Polska muzyka w 2013 – powroty, hity i platynowe płyty

Muzyka 31.12.2013
Polska muzyka w 2013 – powroty, hity i platynowe płyty

Polacy nie gęsi, swoją muzykę mają. Zarówno tę kiepską, tę średnią, i tę genialną. Jeśli jesteście malkonentami sądzącymi że w „polskiej muzyce nic się nie dzieje”, to gwarantuję wam, że po tym podsumowaniu jakie dla was przygotowałem – będziecie musieli odszczekać to zdanie!

Gdzie ci wielcy z tamtych lat?

W tym roku większość muzycznych legend nie kwapiła się do rzucenia w studia nagraniowe – za to z powodzeniem grała koncerty. W tym roku jedynie dwóch weteranów pamiętających czasy dawnego Jarocina wydało nowe albumy ze swoimi składami. Pierwszy był Krzysztof „Grabaż” Grabowski – on i jego Strachy Na Lachy na początku lutego wydały „!TO!”. Szósty studyjny album formacji Grabaża zawierał to samo, do czego nas przyzwyczaili – niebanalną poetykę Grabaża i melodie ociekające staromodnym rockiem. Płyta „!TO!” dotarła do pierwszego miejsca OLiSu.

Drugim czarnym koniem polskiej muzyki, który wrócił do gry był Kazik Staszewski – Kult wydał w tym roku swój czternasty album zatytułowany „Prosto”. Kult to już klasa sama w sobie, niczego nie musieli udowadniać, nawet tej płyty nie musieli nagrywać. A jednak zrobili to, czym znowu podbili Polskę – w listopadzie muzycy odebrali Platynową Płytę za „Prosto”. Chociaż osobiście nie należę do fanów Kazika, to muszę jednak oddać hołd Kultowi że od tylu lat dalej potrafią rozkochiwać w sobie kolejne pokolenia Polaków. To jedna z tych kapel, które – jak Pidżama Porno – nigdy nie zginie.

A na osobne miejsce tutaj zasługuje największy powrót tego roku – Edyta Bartosiewicz. Piętnaście lat od ostatniej płyty, dziesięć od singla zapowiadającego nowy krążek. Aż w końcu, po latach czekania, przekładania daty premiery, niespełnionych obietnic, ciągłego zapowiadania, nagraniowej ciszy  – dostaliśmy „Renovatio”, czyli nową, odrodzoną Edytę, która brzmieniem zabrała nas w lata 90.

Wychowankowie X-Factora

Ten rok pokazał nam też, że wreszcie z naszych polskich talent-show mogą wyjść prawdziwe talenty. W lutym ukazał się debiutancki krążek Damiana Ukeje – zwycięzcy pierwszej edycji The Voice Of Poland z 2011 roku (przypomnimy że wokalista był w drużynie Nergala). Album, nazwany po prostu „Ukeje”, nie był wielkim sukcesem, i na dłuższą metę nieco przynudzał, ale jak na debiut gwiazdy z telewizji był naprawdę przyzwoitym rockowym kąskiem.

W tym roku mogliśmy obserwować też swoisty „pojedynek” dwóch uczestników drugiej edycji X-Factora – Eweliny Lisowskiej oraz Dawida Podsiadło. Lisowska co prawda już w zeszłym roku wydała debiutancką EP (mimo że w programie zajęła dopiero czwarte miejsce), ale to wydany w maju album „AERO-PLAN” pokazał jej najlepsze oblicze. Pełen czadu pop-rockowy przypominający dokonania Paramore czy Avril Lavigne materiał zdobył sobie uznanie publiczności polskiej, głównie dzięki takim hitom jak w „W stronę słońca” czy „Jutra nie będzie”, granymi w polskich radiostacjach do bólu.

Dawid Podsiadło, który w programie zdobył najwyższe wyróżnienie, poszedł w zupełnie inną stronę – ale za to z jakim rezultatem. Publiczność i krytycy pokochali album „Comfort and Happiness” za ciekawe melodie, inspiracje Colplay’em oraz – to co już znaliśmy – głos 20-letniego Dawida. Album pokrył się potrójną platyną. W porównaniu do dokonań Szymona Wydry czy Alicji Janosz, to Dawid jest czarnym koniem w tym zestawieniu wychowanków talent-shows.

