Top 10 niepotrzebnie skasowanych seriali

Seriale 09.05.2015
Top 10 niepotrzebnie skasowanych seriali

Dlaczego koniec? Dlaczego tak szybko? Upadli na głowę? Przecież jeden dodatkowy sezon by nie zaszkodził! – to wypowiedzi często towarzyszące kasacji naszych ulubionych seriali. Wyniki oglądalności oraz koszty produkcji bywają jednak ważniejsze od głosów prawdziwych fanów, a bezwzględne szefostwo stacji telewizyjnej potrafi w jednej chwili zakończyć życie popularnego (niegdyś) tytułu. Mimo tysięcy wysłanych listów i petycji, niektóre seriale już nigdy nie powróciły na antenę.

Wczoraj światowe media informowały o skasowaniu kilkunastu tytułów – między innymi „Constantine”, „Forever”, „The Messengers” czy „Battle Creek”. Z tej okazji postanowiłem przypomnieć 10 najlepszych moim zdaniem produkcji, którym należała się jeszcze jedna, ostatnia szansa. Na liście pojawiają się również tytuły, które doczekają się wznowienia, co jeszcze rok czy dwa lata temu nie było nawet tematem spekulacji i plotek. Poza topową 10 znalazły się natomiast seriale „Flas Forward” i „Freaks and Geeks”.

IT Crowd

2010 rok był bardzo przykry dla fanów brytyjskiego serialu IT Crowd (obrzydliwie nazwanego w Polsce „Technicy Magicy”). Okazało się wtedy bowiem, że czwarty sezon jest ostatnim i trzeba było czekać, aż trzy lata aby ujrzeć porządny finałowy odcinek, który można by uznać za odpowiednie pożegnanie z widzami. IT Crowd to jeden z najlepszych seriali komediowych, z jakim miałem do czynienia. Brytyjskie poczucie humoru świetnie pasowało do historii opisującej perypetie dwóch nerdów, siedzących w piwnicy ze swoją przełożoną. Niestety z Royem, Jen i Mossem trzeba było się pożegnać na dobre 27 września 2013 roku w odcinku „The Internet Is Coming”. W przypadku tak dobrych seriali istnieje ryzyko, że zbyt długie trwanie na antenie spowoduje drastyczny spadek poziomu. Pewien jednak jestem, że ten jeden, ostatni 6 odcinkowy sezon „IT Crowd” by nie zaszkodził. Tym bardziej, że amerykańska (a także niemiecka) wersja brytyjskiego serialu wołała o pomstę do nieba.

Jericho

„Jericho” jest jednym z tych seriali, które wymienia się jednym tchem przy okazji mówienia o produkcjach telewizyjnych, które zostały skasowane za wcześnie. Serial CBS jest też świetnym przykładem na to, że nawet wielki odzew fanów i błagania na nic się zdają, gdy stacja postawi na swoim. „Jericho” po raz pierwszy zostało skasowane już po pierwszym sezonie ze względu na niską oglądalność. Następnie w odpowiedzi na błagania fanów wznowiono serial, ale tylko po to, żeby po 7 odcinkach znów go usunąć z ramówki. Dlaczego „Jericho” wzbudza aż tak wielkie kontrowersje? Ponieważ serial można włożyć do jednego worka z innymi produkcjami, które „nie zdążyły się na dobre rozkręcić”. Postapokaliptyczna wizja świata w „Jericho” była bardzo wciągająca, ale stacja popełniła błąd i zrobiła przerwę w emisji, która wpłynęła na oglądalność reszty sezonu.

Firefly

„Firefly”, to jedna z ulubionych produkcji sci-fi geeków na całym świecie, którzy co roku ubolewają nad tym, że ich serial został skasowany. I trudno im się dziwić, sam zresztą należę do tego grona. Długo zajęło mi zabranie się za „Firefly”, ale pozytywne recenzje z każdej strony i namowy przyjaciół zrobiły swoje. Poza tym, „Firefly” jest dziełem Jossa Whedona, który już pokazał światu (dzięki „Buffy the Vampire Slayer”), że seriale umie kręcić. Niestety w FOX nie bawią się w uprzejmości i szybko decydują się na kasacje wybitnych produkcji, nie zdając sobie sprawy z ich potencjału. Nie, nie zamierzam nawet jednym zdaniem streszczać wam fabuły „Firefly”. Po prostu musicie obejrzeć pierwszy odcinek tego serialu. Wciągniecie się na dobre, a gdy już to się stanie, będziecie płakać i pomstować na FOX.

