„Halt and Catch Fire” nareszcie w Polsce. 6 powodów, dla których warto zobaczyć ten serial

Seriale 10.04.2015
„Halt and Catch Fire” nareszcie w Polsce. 6 powodów, dla których warto zobaczyć ten serial

Po kilku miesiącach od amerykańskiej premiery, serial „Halt and Catch Fire” wreszcie trafi do polskiej telewizji. Pierwszy odcinek już w najbliższą niedzielę wyemituje stacja CBS Europa. „Halt and Catch Fire” jest, porównując do „Breaking Bad” czy „Detektywa”, produkcją stosunkowo mało znaną i niezbyt popularną, która jednak dla mnie była jednym z najciekawszych serialowych odkryć minionego roku. Jeżeli wcześniej nie mieliście okazji obejrzeć tego dzieła, sprawdźcie, dlaczego warto to nadrobić.

Wyjątkowy scenariusz i świetnie napisani bohaterowiehalt and catch fire

Na pierwszy rzut oka może być dość trudno zrozumieć, dlaczego w ogóle ktokolwiek miałby zawracać sobie głowę „Halt and Catch Fire”. Osadzony w latach osiemdziesiątych serial o budowie „super komputera”, który dziś na nikim nie robi żadnego wrażenia, bo przecież nieskończenie bardziej wydajne urządzenia nosimy w kieszeni? Jasne, pewnie znaleźli by się zapaleńcy, których by to kręciło, ale dla większości widzów byłaby to historia zbyt świeża i zbyt nerdowska, by intrygować. Jakimś sposobem  Christopherowi Cantwellowi oraz Christopherowi C. Rogersowi, twórcom „Halt and Catch Fire”, udało się na tym pomyśle zbudować niesamowicie wciągającą opowieść, z której radość czerpać mogą nie tylko technologiczne geeki. Jest tu wszystko, czego można oczekiwać po serialu dramatycznych – rewelacyjnie zbudowani, różnorodni bohaterowie, między którymi kipi od emocji, nagłe zwroty akcji, zmiany tempa narracji i ciekawy kontekst.

Znakomite aktorstwo

halt and catch fire 3

To, co robią na ekranie Lee Pace, Scoot McNairy, Mackenzie Davis i Kerry Bishé, odpowiedzialni za kreacje czwórki głównych bohaterów, to prawdziwy majstersztyk. Są nie tylko idealnie dobrani do swoich ról, jakby te zostały napisane specjalnie z myślą o nich, ale też wypadają w stu procentach autentycznie. To ten poziom, na którym każdy gest, każde mrugnięcie, sprawia wrażenie nieprzypadkowego i autentycznego. I choć pierwsze skrzypce gra Pace w roli charyzmatycznego sprzedawcy Joe’a MacMillana, nie sposób nie docenić początkowo niepozornych Bishé i McNairy’ego, których postaci są zdecydowanie mniej przebojowe, ale za to pełne subtelności, które udało się oddać po mistrzowsku. Z kolei Mackenzie Davis, która miała chyba najtrudniejsze zadanie, potrafiła uczynić dość kliszową bohaterkę absolutnie fascynującą i intrygującą.

Klimat lat 80.

halt and catch fire 2

O sile „Halt and Catch Fire” stanowi też unikatowy, przepięknie oddany klimat lat osiemdziesiątych. Pieczołowicie stworzone scenografie i charakteryzacje robią magiczne wrażenie i przywołują nostalgiczne wspomnienia. Świetnie jest móc skonfrontować dzisiejsze wyobrażenie na temat nowoczesnych technologii i kanonów z tym, co kiedyś – ale przecież wcale nie tak dawno temu – uchodziło za nowatorskie czy piękne.

Emocje i napięcie

halt and catch fire 4

Uważam, że twórcy „Halt and Catch Fire” dokonali wielkie sztuki, tworząc serial o branży IT, w którym jest więcej emocji niż w niejednym telewizyjnym kryminale. Od napięcia aż w nim kipi, nawet wtedy, gdy właściwie nic się nie dzieje – wszystko dzięki temu, że fabułę oparto na wyrazistych, pełnokrwistych i rewelacyjnie zagranych postaciach. Pozornie nieciekawe z punktu widzenia odbiorcy problemy z hardwarem czy softwarem tu jawią się jako pełne dramatyzmu wydarzenia. Do tego nieustannie mamy do czynienia z konfliktami i konfrontacjami, a całość odbywa się pod presją tykającego zegara. Po obejrzeniu jednego odcinka od razu włącza się kolejny. A potem jeszcze jeden. I następny. Aż do końca. Nie sposób się oderwać.

Zachwycająca ścieżka dźwiękowa

Klimat i napięcie, o których wspominam wcześniej, są w „Halt and Catch Fire” znakomicie podkreślane rewelacyjną ścieżką dźwiękową, wypełnioną klasykami zawsze idealnie dobranymi do scen. U2, Depeche Mode, Pet Shop Boys, David Bowie, Prince czy Depeche Mode to tylko kilku z naprawdę długiej listy artystów, których utwóry wykorzystano w serialu. Stacja AMC udostępniła na Spotify nawet specjalne playlisty przyporządkowane poszczególnym bohaterom – zaręczam, że warto przesłuchać.

Wiarygodność

Halt and Catch Fire

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia jak dobrze spisali się konsultanci z branży IT przy „Halt and Catch Fire”. Nie wiem, czy i ile gaf zostało popełnionych w scenariuszu, nie znam się na tym. Ale kompletnie nie ma to dla mnie znaczenia – opowiedziana w serialu historia dla takiego laika jak ja jest w pełni przekonująca i wiarygodna, pozbawiona najbardziej oczywistych bzdur i uproszczeń, które często pojawiają się w filmach o hakerach. „Halt and Catch Fire” jest rzecz jasna silnie osadzone w swojej tematyce, to się czuje dość mocno, ale jednocześnie przedstawione jest przystępnie i zrozumiale nawet dla tych, którzy z technologią nie mają nic wspólnego.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (6)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...