Muzyka symfoniczna i rap to fenomenalne połączenie. Miuosh x Jimek x NOSPR „2015”

Muzyka 03.07.2015
Muzyka symfoniczna i rap to fenomenalne połączenie. Miuosh x Jimek x NOSPR „2015”

W marcu tego roku w katowickiej siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia odbył się niezwykły koncert. Znany śląski raper Miuosh oraz kompozytor Radzimir Dębski połączyli siły i dali światu kilkanaście fantastycznych utworów, będących rewelacyjną mieszanką muzyki symfonicznej i hip-hopu. Niedawno ukazała się płyta „2015”, będąca zapisem tego wydarzenia.

Bardzo lubię wszystkie hip-hopowe eksperymenty, niestety nie udało mi się uczestniczyć we wspólnym występie Miuosha i Jimka na żywo. Bilety na pierwszy koncert w siedzibie NOSPR wyprzedały się w ciągu doby, na drugi – w piętnaście minut. Płyta, którą od kilku dni można już nabyć, udowadnia, że jest czego żałować. Bo choć ona sama robi piorunujące wrażenie, to koncert musiał potęgować je przynajmniej kilkukrotnie.

Choć przyznam, że wydawnictwo to nie od początku robiło na mnie dobre wrażenie. Po pierwszym odsłuchu miałem raczej mieszane odczucia. Twórczość Miuosha znam dość dobrze i – wyjąwszy może ostatnią jego płytę, „Pan z Katowic” – cenię, początkowo raził mnie więc dysonans między brzmieniami, do jakich jestem przyzwyczajony, a tymi, które zaprezentowano na tym albumie.

Ten jest bowiem ogromny.

Nie chodzi tylko o oczywiste zmiany związane z faktem, że zamiast studyjnych podkładów i sampli rozbrzmiewają żywe instrumenty – Radzimir Dębski kompletnie przearanżował kompozycje, włączając w to wokal Miuosha, a nawet częściowo teksty utworów.

Coś, co początkowo jawiło mi się jako wada, może wręcz pewne rozczarowanie, doceniłem jednak dość szybo, bo już przy drugim odsłuchu krążka. Wiedziałem już, czego się spodziewać, nabrałem zdrowego dystansu i zwyczajnie się zachwyciłem. Przestało mi przeszkadzać, że w tym miejscu coś powinno wybrzmiewać inaczej, dałem się ponieść muzyce i od tego czasu nie potrafię się od niej uwolnić.

Utwory stały się bardziej złożone i skomplikowane, z całą pewnością trochę trudniejsze, ale jednocześnie – ciekawsze.

Każdy kolejny odsłuch pozwala odkryć w nich coś nowego – intrygujące smyczki, świetne trąbki, ciekawe chóry. Bardzo udanie na tym tle wypada też sam Miuosh, który na tak niełatwych podkładach radzi sobie zaskakująco dobrze, ewidentnie nie będąc tu przywiązanym do swoich oryginalnych wykonów.

Na albumie znalazło się trzynaście utworów. Poza otwierającym go Cruxem, będącym w pełni autorską kompozycją Jimka, oraz zamykającą Ciszą, którą Miuosh nagrał w hołdzie dla Jana „Kyksa” Skrzeka, wszystkie pochodzą z trzech ostatnich płyt katowickiego rapera: „Pana z Katowic”, „Prosto przed siebie” i „Piątej Strony Świata”. Znalazły się na nim takie kawałki jak Więcej niż możesz, Corona, Nie mamy skrzydeł, Reprezent czy Piąta Strona Świata. Wśród gości usłyszeć można Jokę oraz Katarzynę Groniec.

Jak zaznaczyłem wcześniej, nie jestem wielkim fanem „Pana z Katowic”, aczkolwiek zaprezentowane tu aranżacje uważam za znakomite. Najlepiej jednak brzmią dla mnie kawałki z PPS i PSŚ, a w szczególności Więcej niż możesz i Piąta Strona Świata. Najmniej podoba mi się jeden z moich ulubionych kawałków Miuosha, Reprezent – muzycznie jest świetny, ale zwrotka Joki wypada dość przeciętnie.

Na słowa uznania zasługuje też jakość wydania.

W stosunkowo niskiej (jak na to co oferuje) cenie znajdziemy tam CD z muzyką, DVD z fragmentami koncertu i dokumentem „Parę dni w KTW”, ciekawą książeczkę dotyczącą tego projektu i całą masę świetnych materiałów dodatków. Jestem zwolennikiem cyfrowych produktów, wygodniejszych i nie zajmujących miejsca w domu, ale w tym wypadku zdecydowanie warto sięgnąć po edycję fizyczną.

Miuosh x Jimek x NOSPR „2015” to płyta, której nie da się nie polecić. I to nie tylko głodnym hip-hopowym eksperymentom, ale wszystkim, którzy po prostu kochają muzykę.

Teksty, które musisz przeczytać:

Tak się świętuje urodziny hip-hopu! Google robi to dobrze

Nie będę oszukiwać, że od zawsze lubiłam hip-hop. Właściwie dopiero od paru lat zaczęłam go więcej słuchać i to głównie polskich artystów. Ale amerykański rap też ma swoje miejsce w moim serduszku, bo to od niego wszystko się zaczęło. Właśnie dzisiaj świętujemy 44. urodziny hip-hopu!

News/Muzyka 11.08.2017

Dołącz do dyskusji (6)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...