1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars (Brak ocen)
Loading...
0 0 ratings.

Legenda ciężkiego grania nadal nie może przeboleć swojej permanentnej separacji z Sepulturą. W jednym z wywiadów narzeka, że nie nagrali ani jednego dobrego utworu od jego odejścia. Cóż, nagrali nie tylko świetne numery, ale i znakomite całe płyty.

Moja styczność z Maksem Cavalerą, zarówno jako entuzjasta jego muzyki, jak i dziennikarz spotykający się z nim na wywiad, była dość… rozczarowująca. Doceniam twórczość, wręcz uwielbiam, ale Cavalera jako człowiek… bywa frustrujący. By nie użyć mniej przyjemnego określenia.

Trudno mi to zrozumieć, bowiem stworzony przez niego po odejściu z Sepultury zespół Soulfly to kawał znakomitego grania. To samo zresztą można powiedzieć o większości, jeśli nie wszystkich projektów z Igorem Cavalerą, począwszy od Cavalera Conspiracy.

Max jednak nie chce zrywać z przeszłością. Aktualnie świętuje sukces trasy koncertowej „Return to Roots”, w której wspólnie z bratem odgrywa na żywo w całości album Roots. Legendarną, wydaną dwie dekady temu płytę… no właśnie, Sepultury.

Świętokradztwa nie ma w tym żadnego. To Max i Igor Cavalerowie skomponowali i nagrali tę płytę, zresztą jak już wspomniałem, trasa okazała się wielkim sukcesem, więc i fani nie mają z tym żadnego problemu.

„Sepultura ssie”

Max Cavalera odszedł obrażony od założonego przez siebie zespołu po tym, jak jego koledzy kolektywnie zdecydowali, że jego żona nie nadaje się na ich menadżera i należy ją zwolnić. Jego brat czekał aż 10 lat, by pójść w jego ślady. Zarówno bracia Cavalerowie, jak i pozbawiona ich Sepultura, nie marnowała czasu, a kolejne lata to spuścizna dobrych lub znakomitych płyt i udanych koncertów. I tylko Max ma z tym problem.

Co rusz proponuje Sepulturze wspólny projekt, a zespół cały czas odmawia, preferując znakomitego aktualnego wokalistę, a więc znakomitego Derricka Greena. Green poradził sobie z wysoko postawioną przez Cavalerę poprzeczką, czego ten najwyraźniej zdzierżyć nie może. W wywiadzie dla Metal Rules pyta „retorycznie”, czy zespół ten nagrał cokolwiek dobrego po jego odejściu.

Zresztą w każdym możliwym wywiadzie Max stara się wbić szpilę w byłych kolegów, a zarazem cały czas próbuje w jakiś sposób ogrzać się w blasku zespołu, który niegdyś stworzył. Sama Sepultura grzecznie dystansuje się od swojego byłego legendarnego frontmena. W jednym z najnowszych wywiadów udzielonym dla Loud, Andreas Kisser, gitarzysta zespołu, trafnie komentuje: opuścili Sepulturę dla własnych projektów, a teraz grają materiał Sepultury na scenie. Niech robią co chcą, po prostu zupełnie tego nie rozumiem. Chyba nie rozumieją, że każdy czyn ma swoje konsekwencje.

Najnowszy album Sepultury, a więc „Machine Messiah”, pojawi się w sprzedaży już 13 stycznia. Nie jest jasne czy Cavalera planuje cokolwiek twórczego, poza koncertowaniem po Ameryce i odgrywaniem na żywo 20-letniego albumu Roots. Szkoda tak marnowanego potencjału…