„Notebook” nie jest rewolucyjny, ale to bardzo udane połączenie literatury z technologią – recenzja sPlay

E-booki 21.07.2015
„Notebook” nie jest rewolucyjny, ale to bardzo udane połączenie literatury z technologią – recenzja sPlay

Reklamowany jako „pierwszy thriller 2.0” „Notebook” Tomasza Lipki nie rewolucjonizuje ani literatury, ani tym bardziej technologii, ale pokazuje, że obie te dziedziny mogą ze sobą zgrabnie współpracować.

„Notebook” z całą pewnością jest jedną z najbardziej gorących premier ostatnich tygodni w Polsce. Książka doczekała się imponującej akcji reklamowej (choć nie tak bardzo, jak „Starość aksolotla” Jacka Dukaja, której zwiastuny emitowane były w kinach), a pierwsze doniesienia o niej – początkowo owiane aurą tajemnicy – docierały do nas już od dłuższego czasu.

notebookNiewątpliwie jest to pozycja wyróżniająca się na rynku, brawurowo wykorzystująca zdobycze nowoczesnej technologii dla własnych potrzeb. W treść „Notebooka” wplecionych zostało bowiem kilkanaście filmów, które odtworzyć możemy na smartfonie lub tablecie. I co ciekawe, nie jest to jedynie imponujący, lecz zbędny bajer, a istotny i wyraźnie wpływający na immersję element powieści Tomasza Lipki.

Rzecz rozpoczyna się od wypadku samochodowego na drodze w pobliżu Piotrkowa Trybunalskiego. Kierowca, wykonując niebezpieczny manewr, traci panowanie nad pojazdem i z dużą prędkością uderza w drzewo. Ginie na miejscu, zaś siedząca na fotelu obok pasażerka, Dagmara Frost, znajduje się w stanie krytycznym. Żyje jeszcze kilkanaście minut – akurat na tyle długo, by przybyły na miejsce zdarzenia prokurator Radosław Bolesta mógł usłyszeć jej ostatnie słowa: ciągle jestem aktywna.

Policyjne dochodzenie jednoznacznie wskazuje na to, że wypadek był wynikiem błędu zmarłego kierowcy. Prokurator Bolesta nie musi więc kłopotać się poszukiwaniem winnego – do jego obowiązków należy jedynie poinformowanie rodzin o śmierci ich bliskich. I tu zaczynają się schody. Okazuje się, że Dagmara nie miała żadnych przyjaciół ani rodziny, z kolei jej współpracownicy na jej temat nie wiedzą praktycznie nic.

Bolesta, chcąc dowiedzieć się o denatce czegokolwiek, co mogłoby ułatwić organizację pogrzebu, kopiuje dane z jej laptopa. Wkrótce okazuje się, że panna Frost wiodła niebezpieczne życie, a prowadzone przez nią śledztwa sprawiły, że stała się niewygodna dla wielu groźny i wpływowych osób. Wkrótce na ich celowniku może znaleźć się sam prokurator.

Akcja „Notebooka” toczy się wokół zgromadzonych na laptopie Dagmary Frost danych, w tym między innymi licznych nagrań wideo. Czytelnik powieści ma możliwość obejrzenia ich na ekranie swojego smartfona. Wystarczy zeskanować obrazek przy pomocy aplikacji Viuu, a ta odtworzy film.

Nagrań jest całkiem sporo, wszystkie zrealizowane są fachowo i bardzo zgrabnie podkreślają one paranoiczny klimat powieści. Wbrew pozorom – by je obejrzeć musimy oderwać się od lektury – nie rozpraszają one, przeciwnie – intrygują i budują zainteresowanie dalszym ciągiem treści.

Aplikacja działa nieźle, jest bardzo szybka i prosta. Szkoda jednak, że nie ma możliwości obejrzenia tych filmów poza Viuu – może to zepsuć trochę zabawy tym, którzy nie korzystają z urządzeń z systemem iOS lub Android. Nie są one może kluczowe dla poznania fabuły, lecz bez nich „Notebook” sporo traci.

Rozpisana przez Tomasza Lipkę na niespełna pięćset stron intryga jest przemyślana i trzymająca w napięciu. Cały czas coś się dzieje, sporo w niej zwrotów akcji, rozdziały są krótkie i dynamiczne. „Notebook” czyta się szybko i z przyjemnością.

Nieco zastrzeżeń mam jedynie do bohaterów. Prokurator Radosław Bolesta z całą pewnością nie przejdzie do kanonu najbardziej lubianych postaci literackich – szczerze mówiąc jest dość nudny, nie posiada pociągającego charakteru, a jego konstrukcja psychologiczna jest momentami naciągana. Najgorzej jednak prezentuje się Kamila, która sprawia wrażenie wyrwanej z innej bajki, a w dodatku jest wykreowana kompletnie niewiarygodnie. Generalnie jeżeli chodzi o bohaterów, to trudno w „Notebooku” znaleźć choć jednego, który miałby szansę na dłużej zapaść mi w pamięci.

Z całą pewnością warto dać szansę temu literackiemu eksperymentowi, jakim jest „Notebook”. Nie jest to może idealna pozycja na wakacje, jeżeli zamierzacie odpocząć od swojego telefonu, ale jeśli będziecie mieć go przy sobie, wartka akcja i przyjemna długość czynią z niej idealnego kompana na urlop.

„Notebook” do recenzji udostępniło Wydawnictwo Literackie

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...