„Złota dama” to film, ktory choć nie zaskakuje finałem, uwodzi historią. Recenzja sPlay

Film 25.05.2015
„Złota dama” to film, ktory choć nie zaskakuje finałem, uwodzi historią. Recenzja sPlay

„Złota dama” choć finałem zaskoczyć nie może, jest opowieścią ciekawą i inspirującą. Film przedstawia historię Marii Altmann (Helen Mirren), Austriaczki żydowskiego pochodzenia, której rodzina, dom i prywatne zbiory sztuki ucierpiały w czasie II wojny światowej. Simon Curtis, znany również z reżyserii produkcji „Mój tydzień z Marilyn”, nakreśla obraz kobiety całkiem przekonująco, choć filmowi nie udaje się uniknąć pewnych wad, wynikających z uproszczeń.

Postać Marii Altmann, jej przeszłość i teraźniejszość jest punktem wyjścia do opowiedzenia historii o procesie sądowym, który toczył się z jej udziałem. Mamy lata współczesne. Altmann, kobieta bardzo już dojrzała, po śmierci swojej siostry przegląda pamiątki rodzinne.

Pod wpływem impulsu, który obudził dawne wspomnienia i ból, kobieta postanawia upomnieć się o to, co od lat jej się należy, czyli portret Adeli Bloch-Bauer, jej ciotki, traktowanej przez nią niczym druga matka.

Obraz autorstwa Gustava Klimta jak i kilka innych płócien został zagrabiony z domu Marii przez nazistów w trakcie II wojny światowej i aktualnie – zdaniem kobiety bezprawnie – przebywa w wiedeńskim muzeum sztuki Belvedere. Altmann pragnie, aby skradzione dzieła wróciły do niej, do Stanów Zjednoczonych, do których ona była zmuszona wyjechać ze swego rodzinnego kraju w czasie wojny. O pomoc w odzyskaniu drogocennych prac prosi syna znajomej, Randola Schoenberga (Ryan Reynolds), młodego prawnika, który aktualnie znajduje się na życiowym zakręcie.

Ich spotkanie będzie początkiem długiego procesu okupionego wspomnieniami, bólem i przemianą głównych bohaterów.

Droga do odzyskania obrazów Gustava Klimta będzie długa, kręta i wyczerpująca. Nie tylko ze względu na to, że trudno będzie pozwać rząd Austrii, ale także ze względu na relacje dwójki bohaterów, Marii i Roberta. Ten ostatni początkowo niechętny starszej kobiecie, która ma bardzo specyficzny i despotyczny sposób bycia, z czasem przekonuje się i do niej i samej walki o obrazy, będące dla Altmann nie sposobem na zarobek, ale na próbą znalezienia sprawiedliwości na świecie, który ją zawiódł.

złota dama 1

W „Złotej damie” przeszłość miesza się z teraźniejszością.

Widz jest świadkiem życia młodej Marii Altmann i jej rodziny w Austrii. Uczestniczy w jej dzieciństwie, a także wydarzeniach późniejszych, na przykład jej zamążpójściu oraz ucieczce za granice Austrii. W młodą Marię Altman wcieliła się na ekranie Tatiana Maslany, znana z serialu „Orphan Black”. Trzeba przyznać, że to miła odmiana móc zobaczyć ją w innym wydaniu

Film Curtisa jest zabawny, wzruszający, przeplata historię z życiem doczesnym i pokazuje jaki wpływ ta historia ma na teraźniejszość i na młodych, zdawałoby się pozbawionych sentymentu, ludzi. Postaci grane przez Helen Mirren i Ryana Reynoldsa są autentyczne, między nimi tworzy się interesująca relacja i choć wydają się całkowicie inni od siebie, widać, że wspólna sprawa i korzenie zbliżają ich ze sobą.

złota dama 2

„Złota dama” choć jest produkcją wartą polecenia i taką, którą – mimo znajomości autentycznej historii – śledzi się z zainteresowaniem, na też parę słabszych momentów.

Jednym z nich jest przedstawienie Austrii, a właściwie rządzących w niej ludzi, jako osób nienawistnych, pozbawionych skrupułów. Curtis jasno pokazuje, że Amerykanie są tymi dobrymi, a Austriacy mają brud za paznokciami. Stara się jednak znaleźć przeciwwagę dla niedostępnego rządu, w roli młodego reportera, Hubertusa Czernina, ale ta postać wykreowana jest nieco sztucznie.

Koniec końców „Złota dama” to jednak film, który obejrzeć warto, choć nie sądzę by w naszej pamięci zapisał się na długo. Ci, którzy lubią sztukę, dramaty sądowe będą jednak zadowoleni. I ja po seansie również byłam.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...