O tych serialach się nie mówi, ale ja czekam na nie z niecierpliwością

Seriale 10.01.2017
O tych serialach się nie mówi, ale ja czekam na nie z niecierpliwością

Mimo, że stacje telewizyjne i platformy streamingowe licytują się na liczbę seriali, które możemy oglądać, ja odczuwam pewien niedosyt. Brakuje mi produkcji które wbijałyby w fotel tak, jak to miało miejsce jeszcze 2-3 lata temu. Mimo to, wraz z nowym rokiem przychodzi czas oczekiwania na kolejne produkcje. Jakie? Poniżej lista seriali, na które czekam w 2017 roku.

2016 rok był dla mnie rokiem takich serialowych porażek jak Arrow, Daredevil, House of Cards, czy Z Archiwum X i potrzebuje mocnego uderzenia, by w serialach zakochać się ponownie. Czy wymienione produkcje zagwarantują mi oczekiwane hemocji? Mam nadzieję, że tak.

Koniec marudzenia. Moją listę oczekiwanych seriali w 2017 roku znajdziecie poniżej.

How to Get Away with Murder

Premiera kolejnego odcinka: 20 stycznia

Nie jest to nowość, kolejny odcinek nie będzie nawet premierą nowego sezonu, ale tego serialu po prostu nie mogę się doczekać. Annalise Keating to jedna z najbarwniejszych postaci w serialowym świecie, a problemy grupki jej studentów należą do jednych z najciekawszych, biorąc pod uwagę wszystkie seriale, jakie było mi dane oglądać w ostatnim czasie.

Śledzenie rozwoju wydarzeń jest niezwykle przyjemne z kilku powodów. Aktorsko ten serial wzbija się na wyżyny i tak naprawdę cała obsada daję z siebie wszystko. Z resztą… Po co się rozwlekać. Pisałem o tej produkcji już kiedyś oddzielny tekst i swoje zdanie podtrzymuje. Jeżeli nie zaczęliście oglądać „How To Get Away With Murder”, to sporo dobrego przed wami.

Training Day

Premiera: 3 lutego

Training Day to film, który premierę miał w 2001 roku i trzeba przyznać, że jest to jeden z lepszych filmów Denzela Washingtona. Teraz stacja CBS po 15 latach od premiery filmu wychodzi do widzów z propozycją odświeżenia historii młodego policjanta, który trafia pod skrzydła doświadczonego detektywa z wydziału narkotykowego.

Czy ta produkcja ma szanse na powodzenie? Ciężko powiedzieć, bo z jednej strony mamy tu do czynienia z ciekawie dobraną obsadą i historią, która zasługuje na rozwinięcie. Z drugiej strony Bill Paxton to aktor, którego kariera na pewno nie potoczyła się tak, jak on sam sobie to wymarzył. Człowiek, który stworzył świetne kreacje w Apollo 13 czy Titanicu przez lata nie zagrał ani jednej roli wartej zapamiętania. Możemy mieć tutaj jednak do czynienia z casusem Michaela Keatona, który przez lata zapomniany, wrócił w fenomenalny sposób w jako Birdman.

APB

Premiera: 7 lutego

Fabuła serialu inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami i to mnie zdecydowanie przekonuje do dania mu szansy. Do tego ta zapowiedź, na której widzimy głównego bohatera – błyskotliwego, pewnego siebie i dążącego do celu człowieka. Geniusza i milionera, który do pracy policji zamierza wprowadzić sporą dawkę innowacyjnych rozwiązań, mających poprawić zwalczanie przestępczości w Chicago. Takimi rozwiązaniami będzie np. aplikacja mobilna albo dron sterowany zdalnie z bazy policyjnej. Czy warto? Sami oceńcie:

Legion

Premiera: 8 lutego

Coraz mniej przekonują mnie wszelkie serialowe produkcje opowiadające historie superbohaterów. Flash i Supergirl traktuje jako guilty pleasure i wrzucam je do subkategorii „bez kija nie podchodzić”. Z bólem serca patrzyłem na to, jak Arrow staczał się na dno. Dodatkowo kompletnie nie podzielam zachwytów na Daredevilem, Lukiem Cage’em, Jessicą Jones, które w moim odczuciu są produkcjami co najwyżej średnimi. Ale Legion?

