„Brooklyn” nie jest tylko kolejną historią o miłości. Recenzja sPlay

Film 22.02.2016
„Brooklyn” nie jest tylko kolejną historią o miłości. Recenzja sPlay

Nominowany do Oscara w trzech kategoriach (między innymi najlepszy film i najlepszy scenariusz adaptowany) „Brooklyn” chwyta za serce. Urzeka Nowy Jork w latach 50. XX wieku, atmosfera, a także odtwórczyni głównej roli, Saoirse Ronan, która wcieliła się w młodą, spokojną oraz nieco nieśmiałą i niepewną siebie Irlandkę, Ellis Lacey.

To mogła być po prostu kolejna historia miłosna. Ot młoda dziewczyna wyrusza z Irlandii do Ameryki, by za oceanem rozpocząć nowe, lepsze życie. Na miejscu poznaje chłopaka, który pozwala jej zapomnieć o tęsknocie za domem rodzinnym. I choć „Brooklyn” niekoniecznie wymyka się pewnym schematom, to obraz, który jest czymś więcej. Historia, którą Nick Hornby (scenarzysta) i John Crowley (reżyser) zaadaptowali na potrzeby stworzenia kinowego dzieła, zostaje w pamięci długo po obejrzeniu seansu.

Dlaczego? Z prostego powodu – wydaje się prawdziwa i autentyczna.

W latach 50. ubiegłego stulecia młodziutka Elis Lacey, mieszkająca wraz z matką i siostrą w niewielkim mieście w Irlandii, gdzie wszyscy się znają, nie może znaleźć stałej pracy. Owszem, dorabia w jednym ze sklepów u niejakiej panny Kelly, ale ta praca nie daje jej ani satysfakcji, ani dobrych pieniędzy. Panna Kelly jest złośliwa, nieprzyjemna i nie szanuje ludzi. Elis z pomocą siostry i kościoła postanawia wyruszyć do Ameryki, by tam znaleźć pracę, której nie ma dla niej w Irlandii. By stanąć na nogi i zacząć żyć. Niestety, podróż tysiące mil od rodzinnego domu nie będzie łatwa. Już na statku dziewczyna przeżyje trudne chwile i będzie miała problem z odnalezieniem się w nowym miejscu. A przed nią tylko wielkie Stany Zjednoczone, tak inne do tego, co Elis do tej pory poznała.

Stany Zjednoczone i… tęsknota.

Ból, jak potem będzie mówiła Elis, jest trudny do zniesienia. Tęsknota zabija cię i chcesz umrzeć, ale pewnego dnia przestajesz odczuwać ją tak samo. Bo – tak jak Elis – zaczynasz traktować nowe miejsce jak swój dom, znajdujesz powody, by czuć się z nim związana. A takim powodem jest… miłość. Dziewczyna na swojej drodze spotka Tony’ego, który z pochodzenia jest Włochem. Między nimi rozwinie się uczucie. Ale wydarzenia, jakim Elis będzie musiała stawić czoło, sprawią, że wszystko się skomplikuje. Młodą kobietę czekać będą trudne wybory.

brooklyn-film

„Brooklyn” to obraz o dojrzewaniu i przemianie dziewczyny w kobietę, która wkracza w dorosłe życie. To historia, opowiadająca o społeczeństwie lat 50., problemach z jakimi borykali się młodzi ludzie, a także słowo o sytuacji kobiet w tamtych czasach. Te wszystkie wątki są jednak tłem, dla tego, co w tym obrazie najważniejsze. A najważniejsza jest miłość między dwojgiem ludzi.

Film Crowleya i Hornby’ego, jak prawdziwy melodramat, wyciśnie z was morze łez.

Ale oprócz tego opowie interesującą i przejmującą historię. „Brooklyn” nie próbuje nabierać, ani nie przedstawia naiwnych wzruszeń. Widz nie może przejść obojętnie obok Elis Lacey, jej problemów i uczucia, jakie połączyło ją z Tonym. To wspaniały obraz, dostarczający gamę emocji i przenoszący nas do połowy ubiegłego wieku, gdzie wszystko było inne niż teraz. Gdzie lekiem na tęsknotę były jedynie długo wyczekiwane listy.

„Brooklyn” bezsprzecznie zachwyca pod wieloma względami. To jedna z lepszych historii miłosnych od czasów „Titanica”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...