Futurama

Jedna z najlepszych kreskówek w historii – „Futurama” – nie miała lekkiego życia. Serial powstał w 1999 roku i był do 2003 emitowany przez FOX. Następnie kreskówka autorstwa Matta Groeninga i Davida X. Cohena przeniosła się do Comedy Central, gdzie w 2013 roku została ostatecznie uśmiercona. Pierwsze zejście z anteny miało jednak miejsce 10 lat wcześniej, gdy FOX – jak to ma w zwyczaju – zarzynał swoją złotą kurę i nieregularnie puszczał epizody „Futuramy”. Dopiero przeprowadzka w 2008 roku do Comedy Central zmieniła sytuację. Co się jednak stało, że ulubiony przez wielu serial, który swoim poziomem przewyższał często „The Simpsons” został skasowany? Powodem był spadek oglądalności. Dla fanów serii wielkim prezentem był specjalny crossoverowy odcinek „The Simpsons” pt. „Simpsorama”, w którym Fry i spółka wystąpili pierwszy raz od 4 września 2014 roku. Pełen nadziei w czerwcu 2013 roku pisałem, że serial może znaleźć nowy dom, ale póki co strasznie cicho na ten temat… Dla stęsknionych za „Futuramą” zostają stare odcinki seriale wydane na DVD oraz Blu-ray, a także cztery filmy pełnometrażowe.

Heroes

Zanim na małych ekranach pojawili się „Agents of S.H.I.E.L.D.”, „Arrow, „Flash” oraz inni komiksowe „wymiatacze”, serial „Heroes” święcił triumfy na antenie NBC. Koncept serialu był prosty, zwykle śmiertelnicy na całym świecie zyskiwali supermoce, dzięki którym ich dotychczasowe życie zmieniało się diametralnie. Komiksowa rzeczywistość została wtłoczona w znane nam realia. Wokół głównego wątku wiły się mniejsze historie przedstawiające naszych bohaterów, zmierzające do wielkiego finału. Serial osiągał niezłe wyniki oglądalności, dlatego też doczekał się aż czterech sezonów – z czego ten ostatni był najsłabszy. Fani „Heroes” czuli jednak wielki niedosyt, ponieważ piąty sezon właściwie był dla nich pewniakiem. Jednak co się odwlecze, to nie uciecze i po pięciu latach od kasacji serialu, NBC wskrzesi produkcje pod nową nazwą – „Heroes Reborn”. Oczywiście twórca oryginalnej serii (Tim Kring) zajmie się przygotowaniem „Heroes Reborn”. Na razie jednak o 13 odcinkowej kontynuacji nie wiadomo nic więcej poza tym, że premiera ma nastąpić jeszcze w tym roku.

Pushing Daisies

„Pushing Daisies” („Gdzie pachną stokrotki”) było w swoim czasie (2007 – 2009) serialem wyjątkowym. Fabuła „Pushing Daisies” skupiała się na Nedzie, cukierniku, który za sprawą jednego dotknięcia przywracał ludzi martwych do życia, a drugim dotknięciem uśmiercał. Pewnego razu Ned ożywia swoją dawną miłość i postanawia utrzymywać ją przy życiu, nigdy nie dotykając. Zaskakująca fabuła i wyraziste (czasami nawet za bardzo) postacie przykuwały przed ekran. Z nieznanych mi (i twórcom serialu) powodów, „Pushing Daisies” traciło na oglądalności. Serial doczekał się tylko dwóch sezonów, niestety.

