„Wrota zaświatów” to absolutnie najgłupszy film, jaki widziałam w ostatnich miesiącach, jeśli nie w swoim życiu

Film 25.09.2015
„Wrota zaświatów” to absolutnie najgłupszy film, jaki widziałam w ostatnich miesiącach, jeśli nie w swoim życiu

Staram się nie uprzedzać do filmów, które mam obejrzeć, choć zwykle mi się to nie udaje albo udaje z wielkim trudem. Tym razem jednak uprzedzona nie byłam, mimo że we „Wrotach zaświatów” główną rolę gra Nicolas Cage, za którym albo tylko nie przepadam, albo już go nie cierpię, nigdy nie wiem. Kilka dni temu dowiedziałam się, że premiera tego filmu w polskim serwisie VOD odbywa się równocześnie ze światową. Opis brzmiał całkiem nieźle, więc postanowiłam zaufać Cage’owi i sobie. Jakiż to był błąd!

Zacznijmy od tego, że ten film ma wszystko to, co sprawia, że produkcja jest zła. „Wrota zaświatów” to zbudowana z samych klisz opowieść, która już po pierwszych minutach staje się karykaturą samej siebie. Chciałam dać temu filmowi szansę, ale po raz pierwszy po zaledwie 10 minutach spojrzałam, ile czasu pozostało jeszcze do końca seansu, mając wrażenie, że przed ekranem monitora siedzę dobrą godzinę. Potem było jeszcze gorzej, choć oglądanie „Wrót zaświatów” miało jednakowoż jedną zaletę. Dawno się tak nie uśmiałam, wliczając w to parę komedii.

Fabuła tej produkcji to zbiór luźnych scen, które właściwie nie tworzą żadnego ciągu przyczynowo-skutkowego, chyba że od samego początku należy założyć, iż bohaterowie są opętani.

Twórcy filmu, reżyser, Uli Edel i scenarzysta, Dan Kay, uznali chyba, że skoro mamy do czynienia z horrorem, który wykorzystuje wątki paranormalne, jakakolwiek logika nie ma żadnego znaczenia, a wręcz nie powinna mieć miejsca. Film z każdą minutą staje się coraz bardziej absurdalny.

We „Wrotach zaświatów” mamy rodzinę, składającą się z ojca, Mike’a (Nicolas Cage, sic!), matki, Kristen (Sarah Wayne Callies, sic!) i dziecka, Charliego (Jack Fulton).

Mike jest zapracowanym profesorem, który wykłada na uczelni i stara się o etat. Mimo że co chwilę spóźnia się do domu, zaniedbuje swoje obowiązki względem rodziny jest bardzo kochającym ojcem i oddanym mężem, który szczerze stara się, by wszystko było dobrze. Kristen jest typową żoną, która foszy się na męża za każde jego przewinienie, ale ostatecznie wspaniałomyślnie mu wybacza, będąc jednocześnie wzorem do naśladowania i idealną strażniczką ogniska domowego. Mamy jeszcze syna, Charliego, który desperacko tęskni za ojcem i uważa go za swojego bohatera. Wkrótce malec zaczyna widzieć dziwne rzeczy i malować straszne obrazki w szkole. Klasyka gatunku, jesteśmy w domu.

W dzień Halloween ojciec próbuje odkupić winy i zabiera syna na festyn. Tam dochodzi do tragedii, chłopiec znika bez śladu. Nie wiadomo co się z nim stało.

Teraz zaczyna się prawdziwa walka w konkursie o najgłupszy, najbardziej dziurawy, nieprawdopodobny, infantylny, mogę tak w nieskończoność, scenariusz roku. Dziwni ludzie, zjawy, niebezpieczne moce, legendy, starodawne wierzenia i bardzo, bardzo kiepskie efekty specjalne mieszają się w kotle upodlenia razem z godnością reżysera i scenarzysty.

Jakby tego było mało gra aktorska stoi na najniższym poziomie. Nie, przepraszam. Ona leży. Nicolas Cage… A zresztą, wyjaśni wam to ten film poniżej. A ja dodam, że Cage’a, kogoś, kto jest odpowiedzialny za casting i wszystkich aktorów, grające w tym filmie dzieci i ich prawnych opiekunów powinien ktoś zamknąć za kratkami za to, że pozwolili po pierwsze na realizację tego pomysłu, po drugie, na TAKĄ realizację.

„Wrota zaświatów” to najgorszy film jaki widziałam w tym roku albo i w całym swoim życiu.

Każdy wątek jest tu potraktowany pobieżnie, to, co ma wzruszać i przerażać śmieszy lub żenuje. Jestem pełna niedowierzania, że ktoś świadomie zgodził się to opublikować i dać na pożarcie krytyce. Absolutna tragedia, aczkolwiek film może spełnić kryteria produkcji tak głupiej, że aż śmiesznej. Polecam oglądać tylko tym, którzy nastawiają się na taką rozrywkę. Inaczej „Wrota zaświatów” wypalą wam oczy. I mózg.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (30)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...