Tom Cruise w końcu zagrał w niezłej komedii. „Jack Reacher: Nigdy nie wracaj”, recenzja sPlay

Film 21.10.2016
Tom Cruise w końcu zagrał w niezłej komedii. „Jack Reacher: Nigdy nie wracaj”, recenzja sPlay

Komedia to wprawdzie niezamierzona, bo twórcy ewidentnie starali się zrobić porządną sensację, no ale niestety nie udało się. Nowa filmowa odsłona Jacka Reachera grzęźnie w schematach i tylko potwierdza, że jest sequelem, na który nikt specjalnie nie czekał.

Żeby nie było, że jestem jakoś negatywnie nastawiony, zaznaczę, że Toma Cruise’a jako aktora lubię i cenię, a większość jego filmów oglądam ze sporą przyjemnością. Co więcej, pierwszy „Jack Reacher” był dla mnie przyjemnym pozytywnym zaskoczeniem, gdyż okazał się solidnym kinem sensacyjnym, z ciekawie zarysowaną postacią i wyśmienicie bawiącym się estetytką „bad guya” Wernerem Herzogiem grającym przeciwnika Reachera.

Tym niemniej, „Jack Reacher: Jednym strzałem” szturmem kin ani uwielbienia widowni nie zdobył. Pojawił się i zniknął, także chyba mało kto był żądny kontynuacji. Po obejrzeniu filmu, mimo, że wyszedłem z kina pod wrażeniem tego co obejrzałem, jakoś nie czułem potrzeby ponownego spotkania z filmowym Reacherem, a sama historia opowiedziana w tej produkcji stanowiła dla mnie zamkniętą całość. I choć wiem, że książkowe przygody Jacka Reachera liczą sobie kilkanaście tomów, to prędzej obstawiałem, ż Cruise powróci w kolejnym „Mission:Impossible” czy kontynuacji „Na straju jutra”.

Ale jednak Jack Reacher powrócił. Szkoda tylko, że w tak nieudolnej wersji.

Po raz kolejny zostaje on wplątany w sieć intryg i oskarżony o morderstwo i musi uciekać przed policją i wojskiem, tym razem z również oskarżoną, tyle, że o zdardę kraju, major Susan Turner (w tej roli Cobie Smulders). Schemat goni schemat, intrygi są tak nieciekawie prowadzone i prowadzące do przewidywalnych zwrotów akcji, że całość wydaje się być pisana na siłę na kolanie.

W książkach Jack Reacher to ciekawie zarysowana postać, były żołnierz, samotnik przemierzający Amerykę, odznaczajacy się fantastycznymi zdolnościami walki wręcz, ale też i ponadprzeciętnymi umiejętnościami dedukcji, myślenia lateralnego oraz kojarzenia faktów, nawet w najbardziej stresujących sytuacjach. W pierwszym filmie cząstka tego rysu została przedstawiona widzom, natomiast w „Jack Reacher: Nigdy nie wracaj” postać grana przez Cruise’a została zredukowana do sprawnego zabijaki. I tyle. Tom po raz kolejny bawi się w króla kina akcji.

Czasem się zastanawiam, z całą sympatią dla jego dorobku, ile jeszcze franczyz kina akcji potrzebuje Tom Cruise, by być w pełni usatysfakcjonowanym? Jack Reacher wydaje się być tą jedną za dużo.

jack_reacher_nigdy_nie_wracaj

Cruise sprzedaje w tym filmie ostre ciosy, chodzi naburmuszony albo biega w swojej firmowej pozie z wyprostowanymi rękami. Do tego dorzucono postaci Reachera wątek czysto familijny, w którym to nasz bohater bierze pod swoje skrzydła 15-letnią dziewczynę, która być może jest jego córką. Ich sceny „wspólnego docierania się” są tak oklepane, irytująco wtórne i jakby wyjęte z zupełnie innego filmu, że ciężko przez nie przebrnąć. Ciekawe czy Cruise, będący także producentem tego filmu, wrzucił ten wątek jako rodzaj autoterapii, gdyż ponoć w prawdziwym życiu, wedle nakazów scjentologii, nie ma od lat kontaktów ze swoją córką, Siri. Ale mniejsza z tym.

Na dokładkę dostajemy wiązankę małych głupotek, bzdur, dziur scenariuszowych oraz nielogiczności. I jeszcze potrafił bym to wybaczyć, gdyby  wszystko prowadziło chociaż do jakichś efektownych scen walk, pościgów czy strzelanin.

Niestety, „efektowny” to ostatnie co można powiedzieć o „Jack Reacher: Nigdy nie wracaj”.

Tempo filmu jest dość ślamazarne, montaż chwilami kuleje, a strzelaniny czy pojedynki ogląda się totalnie obojętnie. A całość jest śmiertelnie poważna. Do tego stopnia, że nie zdziwiłbym się jakby zaraz zaczęły wyrastać jakieś internetowe parodie poszczególnych scen. Jeśli to ma być kino akcji, to chyba tylko i wyłącznie dla emerytów. Mam nadzieję, że trzecia część przygód Jacka Reachera do kin już nie zawita.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (11)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...