Ależ to był dobry powrót! Gdyby tylko każdy odcinek The Walking Dead był na takim poziomie

Seriale 18.02.2016
Ależ to był dobry powrót! Gdyby tylko każdy odcinek The Walking Dead był na takim poziomie

The Walking Dead wróciło po zimowej przerwie. Do kolejnego epizodu niezwykle popularnego serialu podchodziłem jak pies do jeża. Poprzednie odcinki zbyt mnie rozczarowały. Po seansie muszę jednak przyznać – ależ to było mocne!

Uwaga – tekst zawiera spoilery z ostatniego epizodu TWD

Gdyby tylko każdy odcinek The Walking Dead był wypchany tego typu zwrotami akcji. Oczywiście zdaje sobie sprawę, że dobry moment kulminacyjny powinno budować się przez kilka wcześniejszych epizodów. Nic jednak nie poradzę na to, że po świetnym wznowieniu serialu, nie mam żadnej ochoty na kolejną obniżkę formy.

Pierwszy odcinek The Walking Dead po zimowej przerwie jest znacznie, znacznie mocniejszy, niż można było się spodziewać.

Przyznam, że byłem niezwykle zaskoczony, gdy już w scenie otwarcia zombie rzucają się na bezbronne dziecko. Dziecko, które przeszło naprawdę wiele i było ofiarą złych ludzi, złych zdarzeń i złego świata. Gdy matka małego chłopca trzyma go za rękę, a ten jest rozrywany przez żywe trupy – cóż, ciężko się o tym pisze. Producenci zdecydowanie nie oszczędzają widza.

the walking dead 1

Jeszcze bardziej zaskoczony byłem, gdy nieumarli później przerzucili się na matkę. Ta, w szoku po stracie dziecka, stała niczym słup soli, całkowicie się poddając. Dla widza, dla mnie była to ogromna strata. Obsada pożegnała się bowiem z jedną z najsympatyczniejszych twarzy The Walking Dead. Rozstała się z postacią, która mogła być bardzo ważnym, bardzo ciekawym i bardzo miłym wątkiem wzbogacającym głównego bohatera – Ricka Grimesa.

To jednak to, co wydarzyło się chwilę później, można uznać za prawdziwy hołd złożony fanom komiksów.

Chociaż przecieki o komiksowym obrocie scenariusza pojawiły się już kilka dni temu, widok Carla z przestrzeloną twarzą i zmasakrowanym oczodołem był dla mnie szokiem. O ile przywykłem do widoku rozkładających się zwłok z The Walking Dead, scena z postrzelonym Carlem była zadziwiająco przerażająca. Twórcy nie poszli na żadne ustępstwa, pokazując twarz, którą doskonale znają fani komiksów Kirkmana. Brawo za odwagę.

Scen, które sprawiły, że nie mogłem oderwać oczu od telewizora, było jednak znacznie więcej. Dialog pomiędzy motocyklowym gangiem Negana oraz bohaterami serialu skojarzył mi się z długimi, przeciągniętymi scenami Tarantino, które nie pozwalają mrugnąć nawet na moment. Naprawdę byłem przekonany, że przynajmniej jeden z bohaterów wyzionie na tamtej ulicy ducha. Świetne dialogi.

the walking dead 2

W napięciu trzymała również scena pod murami, w której Glenn odwraca uwagę zombie. Fani komiksu na pewno zadawali sobie pytanie – czy to już? Czy to ten moment? Chociaż początkowo byłem pewien, że doświadczony w przetrwaniu Azjata sobie poradzi, gromadzące się wokół niego zombie błyskawicznie zmieniły moje nastawienie. Daryl ratujący go w ostatniej chwili był dla mnie czymś absolutnie nieoczekiwanym. Wypuściłem powietrze z płuc, ponownie się rozluźniając.

Nowy epizod The Walking Dead to esencja tego, co najlepsze w serialu.

Zabawa w kotka i myszkę z fanami komiksów, bardzo mocne i dosadne sceny oraz ukazanie kruchości żywota każdego z bohaterów. Boję się tylko, że po tak świetnym, dynamicznym i wypełnionym akcją wznowieniu czeka nas potężne spowolnienie, rozwleczone na kilka kolejnych epizodów. Obym się mylił.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (16)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...