Dłuższa przerwa wyszła na dobre zarówno widzom, jak i obsadzie The Big Bang Theory

Seriale 12.01.2017
Dłuższa przerwa wyszła na dobre zarówno widzom, jak i obsadzie The Big Bang Theory

The Big Bang Theory już dawno zaczęło zjadać własny ogon, ale produkcja jest z roku na rok przedłużana. Chociaż formuła już dawno się wyczerpała, to serial nadal potrafi rozśmieszyć. Odcinek The Holiday Summation jest tego idealnym przykładem.

Obsada Teorii wielkiego podrywu dostaje za udział w serialu astronomiczne pieniądze, a produkcja przyciąga przed ekrany miliony widzów. Obecnie emitowana jest już 10 seria sitcomu, który opowiadał o grupie geeków na długo zanim bycie geekiem stało się modne.

The Big Bang Theory S10E12 - recenzja

Przerwa była potrzebna zarówno aktorom, jak i widzom.

Co prawda odcinek mógł zostać nakręcony już wiele tygodni temu, ale widzowie czekali na jego emisję od zeszłego roku. Krótka przerwa w połowie sezonu zakończyła się „podsumowaniem wolnego”. Nie tylko my chcemy dowiedzieć się, co bohaterowie robili przez Święta – oni sami też spędzili je oddzielnie i zebrało im się na wspólne wspominki.

Te odbywają się na znanym gruncie, czyli mieszkaniu Leonarda i Sheldona, chociaż trzeba już chyba oswoić się z myślą, że jest to mieszkanie Leonarda i Penny. Pierwszymi ich gośćmi są Sheldon i Amy, których święta w Teksasie u matki Coopera nie należały do przesadnie udanych. Dość powiedzieć, że skończyło się to założeniem przez Sheldona gaci na głowę.

The Big Bang Theory S10E12 - recenzja

Dużo bardziej śmiałem się podczas fragmentów pokazujących przygotowania do świąt Leonarda i Penny.

Chociaż ich związek zdążył się opatrzyć widzom już kilka sezonów temu, to tutaj aktorzy ewidentnie czuli się jak rybki w wodzie. Zauważyłem zresztą, że obie postaci nieco inaczej się zachowują w towarzystwie przyjaciół, a inaczej będąc sam na sam. Nie myślałem, że jeszcze kiedyś będę widział pomiędzy nimi taką fajną chemię jak przy wożeniu choinki.

Forma odcinka opowiadająca o Świętach już po Świętach w formie retrospekcji bardzo przypadła mi do gustu. Odcinków tematycznych w telewizji mamy dość i było to fajnym przełamaniem monotonii. Emisja materiału z choinką w jednej z głównych ról w styczniu mogła wydawać się z początku karkołomnym pomysłem, ale tutaj to wyjątkowo zagrało.

W The Holiday Summation nie mogło zabraknąć oczywiście Howarda i Bernadette, czyli świeżo upieczonych rodziców. Decyzja, by ich latorośl nie pojawiała się bezpośrednio na ekranie – co jest swoistym ukłonem w stronę postaci zmarłej matki Howarda występującej wyłącznie jako głos z offu – okazało się strzałem w dziesiątkę.

The Big Bang Theory S10E12 - recenzja

Dzięki temu mały szkrab nie wywraca dynamiki grupy przyjaciół z The Big Bang Theory do góry nogami.

Nie można tego oczywiście powiedzieć o prywatnym życiem obojga rodziców oraz… obu nianiek. Egzystencja całej czwórki akurat jest w pełni podporządkowane brzdącowi, a maleństwo nie daje o sobie zapomnieć. The Big Bang Theory w swojej humorystycznej otoczce porusza też temat trudów związanych z rodzicielstwem.

Teoria wielkiego podrywu ukazuje nam problemy, z jakimi boryka się Bernadette. Poważniejszy wątek zarysowany jest jednak tylko na chwilę. To w końcu serial komediowy, który ma przede wszystkim bawić, co w przypadku tej produkcji ostatnio nie zawsze jest takie oczywiste.

Możliwe, że patrzę na The Holiday Summation przychylniejszym okiem, bo zdążyłem się stęsknić za tą bandą geeków. Jednocześnie nie robię sobie specjalnych nadziei na to, że to powrót do dawnej formy. Widać, że The Big Bang Theory lata świetności ma już za sobą.

Po dziesięciu sezonach ciężko porzucić oglądanie serialu, więc tym bardziej cieszy, że na takie perełki jak The Holiday Summation można jeszcze trafić – nawet jeśli tak udany odcinek to tylko wypadek przy pracy.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...