Nie gadajcie, że „Backstreet Boys wrócili”, bo oni nigdy nie odeszli

Muzyka 25.07.2013
Nie gadajcie, że „Backstreet Boys wrócili”, bo oni nigdy nie odeszli

Jeden ma być śliczny i uroczy, drugi ma być łobuziakiem, trzeci ma być dorosły i rozsądny, jeszcze inny ma być nieśmiały. Wszyscy wiemy jak tworzono i jak się do dziś tworzy wszelakie boysbandy. Backstreet Boys 20 lat temu też takim byli. A kim są teraz? To już 30-, i 40-letni panowie którzy na koncertach dalej odwalają oldschool jak za czasów „Everybody”. I mało tego – wciąż nagrywają!

W piątek na VEVO trafił teledysk do nowego singla Backstreet Boys – „In a World Like This”, i wśród znajomych zobaczyłem szok zatytułowany „oborze Backstreet Boys wróciło”. Proszę państwa, zaraz was oświecę. Nie może powrócić coś, co nigdy nie ogłaszało rozpadu, zakończenia działalności, ba! nawet zawieszenia jej. Backstreet Boys od 1996 roku wydało 7 albumów studyjnych, a ostatni ukazał się nie tak dawno, bo w 2009 roku. A 30 lipca ukaże się nowy, zatytułowany jak promujący go pierwszy singiel. Po co więc mówić o jakimkolwiek „powrocie”? Chyba że powrotem nazywacie długą nieobecność na listach przebojów, bo – trzeba to przyznać – od wielu lat żaden utwór BSB nie odniósł wielkiego sukcesu.

Ostatnie swoje megahity BSB spłodziło na albumie „Millenium” z 1999 r. I nie wiem jak wy, ale ja po samych tytułach w życiu bym ich nie zidentyfikował. Może dlatego że w tych latach sam byłem całkiem mały, a śpiewanie chłopaków ze względu na mój angielski (albo jego brak) było dla mnie czymś kompletnie niezrozumiałym. I może to jedynie sentyment do lat szkolnych, ale puszczając nawet tak denne „I Want It That Way” mam łzy w oczach.

Prawdą jest, że zespół na początku nowego tysiąclecia miał długą przerwę wydawniczą. Nie była ona jednak spowodowana żadnymi problemami wewnątrz grupy, a jedynie z menadżerami i kończącym się kontraktem wydawniczym. Nie można więc mówić o jakimkolwiek rozpadzie. No dobra, nie licząc tego, że Terry Richardson na parę lat opuścił grupę, ale panowie wciąż nagrywali bez niego, i dwa ostatnie albumy wydali w czwórkę. Richardson wrócił do Backstreet Boys jeszcze w zeszłym roku. „In a World Like This” będzie pierwszym od 2005 r. albumem z pełnym składem BSB.
in a world like this

Trzeba też zwrócić uwagę na jeden aspekt całej sprawy. BSB jest jedynym stworzonym na podstawie castingu boysbandem, który przetrwał tak olbrzymią próbę czasu, bez jakiejś cholernie długiej przerwy i miliarda zmian składu. I można się spierać czy większa była w tym ich zasługa, czy ludzi którzy za nimi stali. A lista jest to zacna, jak np. Louis Pearlman – ten sam, który później stworzył N’Sync i odkrył Britney Spears – w 1993 roku sparował ze sobą chłopaków, albo Max Martin, któremu oprócz hitów BSB zawdzięczamy również m.in. „…Baby One More Time!” i „I Kissed a Girl”. Podczas gdy takie bandy jak Westlife, N’Sync czy Us5 zakończyły działalność nierzadko po wielu wewnętrznych roszadach, tak BSB dalej trwają nie tylko w swoich hitach.

Jeśli pamiętacie ten „Backstreet-szał” z lat 90., to chyba zgodzicie się ze mną, że w dzisiejszych czasach można go przyrównać do manii fanek One Direction czy Justina Biebera. Czy oni za 20 lat będą dalej się tak mocno trzymać w ryzach jak Backstreet Boys? Czas pokaże. I niech wam będzie – „Backstreet’s back, all right!”

Teksty, które musisz przeczytać:

Zobacz zwiastun filmu dokumentalnego o Backstreet Boys

Dla wszystkich, którzy z rozrzewnieniem wspominają lata 90. XX wieku, mam dobrą wiadomość. Do Sieci trafił trailer filmu dokumentalnego o legendarnym boysbandzie, Backstreet Boys. Tytuł dokumentu, nawiązujący do jednej z piosenek grupy, brzmieć będzie „Backstreet Boys: Show ‚Em What You’re Made Of”. Światowa premiera filmu zapowiedziana jest na 30.01.2015 roku.

Film 18.12.2014

Dołącz do dyskusji (3)

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...

MAŁO? CZYTAJ KOLEJNY WPIS...