Czwarty sezon „Wikingów” dał mi to, czego oczekiwałem. Jest spora porcja dobrej rozrywki, ale nie obyło się bez wad

Seriale 19.02.2016
Czwarty sezon „Wikingów” dał mi to, czego oczekiwałem. Jest spora porcja dobrej rozrywki, ale nie obyło się bez wad

Cztery pierwsze odcinki nowych „Wikingów” już za mną. Po ich obejrzeniu mogę stwierdzić, że dostałem to, czego oczekiwałem. Jest sporo dobrej rozrywki, jest ciekawa intryga, ale niestety to serial, który nie jest wolny od wad.

W tekście pojawiają się spoilery na temat zakończenia trzeciego sezonu „Wikingów”.

„Wikingowie” są w moich oczach serialem dobrym, ale nie określiłbym ich mianem serii wybitnej. „Wikingom” najbliżej jest do „Gry o tron”, ale postawienie tych seriali w jednym szeregu byłoby bardzo krzywdzące dla tego drugiego tytułu. Podboje Ragnara Lothbroka są miejscami zbyt uproszczone. Bywa, że brakuje tu rozmachu, smaczków, zagęszczenia, warsztatu aktorskiego, a czasami też logiki. Mimo to „Wikingów” oglądam z dużą przyjemnością, choć raczej już po tym, jak nadrobię zaległości w lepszych, „pierwszoligowych” serialach.

Początek czwartego sezonu „Wikingów” to gratka dla fanów serii.

Tuż przed premierą czwartej serii „Wikingów” miałem okazję obejrzeć cztery pierwsze odcinki nowe sezonu, który na kanale History debiutuje dzisiaj o 22:00. Po czterech nowych epizodach wiem jedno: „Wikingów” nadal będę oglądał. Jeśli ktoś był dużym fanem dotychczasowych odcinków, początek czwartego sezonu z pewnością się mu spodoba.

Przed obejrzeniem czwartego sezonu bardzo polecam przypomnieć sobie wydarzenia z trzeciej serii, bowiem najnowsze odcinki są ich bezpośrednią kontynuacją. Już od pierwszych chwil mamy zawiłą intrygę, układy, zdrady i rozlew krwi. Dzieje się sporo, dlatego dobrze wiedzieć „kto, z kim i dlaczego”.

Serial rozpoczyna się po powrocie Wikingów z Paryża. Ragnar Lothbrok po nieudanych podbojach jest w głębokiej śpiączce, na granicy światów. Widzi bramy Walhalli, ale jego czyny z przeszłości nie pozwalają mu przekroczyć progu tej krainy wiecznego szczęścia. Tymczasem w jego najbliższym otoczeniu są osoby, które już planują przejęcie tronu.

Na początku czwartego sezonu jedną z najważniejszych postaci jest Floki.

wikingowie-4-sezon-1

W ostatnich scenach trzeciego sezonu Ragnar odkrywa, że to Floki zabił jego przyjaciela, kapłana Athelstana. Początek czwartego sezonu skupia się wokół motywu zbrodni i kary. Co ciekawe, Athelstana zobaczymy jeszcze na ekranie.

Nowi „Wikingowie” kładą też mocny nacisk na synów Ragnara. Bjørn wyrusza w poszukiwania swojej ukochanej, lecz w jego podróży kryje się też drugie dno. Syn Ragnara chce udowodnić wszystkim – ale chyba głównie samemu sobie – że jest osobą dojrzałą, której w przyszłości będzie należał się tron. Na ekranie znacznie częściej widzimy też dzieci ze związku Ragnara i Aslaug.

Najważniejszym dla fabuły wątkiem są losy brata Ragnara, Rollo, który został w Paryżu. Dotychczas to Ragnar toczył wewnętrzny spór między zakorzenionymi w genach rytuałami wikingów, a chrześcijańskimi wartościami zaszczepionymi przez Athelstana. Tymczasem Rollo, będąc na paryskim dworze, zaczyna coraz bardziej rozumieć europejską cywilizację, lecz wcale nie przekłada się to na zrozumienia Ragnara. Czwarty sezon najpewniej rozwinie się w kierunku wielkiego sporu braci, który bezsprzecznie zakończy się zapowiadaną konfrontacją i być może bratobójczą walką.

Akcja Wikingów krąży między trzema głównymi lokacjami, czyli między miasteczkami Skandynawii, Anglii i Paryża. Na ekranie pojawia się znacznie więcej postaci drugoplanowych, lecz w pierwszych czterech odcinkach ich role służą tylko nakreśleniu torów pod główne wydarzenia. Poboczne wątki nie wnoszą zbyt wiele i obawiam się, że tak może już zostać do końca sezonu.

wikingowie-4-sezon-2

Czwarty sezon ponownie idzie w wielu miejscach na skróty.

Nie zdradzając szczegółów, w jednym odcinku widzimy walkę wikinga z niedźwiedziem. Świeżo po seansie „Zjawy” scenę „Wikingów” ogląda się z uśmiechem politowania i zażenowaniem. Fabule nie pomaga też skakanie między lokacjami. Część wątków jest zbyt chaotyczna i nerwowa.

W nowych „Wikingach” dostałem dokładnie to, czego oczekiwałem, czyli porcję dobrej, ale niezbyt wyszukanej rozrywki. Fani serialu z pewnością będą zachwyceni czwartym sezonem, natomiast osoby nieprzekonane nie otrzymają zupełnie niczego nowego. Daję „Wikingom” duży kredyt zaufania, choć widzę, że nie będzie to serial bez wad.

Pierwszy odcinek czwartego sezonu Wikingów można obejrzeć w piątek, 19 lutego 2016 o godz. 22:00 na kanale History. Powtórki odbędą w sobotę, 20 lutego i niedzielę, 21 lutego o godz. 22:00.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (1)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...