Twin Peaks

Kultowe „Twin Peaks” („Miasteczko Twin Peaks”), hit lat 90-tych autorstwa Davida Lyncha i Marka Frosta. Ta lista nie miałaby sensu bez tego serialu. „Twin Peaks” po drugim sezonie (zakończonym w 1991 roku) nie było nigdy kontynuowane jako pełnoprawny serial telewizyjny. Jak się jednak całkiem niedawno okazało, „Twin Peaks” wróci na antenę (tym razem Showtime, a nie ABC) w 2016 roku. David Lynch z Frostem przygotują dziewięć specjalnych odcinków, które ukażą współczesną kontynuację wydarzeń z oryginalnej serii. Nie jest przy tym wcale wykluczone, że trzeci sezon nie będzie mieć więcej epizodów. Po 25 latach, to świetna wiadomość dla fanów serialu.

Reaper

„Reaper” było komedią z całkiem świeżym pomysłem na fabułę. Sam – główny bohater serialu – dowiaduje się w dniu swoich 21 urodzin, że jego rodzice… sprzedali jego duszę diabłu. Pan piekieł okazuje się jednak być całkiem poczciwym jegomościem, który od swojego „syna” żada jedynie, aby sprowadzał do piekła dusze, które uciekły. Serial nie był najwyższych lotów, ale zdecydowanie zasługiwał na więcej niż dwa sezony. „Reaper” był niezobowiązującą komedią ze schematyczną, ale naprawdę wciągającą historią i całkiem śmiesznymi gagami.

Young Justice


„Young Justice” to serial, który jest najbliższy mojemu wyobrażaniu przeniesienia współczesnych komiksów DC na ekrany – zarówno te małe jak i duże. Jasne, że „Batman: TAS” jest najlepszy, ale to prehistoria. „Young Justice” z kolei jest dosyć młodym serialem, który zaczął się w 2011 roku i skończył po dwóch – bardzo udanych sezonach – w 2013 roku. Ten animowany serial skupiał się nie na dorosłych członkach Ligi Sprawiedliwości, ale na ich pomocnikach, czyli m.in. Robinie, Speedym, Kid Flashu i Aqualadzie. Batman, Green Arrow, Flash i Aquaman, jak i pozostali członkowie Ligi Sprawiedliwych (np. Superman, Wonder Woman, Martian Manhunter), rzadko się pokazywali dając tym samym możliwość rozwinięcia skrzydeł swoim podopiecznym.

Pierwszy sezon serialu był dosyć lekki w odbiorze, ale drugi sezon był już znacznie poważniejszy. Mieliśmy okazję towarzyszyć bohaterom w ich procesie dojrzewania, zmian i stawania się supebohaterami. Postacie nie były jednowymiarowe, a fabuła odcinków potrafiła naprawdę wciągnąć – szczególnie sezon drugi. Niestety, w 2013 roku Cartoon Network – które emitowało „Young Justice” – zdecydowało o zdjęciu serialu na rzecz produkcji ukierunkowanych na młodszą część widowni, czyli „Teen Titans Go!” oraz (trochę poważniejsze) „Beware the Batman”.

Drawn Together

Jedna z najwulgarniejszych i najbardziej niepoprawnych politycznie kreskówek w historii telewizji wytrwała trzy miesiące na antenie Comedy Central (w Polsce także MTV). Nie było to jednak wynikiem słabej oglądalności, oburzenia widzów stacji, czy spadającego poziomu kreskówki. Wszystkiemu winne było odejście twórców „Drawn Together” („Przerysowani”) z Comedy Central do stacji Fox. Kontrowersyjny serial animowany miał tylu samo fanów, co przeciwników. Twórcy kreskówki odważnie podchodzili do tematów homoseksualizmu, pedofilii, sadomasochizmu, religii oraz rasizmu. W zasadzie nie było tematu tabu, który nie byłby przedstawiony – oczywiście w jak najbardziej przerysowany, karykaturalny sposób – w „Drawn Together”. Ta swoboda wyrażania myśli przez bohaterów była bardzo odświeżająca. Tak jakby w jednym serialu zebrać ośmiu Cartmanów z „South Parku” i pozwolić im robić na co tylko mieliby ochotę. Szkoda, że emisja „Drawn Together” zakończyła się już po trzech sezonach w 2007 roku. Już nigdy nie zobaczymy Foxxy całującej się z Clarą.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (48)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...