Znamy zarys fabuły nowych Piratów z Karaibów!

Film 06.01.2017
Znamy zarys fabuły nowych Piratów z Karaibów!

Po wspaniałej przygodowej trylogii i marnym skoku na kasę w postaci czwartej części sagi, Disney chce raz jeszcze zabrać nas w świat fantastycznej, morskiej mitologii. Oby tym razem było lepiej!

Piraci z Karaibów udowodnili dwie rzeczy. Po pierwsze, na klasyczne, baśniowe kino przygodowe zdecydowanie jest miejsce w nowoczesnej popkulturze, jeżeli tylko podejdzie się umiejętnie do tematu. Po drugie, niestety udowodniło też, że każdą, nawet najwspanialszą markę można skrzywdzić pogonią za zyskami.

Trylogia Piratów z Karaibów to świetna, zamknięta opowieść. Czwarta część, ufundowana przez tę samą wytwórnię i nakręcona przez zupełnie inną ekipę, była… rozczarowująca. Disney, niezrażony krytyką, szykuje się do premiery piątej części serii. I tym razem dzieli się z nami zarysem opowieści, by nieco podkręcić atmosferę.

Jack Sparrow otrzyma nowy okręt. Co z Czarną Perłą?

Jak czytamy w streszczeniu opublikowanym przez Disneya, Jack Sparrow ponownie będzie główną postacią filmu. Tym razem na jego drodze staną kapitan Salazar (w tej roli Javier Bardem) i jego marynarze-duchy (niezbyt szczęśliwe tłumaczenie ghost sailors). Będzie też musiał zbiec z Trójkąta Diabła, czymkolwiek by on nie był.

„Jedyną nadzieją na przetrwanie Jacka” ma być Trójząb Posejdona, ale by go odnaleźć, musi sprzymierzyć się z Cariną Smyth (w tej roli Kaya Scodelario), błyskotliwą i piękną panią astronom, oraz z Henrym (w tej roli Benton Thwaites), marynarzem Marynarki Jej Królewskiej Mości.

Jednostką, którą będzie poruszał się Jack, będzie malutka Zdychająca Mewa.

Do kina się wybiorę, ale…

…jestem pełen obaw. Trylogię Gore’a Verbinskiego oglądałem z bananem na ustach i wypiekami na twarzy, będąc wielce podekscytowanym powrotem klasycznego kina przygodowego w tak wspaniałym stylu. Jednak dokrętka w postaci „Na nieznanych wodach” od Roba Marshalla to już nie było to.

Mimo tego trzymam kciuki…

Teksty, które musisz przeczytać:

Treści autorskie serwisu Netflix są tak dobre, że choćby dla nich warto płacić abonament

Podniosło się wielkie larum, że Disney wycofa się z Netfliksa. I stało się to „dobrym” powodem, aby wszyscy ci, którzy Netfliksa nie lubią, albo nie chcą płacić za streaming treści, mogli sobie ponarzekać. Narzekajcie dalej. Ale nawet jeśli treści Disneya znikną z Netfliksa, powiem wam jedno: autorskie materiały platformy VOD i tak są warte naszych pieniędzy.

Felieton/Film 10.08.2017

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...