BBC należą się przeprosiny. „The Night Manager” to ostatecznie naprawdę dobry serial

Seriale 30.03.2016
BBC należą się przeprosiny. „The Night Manager” to ostatecznie naprawdę dobry serial

Z tego miejsca chcę najmocniej przeprosić stację BBC za to, że zwątpiłem. Dotychczas każdy ich serial oglądałem z zainteresowaniem, niestety „The Night Manager” początkowo nie spełnił moich oczekiwań. Teraz już wiem, że poddałem się za wcześnie i muszę odszczekać wszystkie moje słowa.

Sam fakt, ze każdy serial BBC w moim osobistym rankingu zawsze było w czołówce powinien dać mi do myślenia już na samym początku. Niestety, zgorszony produkcjami zza oceanu i zmęczony nowościami serialowymi, już po pierwszym odcinku przekreśliłem „The Night Manager” jako pozycję, którą trzeba i warto obejrzeć. Teraz, po zobaczeniu całego sezonu wiem, że czasem mimo gorszego pierwszego epizodu BBC i tak dostarczy produkt wysokiej jakości. Może nie bez żadnej skazy, ale mimo pierwotnych wątpliwości okazuje się, że ten serial zasługuje na wiele dobrych słów.

„The Night Manager” zaczął się chaotycznie. Było mdło i nieinteresująco. Więcej na ten temat pisałem kilka tygodni temu, ale teraz, gdy BBC wyemitowało ostatni odcinek, biję się w pierś. Mimo tego że twórcy dość długo kazali nam czekać na szpiegowskie elementy historii znane chociażby z filmów o Jamesie Bondzie, to całość produkcji oceniam zdecydowanie lepiej niż na samym początku. Twórcy w końcu rozpoczęli proces budowania intrygi, fabuła zagęszczała się z odcinka na odcinek, a zemsta głównego bohatera nabrała, by ostatecznie zadowolić widzów efektownym zakończeniem.

Mimo tego serial nie pozbył się wad, które wytknąłem mu po premierze pilota. Na całe szczęście w kolejnych odcinkach nie były one już tak irytujące jak w pierwszym epizodzie.

Główny zarzut jaki postawiłbym tej produkcji to brak świeżości. Brak choćby jednego błyskotliwego elementu, który wgniótłby w fotel. W przypadku innych produkcji BBC, takich jak chociażby „Luther” mamy niesamowity klimat, zdjęcia i głównego bohatera granego przez fenomenalnego Idrisa Elbę. W „Sherlocku” zachwyca fabuła i kreacja Benedicta Cumberbatcha. W „Utopii” fenomenalna muzyka, świetnie utkana fabuła, relacje między bohaterami i świetnie zaplanowana intryga. Tutaj tego brakuje. Owszem, wątek handlu bronią, współpraca z brytyjskimi służbami, czy animozje miedzy głównymi bohaterami istnieją, sa w miarę dobrze zarysowane i pobudzają wyobraźnię, ale to wszystko nie zazębia się tak dobrze, by uznać ten serial za wybitny.

To czego mi zdecydowanie zabrakło to fakt, że jak na serial szpiegowski na próżno szukać tu tego szpiegowskiego gadżeciarstwa znanego właśnie z serii o Bondzie. Z pewnością wielu z was spodoba się surowość przedstawienia postaci, ale w moim odczuciu czegoś zabrakło. W trakcie oglądania serialu miałem wrażenie, że akurat wątek współpracy z służbami specjalnymi potraktowano bardzo pobieżnie. Brakowało więzi pomiędzy narodem, misją a głównym bohaterem, czegoś więcej niż osobista zemsta głównej postaci. Momentami irytowało mnie, że Jonathan Pine został pozostawiony samemu sobie. Z drugiej strony, dobrze oglądać bohatera rzuconego na głęboką wodę, który koniec końców wychodzi z sytuacji jako główny wygrany.

Tom Hiddleston as Jonathan Pine - The Night Manager _ Season 1, Episode 2 - Photo Credit: Des Willie/AMC
Tom Hiddleston jako Jonathan Pine – The Night Manager / Photo Credit: Des Willie/AMC

Niestety, choć Tom Hiddleston zagrał całkiem nieźle, daleko mu jeszcze do ostatniego odtwórcy Jamesa Bonda, Daniela Craiga. Reszta bohaterów nudzi. Po Jed granej przez Elizabeth Debicki, którą możecie kojarzyć z postacią Jordan Baker w „Wielkim Gatsby”, spodziewałem się więcej. Być może to wina scenariusza, ale jej postać mimo że bardzo istotna dla całej fabuły, kompletnie mnie nie przekonała. Jej rozterki związane z rozłąką z dzieckiem nie są nawet w połowie tak przekonujące jak chociażby relacja Billego Hope’a z jego córką w „Southpaw”. A takich przykładów na bazie innych produkcji można przytoczyć więcej.

