Ratujcie! Mam już dość mieszania rozrywki i polityki!

Film 09.01.2017
Ratujcie! Mam już dość mieszania rozrywki i polityki!

Zdaję sobie sprawę, że dbanie o naszą przyszłość, o lepsze jutro, to bardzo fajna i potrzebna rzecz. Jednak wszystko ma swoje granice, a ja jestem szczerze zmęczony polityczną agitką na każdym kroku.

Dziś w mediach króluje Meryl Streep, znana aktorka, która postanowiła wykorzystać rozdanie Złotych Globów do wygłoszenia politycznej tyrady przeciwko nowemu prezydentowi Stanów Zjednoczonych. Przy okazji besztania Donalda Trumpa, udało jej się obrazić również fanów futbolu amerykańskiego i sportów walki, ale z uwagi na moją wielką sympatię do tej pani, nie będę się już na nią pastwił.

Nie za bardzo rozumiem czemu to przemówienie miało służyć. Donald Trump wygrał te wybory. Nie zamierzam analizować, czy to dobrze, czy też źle. Amerykanie są „skazani” na Donalda Trumpa na najbliższe cztery lata i nic tego nie zmieni, a jedynym efektem przemówienia było obnażenie braku dojrzałości nowego prezydenta, który na Twitterze postanowił wbić kilka mało wysublimowanych szpil w tę znakomita aktorkę.

Nie wiem, jak wy, ale ja mam dość.

Zwłaszcza, że mieszkam w Polsce, czyli w kraju, w którym polityka jest wypaczona.

W tym kraju polityczne jest wszystko. Nawet smog to wina PiS-u albo Platformy (wybaczcie brak precyzji, nie zagłębiałem się w te opary absurdu). Żyjemy w kraju, w którym nawet charytatywna akcja Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy jest zwalczana politycznie, bo klerowi nie podoba się motto Owsiaka „róbta, co chceta”. Dla równowagi, Caritas również jest atakowany, choć co prawda niewiele ma to już wspólnego z popkulturą.

To nie jest jednak tylko problem Polski. Na całym świecie polityka przenika świat rozrywki w sposób żenujący i męczący. Nie zrozumcie mnie źle, sam fakt angażowania się artystów w słuszne sprawy jest godny pochwały. Można to jednak robić inaczej.

I nie mam tu na myśli rozrywki, która na warsztat bierze politykę.

Znakomity serial House of Cards nie ma żadnego związku z rzeczywistością. Nie krytykuje Obamy, Clinton, Busha czy kogokolwiek. Po prostu opowiada zmyśloną historię o przepychankach czołowych, fikcyjnych amerykańskich polityków. Mam tu na myśli coś zupełnie innego.

Artyści i celebryci cieszą się szacunkiem wśród swoich fanów. Są dla nich autorytetem i chętnie idą w ich ślady. Więc może zamiast agitki w stronę jakiejś opcji politycznej, która jest słuszna i dobra zazwyczaj tylko dla części społeczeństwa, zająć się czymś uniwersalnie dobrym, zamiast tworzyć kolejne podziały?

O ile wiem, rozrywka ma nas łączyć, a nie dzielić. Połączmy się więc w słusznej sprawie.

Powyższy klip to fragment koncertu zespołu Queen wykonany w ramach Live Aid, a więc serii koncertów, która miała za zadanie zwrócić uwagę społeczeństwa na głód w Afryce. I zwróciła. Szacuje się, że w wyniku tej akcji na konto organizatorów akcji wpłynęło łącznie 150 milionów funtów.

By nie sięgać zamierzchłych czasów, powyżej kolejny przykład. Zespół Linkin Park wykorzystał swoją sławę i popularność, by założyć fundację Music for Relief wspierającą ofiary kataklizmów na całym świecie. Fundacja po dziś dzień odnosi spektakularne sukcesy.

Przykłady możemy mnożyć.

Nie tylko ze świata muzyki, a także filmu a nawet gier wideo. Tego typu akcje ogląda się z przyjemnością. Są inspirujące, motywujące, prowokują do działania. Rzekłbym wręcz, że jest ich za mało. Na dodatek zapewniają one emocje, których przecież oczekujemy po materiałach rozrywkowych. A więc wzruszenie, smutek a następnie radość, że coś dobrego się dzieje na świecie. Że dobro walczy ze złem.

Dlatego też, drodzy artyści, może skończmy już z Trumpem, Tuskiem, Kaczorem i całym tym bagnem. Wróćmy do wykorzystywania waszych wpływów by faktycznie zmieniać świat na lepsze. Zwłaszcza, że jesteście sławni, bo potraficie zapewnić nam przeżywanie pięknych emocji. Odczepcie się od polityki, bo ni diabła wam to nie wychodzi.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...