, Klaus i Słoneczko są zdezorientowani i nie wiedzą, co mają w tej sytuacji począć, jednak Poe ma dla nich rozwiązanie.

Mężczyzna zawozi ich do krewnego, hrabiego Olafa, który od teraz ma się zajmować dziećmi. Problem w tym, że one nigdy nie słyszały o tym, aby ktoś taki był z nimi spokrewniony.

Seria niefortunnych zdarzeń

Hrabia Olaf jest aktorem, który ma własną trupę najmniej uzdolnionych aktorów na świecie. Jest też podobno zabójczo przystojny, choć raczej tylko słowo „zabójczy” dobrze go określa. Pyszałkowaty, pewny siebie i demoniczny hrabia chce położyć swą łapę na fortunie dzieci. Mężczyzna będzie próbował różnych sztuczek, aby pieniądze trafiły na jego konto. A dzieci? A dzieci… cóż, będą bohaterami tytułowej serii niefortunnych zdarzeń, która mocno da im się we znaki. Ciągane z jednego miejsca w drugie, będą próbowały radzić sobie z brakiem rodziców. Niestety nikt poza hrabią Olafem i niezbyt rozgarniętym panem Poe nie zagrzeje przy nich długo miejsca, aby im pomóc.

„Seria niefortunnych zdarzeń” Netfliksa przedstawia historię, którą znamy już z filmu, ale co najlepsze, poszerza ją. Dodaje jej drugie dno.

Seria niefortunnych zdarzeń

Historia jest bogatsza, pełniejsza. Ciekawsza, bo ma więcej wątków. Dla porównania kilka dni temu ponownie obejrzałam filmową wersję „Serii niefortunnych zdarzeń” i choć rola Jima Carreya jest świetna, film po latach stracił w moich oczach. Mając w pamięci cztery pierwsze odcinki serialu Netfliksa, czułam niedosyt, kiedy filmowa adaptacja książki Snicketa dobiegła końca.

Serial ma przewagę. W porównaniu do filmu wprowadza interesujący twist, który poznajemy już na końcu pierwszego odcinka.

Neil Patrick Harris, podobnie jak Carrey, jest rewelacyjny w swojej roli. Z jednej strony przerażający, z drugiej łajzowaty. Mroczny i śmieszny. Z jednej strony sprytny, z drugiej zupełnie naiwny. To postać barwna i intrygująca. Jego kolejne wcielenia (co prawda w czterech odcinkach występuje w zaledwie dwóch, ale miałam okazję zobaczyć też inne postacie, która zagrał) są cudowne. Główni bohaterowie, czyli trójka Baudelaire’ów też są świetnie oddani. Aktorzy biorący udział w serialowej wersji bardzo przypominają tych z filmu. Ciekawie przedstawione są ich specjalne umiejętności, które wykorzystują (a właściwie próbują wykorzystywać) we właściwych momentach akcji.

„Seria niefortunnych zdarzeń” nie zawodzi.

Wszystko jest tu na swoim miejscu. Klimat tej opowieści jest niepowtarzalny. Genialny humor (tak, to naprawdę jest śmieszne) miesza się tu z dramatycznymi wydarzeniami i absurdalnymi postaciami, które wydają się przybywać z innych planet. Tylko rodzina Baudelaire’ów jest chyba normalna, a sami musicie przyznać, że nazywanie normalnym kogoś, kto z niczego potrafi stworzyć dobrze prosperująca maszynę, albo zębami rozgryźć wszystko, jest już wysoce naciągane.

Seria niefortunnych zdarzeń

„Seria niefortunnych zdarzeń” to strzał w dziesiątkę. Ten serial ma szansę na zostanie tegorocznym hitem. Przyznam, że ja już nie mogę się doczekać, aż zatopię się w fotelu i obejrzę następny, piąty odcinek. Całość liczy osiem epizodów. I obyśmy w przyszłym roku doczekali się więcej. Koniecznie sprawdzcie nowy serial Netfliksa. Nie pożałujecie!

Wszystkie osiem odcinków już teraz obejrzycie w Netfliksie. 

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (23)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...