Na szczególną uwagę zasługuję Olivia Colman.

Wcześniej nieznana dla mnie aktorka, a od jakiegoś czasu – głównie dzięki „Broadchurch” – postać, w której drzemie olbrzymi potencjał. Moment gdy pojawia się na ekranie w „The Night Manager” to zawsze ta chwila, w której miałem wrażenie, że wreszcie pojawił się ktoś, komu niezwykle zależy na rozwiązaniu całej sprawy. Nie ze względu na własne animozje, ale właśnie mając na uwadze dobro całego brytyjskiego narodu i świata. Dzięki jej grze odczuwamy prawdziwe emocje, których czasem brakuje w innych sytuacjach pokazanych w serialu. W dużej mierze to dzięki niej produkcja nabiera szpiegowskiego charakteru i nie jest to związane z działaniami w terenie, a tym co ma miejsce w siedzibie służb specjalnych w Londynie.

WARNING: Embargoed for publication until 00:00:01 on 02/01/2016 - Programme Name: The Night Manager - TX: n/a - Episode: The Night Manager - Early Release (No. Early Release) - Picture Shows: *STRICTLY NOT FOR PUBLICATION UNTIL 00:01HRS, SATURDAY 2ND JANUARY, 2016* Jonathan Pine (TOM HIDDLESTON) - (C) The Ink Factory - Photographer: Des Willie
The Ink Factory – Photographer: Des Willie

Niektóre wątki potraktowane są w sposób niezwykle płytki, jak na przykład relacja Jonathana z synem głównego antagonisty. Mimo że ten uratował życie chłopaka, wątek został wykorzystany tylko raz, ale bez głębi i bez istoty dla dalszej relacji na linii Jonathan – Richard Roper. W tym miejscu warto też odnotować, że strasznie szkoda postaci granej przez Toma Hollandera. Aktor, który nieraz pokazał, że potrafi zagrać fenomenalną drugoplanową postać tym razem bardzo szybko został zepchnięty na margines. Na początku jego relacja z Jonathanem Pine’em zapowiadała się na fenomenalną jatkę. Skończyło się niestety w sposób nieoczekiwany, niepotrzebny, skończyło się zbyt szybko…

Jak na tle innych wypada Hugh Laurie? Nader często swoją grą przypomina nieodżwałowanego Dr. House’a, ale i tak wiele brakuje mu do tamtej roli. Tam jego geniusz odkrywaliśmy co dziesięć minut. Tutaj jako jeden z największych przemytników i handlarzy bronią na świecie dał się oszukać kompletnie obcemu człowiekowi, co niestety nie wypada zbyt wiarygodnie.

To co irytowało mnie w pierwszym odcinku, czyli przemieszczanie się z lokalizacji do lokalizacji bez ładu i składu, w kolejnych odcinkach zostało uspokojone. Majorka, Egipt, pustynia gdzieś na Bliskim Wschodzie – wszystko wygląda pięknie. Kolejna zmiana lokalizacji ma swoje zaczepienie w głównym wątku fabularnym i wreszcie – całość ogląda się jak dobrze zrealizowany serial, a nie jak źle pocięty teledysk.

Tom Hiddleston as Jonathan Pine, Tom Hollander as Major Corkoran, Elizabeth Debicki as Jed Marshall, Olivia Colman as Angela Burr, and Hugh Laurie as Richard Roper - The Night Manager _ Season 1, Gallery - Photo Credit: Mitch Jenkins/The Ink Factory/AMC
Photo Credit: Mitch Jenkins/The Ink Factory/AMC

Zawsze lubiłem to, w jaki sposób prowadzone są mini serie rodem z BBC. Mimo że w produkcji „The Night Manager” czasem brakuje rozwinięcia jakiegoś dobrego wątku, całość prezentuje się naprawdę obiecująco i ogląda się ją w gruncie rzeczy jednym tchem. I choć większość odcinków można streścić w dwóch czy trzech zdaniach to i tak warto obejrzeć każdy z nich chociażby dla wcześniej wspomnianych widoków czy kreacji Olivii Colman.

I na koniec – najważniejszy plus ze wszystkich. Będzie drugi sezon!

Na razie to tylko plotki, ale mając na uwadze popularność serialu kontynuacja jest raczej nieunikniona.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...