„Gracze” raczej nie zastąpią mi „Doliny Krzemowej” – recenzja sPlay

Seriale 25.06.2015
„Gracze” raczej nie zastąpią mi „Doliny Krzemowej” – recenzja sPlay

Zasadniczo nie przepadam za serialami komediowymi, bo rzadko bywają naprawdę zabawne i ciekawe. „Dolina Krzemowa” to jeden z nielicznych wyjątków – to produkcja, która nie tylko autentycznie bawi, ale też wciąga. „Gracze”, choć na tapet biorą zupełnie inny temat, ewidentnie mają w nowej ramówce HBO pełnić rolę substytutu „Doliny…”, z tym, że póki co średnio im się to udaje.

Nie chcę przez to powiedzieć, że pilot „Graczy” oglądała się źle. Ten niespełna trzydziestominutowy seans przynosi nieco rozrywki i sporo doznań estetycznych, związanych z pięknymi sceneriami, drogimi samochodami i atrakcyjnymi kobietami oraz muskularnymi mężczyznami  – co kto woli. Problemem tego serialu jest fakt, że udało mu się mnie rozbawić tylko raz i to zaraz na początku, co – skoro mówimy o komedii – chyba stanowi dość istotną jego wadę.

„Gracze” to opowieść o losach byłych i obecnych gwiazd futbolu amerykańskiego, których życia – przynajmniej na pierwszy rzut oka – można tylko zazdrościć.

Pławią się w bogactwie, zmieniają samochody z częstotliwością, z jaką przeciętny Kowalski wymienia czerstwe pieczywo w chlebaku, są otoczeni wianuszkiem chętnych do zawarcia bliższej – nawet jeśli jednorazowej – znajomości kobiet. Ich egzystencja mogłaby uchodzić za synonim niekończącej się imprezy, gdyby nie jeden szkopuł. Kolosalna presja ze strony trenerów, właścicieli klubów i fanów, jakiej są poddawani. Ciągle muszą być na topie, stale muszą coś sobie i innym udowadniać.

gracze 2

Pilot „Graczy” w dużej mierze skupia się na granej przez Dwayne’a Johnsona postaci Spencera Strasmore’a, legendarnego ex-futbolisty, obecnie zatrudnionego jako… doradca finansowy. Spencerowi nie do końca odpowiada wykonywany zawód, ma ambicje zostać agentem i korzystając ze swoich kontaktów i doświadczeń, pomagać innym graczom. Gdy pojawia się ku temu okazja, mimo wiążącego się z nią ryzyka, postanawia postawić wszystko na jedną kartę.

gracze

Przyznaję – futbol amerykański nie załapał się do wąskiego kręgu sportów, które lubię i które w jakikolwiek sposób mnie kręcą. Na szczęście w pilocie „Graczy” samego futbolu jest raczej niewiele, więcej tu uniwersalnego spojrzenia na świat profesjonalnych sportowców i niewiele trzeba by zmienić, by był to serial o – dajmy na to – piłkarzach czy koszykarzach. Dzięki temu jest on w całości zrozumiały i czytelny nawet dla kogoś, kto, podobnie jak ja, wie – a i to wyłącznie dzięki Alowi Bundy’emu – że cztery przyłożenia w jednym meczu to spore osiągnięcie.

gracze hbo

Najbardziej komicznym aspektem „Graczy” jest dla mnie obsadzenie „The Rocka” w roli ułożonego i obrotnego doradcy finansowego, tak różnej od tego, do czego Johnson przyzwyczaił widzów w innych produkcjach, w których wystąpił.

Ten wielki jak dwudrzwiowa szafa chłop z całą pewnością ma dar przekonywania i trudno byłoby mu odmówić. Poza tym i poza otwierającą serial sceną kłótni w samochodzie, humoru w „Graczach” nie uświadczyłem. To raczej nie to, że zwyczajnie do mnie nie trafił (choć dopuszczam i taką możliwość), ale po prostu go nie było.

gracze hbo 2

Lepsze to, niż nachalne żarty obracające się wokół, na przykład, pierdzenia, ale jednak po komedii mam chyba prawo oczekiwać, że mnie rozbawi. Pilotażowemu odcinkowi „Graczy” się to nie udało, jakkolwiek w innych aspektach serial broni się całkiem nieźle. Jeśli chodzi o grę aktorską i poziom realizacji, jest – jak to na ogół z produkcjami HBO bywa – lepiej niż nieźle.

Zamierzam dać „Graczom” jeszcze kilka odcinków na rozkręcenie się, choć biorąc pod uwagę niezbyt zajmujący mnie temat i takie sobie wykonanie, prawdopodobnie i tak cały czas będę tęsknie wyczekiwał powrotu na antenę HBO „Doliny Krzemowej”.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (4)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...