„Dopóki nie zgasną gwiazdy” to ciekawa lektura, ale nie udało jej się ustrzec przed wadami – recenzja sPlay

E-booki 03.07.2015
„Dopóki nie zgasną gwiazdy” to ciekawa lektura, ale nie udało jej się ustrzec przed wadami – recenzja sPlay

Będąc fanem post-apo, niezmiennie cieszy mnie stale rosnąca popularność tego gatunku, również w naszym kraju. „Dopóki nie zgasną gwiazdy” Piotra Patykiewicza to interesujący i wart uwagi jego przedstawiciel, choć niestety autorowi nie udało się uniknąć kilku kiepskich momentów i motywów. 

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” to wydana na początku czerwca tego roku powieść postapokaliptyczna, opowiadająca o świecie po Upadku. Upadek to kataklizm, który spustoszył planetę i któremu ludzie z czasem zaczęli przypisywać mistyczne pochodzenie. Ziemia skuta jest lodem i śniegiem, nieliczni, którym udało się przetrwać przenieśli się w wysokie góry, gdzie założyli nowe osady. Położone na równinach miasta, pozostałość minionej epoki, odwiedzane są już wyłącznie przez złomiarzy, poszukujących cennych artefaktów i pozostałości po cywilizacji.

Dzikie zwierzęta i mrozy nie są wcale jednymi niebezpieczeństwami, które zagrażają niedobitkom ludzkości. Powszechne przerażenie budzą też tajemnicze Świetliki, będące rzekomo wysłannikami samego Lucyfera, których spotkanie zakończyć może się postradaniem zmysłów i utratą rozumu.

dopóki nie zgasną gwiazdy patykiewicz

W takiej oto rzeczywistości żyje Kacper, główny bohater „Dopóki nie zgasną gwiazdy”. To młody chłopak, dopiero wkraczający w dorosłość, zastanawiający się nad swoją przyszłością – raz zdobytą profesję wykonuje się do końca życia. Kacper ma głowę pełną planów i pomysłów, nie wie jednak, że wkrótce przyjdzie mu zmierzyć się z gwałtownymi przemianami, które po raz kolejny czekają Ziemię.

Pomysł na świat przedstawiony w powieści Patykiewicza jest ciekawy i oryginalny.

Cieszy fakt, że nie jest to po prostu kolejna generyczna apokalipsa zombie albo realia post-atomowe. To świat bardzo surowy, pełen mistycyzmu i melancholii – kreacja, która z całą pewnością jest największą zaletą tej powieści i miłośnikom gatunku polecam ją choćby z tego względu.

Nieco gorzej prezentuje się „Dopóki nie zgasną gwiazdy” pod względem bohaterów – przede wszystkim mowa o postaci samego Kacpra. Trudno pozbyć się wrażenia, że Patykiewicz miał zbyt wiele pomysłów na jego los i większość z nich postanowił zrealizować, ale w trakcie się rozmyślił. Jeśli chodzi o jego charakter i osobowość, to też trudno znaleźć w nich coś wyjątkowo intrygującego. Nieco lepiej jest z bohaterami drugoplanowymi, ale wśród całej tej obszernej galerii postaci trudno znaleźć choć jedną, która faktycznie zapadałaby w pamięć.

Jeśli zaś chodzi o przebieg akcji, to jest nierówno. Momentami powieść wciąga tak, że niełatwo się od niej oderwać, a chwilami trochę nuży. Nawet wtedy jednak całość czyta się nieźle z uwagi na świetny świat i niezły styl Patykiewicza.

„Dopóki nie zgasną gwiazdy” to lektura w sam raz na wakacje – lekka, nieprzesadnie wymagająca i generalnie dość przyjemna. Jakkolwiek polecam raczej tym, do wyobraźni których trafiają wizje świata po zagładzie. To najmocniejsza strona tej książki, która pod innymi względami może jednak okazać się dla niektórych rozczarowująca.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (2)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...