6 seriali, których premiery nie mogę się doczekać

Seriale 17.07.2015
6 seriali, których premiery nie mogę się doczekać

Zakończony przed kilkoma dniami Comic-Con dostarczył nam sporo nowych, interesujących informacji i zwiastunów związanych z nadchodzącymi serialowymi premierami. Dzięki temu produkcje, wcześniej mi nieznane lub nie budzące mojej ciekawości, stały się dziełami, których wyczekuję z niecierpliwością. Oto one.

Ash vs Evil Dead


Martwe zło powraca i tylko człowiek z piłą mechaniczną zamiast ręki może je powstrzymać. Kultowe już filmy Sama Raimiego doczekają się kontynuacji w formie telewizyjnego serialu. W roli głównej – Ashley’a „Asha” Williamsa – ponownie zobaczymy Bruce’a Campbella. Akcja Ash vs Evil Dead będzie rozgrywać się trzydzieści lat po wydarzeniach przedstawionych w pierwszej części „Martwego zła”, a Ash znów będzie musiał stawić czoła armii demonów, którą niegdyś niefortunnie przywołał. Szykuje się znakomita produkcja, będąca mariażem horroru klasy B oraz komedii i pełna odwołań do klasyki. Pierwsza seria ma składać się z dziesięciu trzydziestominutowych odcinków – jeżeli zostanie on przyjęty ze spodziewanym entuzjazmem, prawdopodobnie doczeka się też kolejnych sezonów. Premiera nastąpi 31 października.

The Man in the High Castle


O „The Man in the High Castle” pisaliśmy już na początku tego roku, kiedy ukazał się pilot serialu. Zebrał bardzo pochlebne recenzje, jednak dość szybko zniknął z mojego radaru. Wyemitowany podczas Comic-Conu zwiastun ponownie rozbudził oczekiwania. To historia oparta na powieści Phillipa K. Dicka z 1962 roku, nagrodzona Nagrodą Hugo, opowiadająca o świecie, w której Alianci przegrali II wojnę światową, podbite narody pełnią rolę służących, a USA znajduje się pod okupacją niemiecko-japońską. Biorąc pod uwagę to, co już widzieliśmy i dotychczasowe zapowiedzi – to może być rewelacyjna produkcja. Premiera całego sezonu odbędzie się jeszcze w tym roku.

The Bastard Executioner


Serial o którym było bardzo cicho, aż nagle opublikowany został jego teaser. Choć trwa raptem pół minuty, wzbudził ogromne zainteresowanie widzów na całym świecie. Oto bowiem pojawiła się produkcja, która ma szanse wypełnić w ramówce lukę między kolejnymi sezonami „Gry o tron”. Bo choć nie jest to fantasy, a fikcja historyczna, to zanosi się na to, że dostaniemy wybuchową mieszankę efektownej przemocy, krwawych ujęć, mocnych dialogów i seksu. Będzie to historia o byłym rycerzu króla Edwarda III, który został katem. Za „The Bastard Executioner” odpowiedzialny jest Kurt Sutter, twórca takich seriali jak „„The Shield” i „Sons of Anarchy”. Premiera – prawdopodobnie jesienią bieżącego roku.

The Shannara Chronicles


O ile „The Bastard Executioner” może być solidnym uzupełnieniem „Gry o tron”, o tyle „The Shannara Chronicles” z całą pewnością powalczy z produkcją HBO o tytuł najlepszego serialu fantasy. Fabuła tej produkcji oparta jest o serię bestsellerowych książek autorstwa Terry’ego Brooksa. Magia, pradawne zło, elfy, demony i wojna. Jeżeli samo to nie wystarczy, żeby was zaciekawić, zerknijcie na zwiastun, bo wizualnie „The Shannara Chronicles” zapowiada się obłędnie. Jak dla mnie – jeden z najbardziej intrygujących seriali przyszłego roku.

Outcast


Horror, którego fabuła – główny bohater wyrusza w podróż, by odkryć, dlaczego prześladują go koszmary – na pierwszy rzut oka może nie brzmi przesadnie interesująco, ale starczy spojrzeć na nazwisko jej autora, by czym prędzej się do niej przekonać. Twórcą „Outcast” jest bowiem Robert Kirkman, czyli gość odpowiedzialny za stworzenie „The Walking Dead”. Zwiastun prezentuje się okazale, a seria komiksów o tym samym tytule, na podstawie której powstaje serial, zbiera świetne recenzje – zdecydowanie jest na co czekać (niestety aż do 2016 roku).

Lucifer


Szczerze powiedziawszy, jest tylko jeden powód, dla którego czekam na „Lucifera” – historię o strąconym na Ziemię, upadłym aniele, który kocha pławić się w luksusie i zachowuje, jakby był ucieleśnieniem erotycznych fantazji większości kobiet. Jeden, ale za to bardzo istotny – chodzi o Neila Gaimana, czyli genialnego pisarza i scenarzystę, który jest odpowiedzialny za wykreowanie postaci Lucyfera na kartach komiksowej serii „Sandman” i jej spin-offu, zatytułowanego tak samego jak serial. Zwiastun nie do końca do mnie trafia, ale dla Gaimana warto zaryzykować. Premiera zaplanowana jest na rok 2016.

Czytaj również: TOP: 7 seriali 2015 roku, które warto nadrobić i 7, na które powinniście czekać

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (7)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...