A skoro już napomknąłem o laureatach dawnego „Idola”, to w tym roku wróciła do nas jedna z największych pereł tego programu – Krzysztof Zalewski, znany niegdyś jako „Zalef”, który dziesięć lat temu wygrał drugą edycję „Idola”. Po wydaniu debiutanckiego „Pistoletu” Krzysztof przepadł jako „artysta niezależny”, i osunął się na drugi plan pracując m.in. z Robertem Gawlińskim, Piotrem Cugowskim, Kasią Nosowską, a nawet z… Januszem Józefowiczem. W tym roku wrócił do muzyki robionej na własne nazwisko – w listopadzie ukazał się nowy album Zalefa „Zelig”, pełen progresywnego rocka, indie, alternatywy i niezłej ambicji. Dla mnie, to jedna z najlepszych płyt mijającego roku.

Hip-hop wciąż „pod ziemią”

W Stanach Zjednoczonych hip-hopowcy już dawno włożyli garnitury i zaczęli się lansować na nowojorskich salonach, a w UK zrezygnowali z wiecznego nastolatkowania na rzecz udowadniania swojej dojrzałości, i dają występy w największych halach i arenach. W Polsce, niestety, bez zmian – hip-hop wciąż jest uznawany za „głos ulicy”, raperzy ani myślą odstawić dresów i czapek z daszkiem, a nawet ci najpopularniejsi jak O.S.T.R. czy Sokół dają występy w kameralnych klubach, a największe mają na Juwenaliach. A polski hip-hop to półka bogata – konia z rzędem temu, kto przesłuchał wszystkie polskie rapowe płyty wydane w tym roku.

A było ich mnóstwo – Tede wydał dziesiąty album w karierze, Łona i Webber wypuścili swoją koncertówkę, Sokół po raz kolejny połączył siły z Marysią Starostą by stworzyć „Czarną Białą Magię”, Słoń i Mikser nagrali kontynuację kultowej „Demonologii”, PiH rzucił swój trzeci „Dowód rzeczowy”, O.S.T.R. i Hades stworzyli swój własny „Haos”, a Liber nagrał sobie nowe „Duety”. A to zaledwie wierzchołek polskiej góry hip-hopowej. A z debiutów tegorocznych, zdecydowanie mogę polecić „Nie myśl o mnie źle” rapera Mam Na Imię Aleksander. Daruję sobie powody, po prostu dajcie się przekonać i posłuchajcie.

Krótko w garści o reszcie

Donatan po raz kolejny dzieli się swoją miłością do rdzennej kultury słowiańskiej. Z pomocą wokalistki Cleo tworzy swój kolejny hit – „My Słowianie”, który bije kolejne rekordy YouTube i staje się jednym z największych hitów roku.

Varius Manx doganiają Ich Troje w liczbie zmienianych wokalistek. Zespół na festiwalu w Opolu zaprezentował po raz pierwszy już piątą, którą została Edyta Kuczyńska. Dostaliśmy także premierowy singiel zespołu – „Mamy teraz siebie”.

Michał Wiśniewski farbuje włosy na czarno i wydaje nową płytę, na której śpiewa m.in. o uwielbieniu do zastawy stołowej.

Banda golasów na przyjęciu urodzinowym i pośród nich nienagannie śpiewająca po angielsku Polka. Małgosia Jamroży, czyli po prostu Margaret robi wielkie zamieszanie swoim hitem „Thank You Very Much”, głównie dzięki nieco kontrowersyjnemu teledyskowi. Na debiutanckim EP wokalistka daje nam jeszcze niejeden taki hicior.

18 maja nieoczekiwanie umiera Marek Jackowski – legendarny gitarzysta i kompozytor, znany przede wszystkim jako założyciel grupy Maanam. Zdążył przed śmiercią ukończyć swoją nową płytę, która zostaje wydana w październiku. Śpiewają na niej m.in. Anna Maria Jopek, Muniek Staszczyk, Maciej Maleńczuk i Ania Wyszkoni.

Doda udowadnia że w rubryce zawód wpisuje „piosenkarka”, i przedstawia światu nowy – zaskakująco dobry! – singiel „Wkręceni (High Life)”. Obiecuje także, że w 2014 wyda w końcu nowy album.

W 2013 nowe płyty wydali m.in. (oprócz wyżej wymienionych):
Ewa Farna – „(W)Inna?”
Ania Rusowicz – „Genesis”
Tomek Makowiecki – „Moizm”
Riverside – „Shrine of New Generation Slaves”
Tides From Nebula – “Eternal Movement”
W.E.N.A. – “Nowa ziemia”
IRA – “X”
Kayah – “Transoriental Orchestra”
Jamal – “Miłość”
Golec uOrkiestra – “The Best of Golec uOrkiestra”
Honorata Honey Skarbek – “Million”
Robert M – “2013”
Dawid Kwiatkowski – “9893”
Bracia Figo Fagot – “Eleganckie chłopaki”

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji (12)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...