Tutaj jest mrok, klimat i jest historia Davida Hallera, który jako nastolatek zmagał się chorobą psychiczną. Zdiagnozowano u niego schizofrenię, leczono i próbowano mu pomóc. Po czasie i zerowych rezultatach leczenia bohater zaczyna zdawać sobie sprawę, że to, co słyszy w swojej głowie, to wcale nie muszą być urojenia. Brzmi dobrze, a wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że może to być pierwszy serial Marvela, który warto będzie obejrzeć od początku do końca.

The Good Fight

Premiera: 19 lutego

Pamiętacie The Good Wife? Twórcy serialu postanowili pójść za ciosem i po zakończeniu bardzo udanego serialu tworzą kolejny osadzony w tym samym świecie.

Akcja The Good Fight rozgrywać się będzie rok po wydarzeniach z ostatniego odcinka The Good Wife. Fabuła skoncentruje się na wielkim finansowym przekręcie, który dotknął obydwie prawniczki znane z Żony idealnej czyli Diane Lockhart i Luccę Quinn. Jeżeli na bieżąco oglądaliście poprzednią produkcję z tej stajni, to lepszej rekomendacji chyba nie potrzeba.

Billions

Premiera: 20 lutego

Pierwszy sezon tego serialu przeszedł trochę bez echa. Niesłusznie. Na chwile obecną nie ma lepszej produkcji ocierającej się o tematyką finansów i giełdy.

Uwielbiam produkcje, które sprowadzają się (w dużym skrócie oczywiście) do relacji pomiędzy dwoma geniuszami. Tutaj mamy surowego i bardzo pracowitego prokuratora, w tej roli Paul Giamatti, oraz błyskotliwego króla funduszu hedgingowego, w którego wciela się genialny Damian Lewis. Według mnie większej rekomendacji niż obejrzenie poniższej zapowiedzi nowego sezonu nie potrzeba.

Taken

Premiera: 27 lutego

Seria filmowa jest już praktycznie kultowa. Liam Neeson nie dość, że stworzył postać, które gesty i słowa weszły do życia codziennego i stały się elementem popkultury, to teraz kto inny (NBC) chce odgrzać kotlet i na bazie tej samej historii stworzyć serial.

taken-mem
Z jednej strony jest to bardzo dobry pomysł, z drugiej… Patrząc na zapowiedź można odnieść wrażenie, że serial ten będzie swoją jakością odstawał od kinowych hitów. Szansą dla tej produkcji jest to, że nie będzie ona opowiadać znów o tych samych wydarzeniach, tylko skupi się na tym, co miało miejsce przed tym, co widzieliśmy w kinie.

The Originals

Premiera: 18 marca

Nie pytajcie, dlaczego lubię ten serial.

Jest to mój guilty pleasure, ale taki, który stoi na bardzo wysokim poziomie. Ten serial ma bardzo, ale to bardzo wiele wad, ale z drugiej strony jest to produkcja, która posiada coś w rodzaju zwierzęcego magnetyzmu, który nie pozwala mi opuścić żadnego odcinka. Dodatkowo doskonała muzyka, bardzo przyjemne dla oka efekty specjalne i fabuła, która, mimo że wielokrotnie naciągana, to pozwala uwierzyć w wydarzenia dziejące się na ekranie.

Teksty, które musisz przeczytać:

„Seria niefortunnych zdarzeń” od Netfliksa to wyjątkowo fortunna adaptacja – recenzja Spider’s Web

Kiedy dowiedziałam się, że powstaje serial Netfliksa na podstawie „Serii niefortunnych zdarzeń”, cyklu książek Lemony’ego Snicketa, czyli piszącego podseudonimem Daniela Handlera, nie posiadałam się z radości. To seria, która bardzo podobała mi się w dzieciństwie, zresztą tak jak i film o tym samym tytule, w którym hrabiego Olafa zagrał Jim Carrey. Czy produkcja Netfliksa jest … Continued

Seriale 13.01.2017

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...