Finał drugiego sezonu „Doliny Krzemowej” jest tak dobry, że nie da się go oglądać

Seriale 15.06.2015
Finał drugiego sezonu „Doliny Krzemowej” jest tak dobry, że nie da się go oglądać

„Dolina Krzemowa” to jeden z niewielu seriali, który oglądam regularnie i który co tydzień dostarcza porządną dawkę dobrego humoru i emocji. Każdy epizod to wiele zwrotów akcji, zaskakujące wydarzenia, ocierające się o granicę absurdu i prawdopodobieństwa. Ostatnie dwa odcinki, dziewiąty i dziesiąty, finałowy, który dzisiaj zadebiutował na HBO GO, pobiły jednak na głowę wszystkie pozostałe.

Tydzień przed finałem dostaliśmy wielką niewiadomą. Dalsze losy ekipy Pied Piper ważyły się w sądzie i nie sposób było przewidzieć jak ta sprawa się zakończy. Prawdopodobieństwo, że firma Richarda, wszystko to, co udało mu się stworzyć, pójdzie w ręce Hooli było tak samo duże, jak wizja zwycięstwa grupy nerdów z Doliny Krzemowej. Wyniki rozprawy poznaliśmy dziś, w odcinku finałowym. Jeśli jednak myślicie, że wszystko poszło gładko, jesteście w błędzie.

Finał drugiego sezonu „Doliny Krzemowej” to istna petarda, którą strach oglądać, w obawie, że wszystko wybuchnie i ulegnie zniszczeniu (i to literalnie).

Emocje towarzyszące kolejnym wydarzeniom są tak duże, że nie sposób obejrzeć finału serialu bez pauzowania i robienia kilku głębokich wdechów i wydechów. Twórcy „Doliny Krzemowej” nie znoszą swoich bohaterów chyba jeszcze bardziej niż George R. R. Martin, bo to, jakie katusze każą im przeżywać, jest nie do pomyślenia.

Jeśli w pierwszym sezonie zespół Pied Piper miał pod górkę, to teraz jego pracę można porównać z zadaniem godnym Syzyfa.

Kolejne przeciwności losu z wdziękiem uderzają ich prosto w twarz, odbierając tak naprawdę radość z jakiegoś pojedynczego sukcesu. Rozwój Pied Piper nie toczy się kompleksowo. Po załataniu jednej dziury natychmiast pojawia się kolejna, która może być przyczyną szybkiego pójścia na dno.

dolina krzemowa

Ta ciągła sinusoida, szybie zjeżdżanie z górki, a potem mozolne pod nią włażenie jest świetnym sposobem na zatrzymanie widzów „Doliny Krzemowej”.

Całość jest emocjonująca, czasem niewiarygodna, potwierdzająca wszystkie chyba prawa Murphy’ego, ale nie męczy. To, co spotyka ekipę Pied Piper nie jest przekombinowane, a szalenie dowcipne. Choć niektóre dialogi bohaterów przyćmiewa jęk naszego zawodu, „Dolina Krzemowa” jest lekka w swojej formie i nie przytłacza.

Finał drugiego sezonu serialu – jak można się było spodziewać – nie rozwiązuje wszystkich problemów Pied Piper.

Część niewiadomych przestaje być tajemnicą, ale dziesiąty epizod to przede wszystkim początek nowych wyzwań postawionych przed Richardem, Erlichem, Dineshem, Bertramem i Jaredem. Ostatnia informacja, którą poznajemy, całkowicie zwala z nóg i sprawia, że trudno jest przywyknąć do myśli, iż dopiero za rok dowiemy się, co dalej. Teraz to dopiero zaczęły się prawdziwe kłopoty.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...