O tym jak muzyka dosięga dosłownie gwiazd

Muzyka 06.08.2013
O tym jak muzyka dosięga dosłownie gwiazd

Dziś mija rok od wylądowania na Marsie łazika Curiosity. Rodzaj ludzki zamieszkujący Ziemię zdążył jeszcze w międzyczasie oprócz ludzi i mnóstwa różnych sztucznych satelit wysłać w kosmos też co nieco muzyki. I nikomu nie przeszkadzało to, że w kosmicznej próżni dźwięk się nie rozchodzi. Zobaczcie… tfu! posłuchajcie co NASA dała posłuchać ewentualnym kosmitom.

Voyager Golden Record
Pierwsze nagrania NASA wystrzeliła na orbitę już w 1977. Tego roku wystrzelono dwie sondy Voyager, które do dziś badają za nas najdalsze zakątki wszechświata. Na sondach zamieszczono dwa dyski Voyager Golden Record. Cóż to takiego? Można by to nazwać w skrócie wizytówką od Ziemian. Znajdują się na nim m.in. nagrania powitania dla istot pozaziemskich w ponad 50 językach (podobno też w polskim), zdjęcia Ziemi – krajobrazów, zwierząt, ludzi, jedzenia oraz satelitarne, plus nasza muzyka. Czego posłuchają kosmici, którzy trafią na Voyagera? M.in. Beethovena, Mozarta, Bacha, a także Blind Willie Johnsona i Chucka Berry’ego. Ciekawe co by wrzucono z najnowszych nagrań, gdyby sondy wystrzelono np. w tym roku?

 

Across The Universe, i to dosłownie
W 2008 roku NASA postanowiła wyjątkowo ciekawie uczcić swoje pięćdziesięciolecie. W  lutym 2008 roku wysłano w stronę Gwiazdy Polarnej jeden z utworów The Beatles – pasujący jak żaden inny do tej okazji „Across The Universe”. Nawet mimo tego że fale radiowe wysłano z prędkością światła (czyli 300 tysięcy kilometrów na sekundę), to utwór dotrze do Gwiazdy Polarnej dopiero za ponad 400 lat. Mimo to Paul McCartney i Yoko Ono (wdowa po Johnie Lennonie) byli równie wniebowzięci co piosenka.

 

Up In The Air, znowu w sensie dosłownym
Chyba nie ma zespołu, który nazwą lepiej pasowałby do puszczania w kosmosie niż 30 Seconds To Mars. Singiel „Up In The Air”, który promował nadchodzącą wtedy płytę Amerykanów „Love, Lust, Faith + Dreams” został przed oficjalną premierą… wystrzelony na orbitę. Kopia CD singla została wysłana do NASA, które 1 marca wysłało utwór kapsułą Dragon w ramach programu SpaceX z Cape Canaveral na Florydzie. Zdarzenie to można było oglądać na żywo w sieci. Ziemianie usłyszeli utwór dwa tygodnie po jego wystrzeleniu w kosmos.

 

Człowiek który spadł na Ziemię wrócił w kosmos
Chyba nawet sam Bowie nie podejrzewał, że jego muzyka sięgnie gwiazd w sensie dosłownym. W maju tego roku furorę w Internecie zrobił cover utworu Bowie’go „Space Oddity” który został… nagrany w stacji kosmicznej. Sprawcą tego był kanadyjski astronauta Chris Hadfield, który wylądował na stacji kosmicznej ISS w grudniu 2012. Przebywając na orbicie przez prawie pół roku zrobił karierę relacjonując na Facebooku, Twitterze i YouTube o swoim życiu na orbicie. Raz nawet pokazał polskie miasta przykryte śniegiem (tak, było to widać z orbity!). Nagranie „Space Oddity” było jego pożegnaniem się z kosmosem. Parę dni później wrócił szczęśliwie na Ziemię.

 

Curiosity i will.i.am na Marsie
Nie bez powodu wspomniałem na wstępie o łaziku Curiosity, bowiem on też ma coś wspólnego z muzyką w kosmosie. Zastanawiające jest natomiast dlaczego NASA o napisanie specjalnego utworu poprosiła właśnie will.i.am’a. I nie dziwi że takiej propozycji nie odmówił. „Reach For The Stars” napisane przez muzyka specjalnie na lądowanie Curiosity zabrzmiało na powierzchni Czerwonej Planety dnia 28 sierpnia 2012. will.i.am zapisał się tym samym w kartach historii jako pierwszy muzyk, którego utwór wyemitowano na innej planecie.

Można zażartować, że zamiast wysyłania muzyki, można by wysłać na wieczność w kosmos niektórych muzyków np. Biebera, Dodę czy zespół Weekend. Matthew Bellamy – frontman Muse – mówił, że marzy o nagraniu w kosmosie całego utworu albo zagraniu koncertu. Kto wie, może kiedyś usłyszymy gitarę nagraną na orbicie? Tylko ciekawe czym by się różniła od nagranej na Ziemi.

Teksty, które musisz przeczytać:

Dołącz do dyskusji

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...