Spider's Web

Wpisy autora: Przemysław Pająk

Siri promuje Wolfram Alpha. Google powinien się bać?

wolfram

Wolfram Alfa to jedna z tych internetowych marek, które mimo że nie należą do globalnie rozpoznawalnych, to jednak cieszą się wręcz kultowym uwielbieniem mniejszości. Dla całkiem wielu osób – głównie profesjonalistów, dziennikarzy oraz naukowców – wyszukiwarka Wolfram Alpha jest kopalnią wiedzy z jakiej regularnie korzystają w trakcie swojej pracy. Dla innych z kolei to jedna z potencjalnych faktycznie realnych alternatyw dla Google’a, szczególnie teraz, gdy jest blisko zintegrowana z inteligentnym asystentem głosowym w iPhonie – Siri. 

Wolfram Alpha jest wyszukiwarką internetową, która w założeniu ma odpowiadać na pytania, czyli robić coś, w czym coraz mniej pomocna wydaje się wyszukiwarka Google. Nie od dziś wiadomo, że większość przeciętnych użytkowników wyszukiwarek wpisuje konkretne pytania w pasek wyszukiwania, a nie kontekstowe tagi. Google doskonale o tym wie i stara się zmieniać zarówno algorytm działania wyszukiwarki, jak i pozbywać się ze swoich wyników tych, którzy w imię własnych biznesowych interesów obniżają wartość wyników, ale prawda jest też taka, że szybkie i skuteczne wyszukanie informacji w Google to dziś całkiem ceniona umiejętność. To oznacza również, że sporo osób nie znajduje w Google tego, czego szuka.

Nowy CEO RIM Thorsten Heins pewny swego

thorsten_heins_rim_ceo

Nowy CEO Research in Motion, Thorsten Heins ma już za sobą medialny debiut – dzisiejszego ranka prowadził otwierające keynote na konferencji BlackBerry DevCon w Amsterdamie. Zbytniego medialnego talentu nie zdradził, ale prezentacja była poprawna i biło z niej poczucie pewności, że BlackBerry ma przed sobą świetlaną przyszłość. To dobrze, bo pewność siebie bardzo się przyda w walce o obronę rynkowej pozycji RIM.

O powodach, dla których dziś RIM musi walczyć o obronę swojej pozycji rynkowej pisaliśmy na Spider’s Web nie raz, nie dwa, więc nie ma sensu powtarzać w kółko tych samych argumentów, szczególnie że uwierają one przedstawicieli kanadyjskiej firmy, którzy wydają się żyć jakby w zamkniętej enklawie, gdzie nie przedostają się wszystkie argumenty z zewnątrz. Jednak fakt faktem, że takie informacje jak ta dzisiejsza, że kolejna duża firma Halliburton porzuca platformę BlackBerry i zamierza wyposażyć 4,5 tys. swoich pracowników w iPhone’y nie biorą się znikąd.

Spiracili mi książkę. Nie obraziłem się ani nie poszedłem na policję, bo iBóg żyje wiecznie

ofiary_niejasnego

Zapraszam do przeczytania wyjątkowego gościnnego wpisu autorstwa Piotra Lipińskiego – autora kilku książek reporterskich związanych z historią Polski, a także długoletniego dziennikarza „Gazety Wyborczej” i blogera na www.piotrlipinski.pl. Tekst pierwotnie ukazał w papierowym wydaniu „Gazety Wyborczej” pod tytułem „iBóg”. Miałem okazję przeczytać go w samolocie wracając z targów CES w Las Vegas. Zrobił on wtedy na mnie kolosalne wrażenie (szczególnie końcówka, więc szczerze zachęcam do uważnego czytania do samego końca), więc kiedy Piotr zgłosił się do mnie na Twitterze, to od razu poprosiłem go o możliwość republikacji tekstu na Spider’s Web. Zapraszam! 

Piotr Lipiński: Kiedy usprawniałem stronę www.piotrlipinski.pl/blog, odkryłem, że niektórzy internauci przychodzą do mnie wprost z „chomika”. To serwis, na którym ludzie udostępniają pliki – muzykę, wideo, książki. Często – pirackie.

Odwiedziny wyglądały tak: ktoś wprost z „chomika” maszerował do okładki książki „Ofiary Niejasnego”. To wydany kilka lat temu przez Prószyńskiego i spółkę zbiór moich reportaży o represjach lat stalinizmu. Papierowy nakład – wyprzedany. Łatwo się domyślić, że na „chomiku” znalazła się piracka wersja z samym tekstem, a ci, którzy ją pobrali, ode mnie ściągali okładkę. Miło, że mieli potrzeby estetyczne.

Paczałem w ACTA, czyli słów kilka o debacie w Kancelarii Premiera

debata_a

Obejrzałem (prawie całą) transmisję na żywo z debaty na temat ACTA w Kancelarii Premiera w sieci (tzn. to, na co pozwalał streaming na TVPParlament.pl i Gazeta.tv) i cieszę się, że nie zdecydowałem się – mimo zaproszenia – na bezpośredni w niej udział. Tak jak przypuszczałem, nie była to debata, lecz nieskoordynowany potok różnych wypowiedzi. W takiej formule – mówiąc najbardziej oględnie – premier nie miał nawet z kim przegrać, bo większość biorących udział w spotkaniu po stronie opozycyjnej nie miało odpowiedniego doświadczenia w tego typu dyskusjach i swoimi wypowiedziami sami się dyskwalifikowali. I wcale mnie to nie dziwi – niełatwo jest wygrać na słowa z doświadczonymi politykami. 

Nie chcę oceniać, czy to PRowy zabieg premiera, czy szczera chęć zorganizowania debaty z przedstawicielami blogerów, serwisów internetowych i generalnie internautów, ale jestem przekonany o jednym – premier i przedstawiciele rządu przychodząc na to spotkanie doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że zwycięstwo mają w kieszeni. I trudno się temu zbytnio dziwić – tak, jak przedstawiciele internetu, którzy poszli na debatę, tak i strona rządowa traktowali to spotkanie jako pojedynek, więc każdy przygotował się do tego tak, by wygrać.

2011 – pierwszy w pełni rok post-PC

gates_bill

Były już kwartały, w których liczba sprzedanych smartfonów przekraczała liczbę sprzedanych komputerów PC (po raz pierwszy w 4 kwartale 2010 r.), ale po raz pierwszy w historii cały poprzedni rok zakończył się większą liczbą noych smartfonów w rękach konsumentów aniżeli komputerów PC. Co więcej, firma Canalys, która dostarczyła wyniki badań traktuje tablety jako komputery PC, co jeszcze bardziej świadczy o nowym fenomenie w historii rynku technologicznego – post-PC.

Według Canalys, w zeszłym roku sprzedało się 487,7 mln smartfonów wobec 414,6 mln komputerów PC, łącznie z tabletami. Gdyby sprzedaż tabletów (63,2 mln) odjąć od PC, to wynik byłby jeszcze bardziej dramatyczny – 351,4 mln sztuk komputerów, na które składają się: notebooki – 209,6 mln, komputery stacjonarne – 112,4 mln oraz netbooki – 29,4 mln. Nie można mieć dziś mocniejszego potwierdzenia fenomenu, że dziś siłą dominującą na rynku technologicznym są urządzenia mobilne. Dynamika wzrostu na poziomie 62,7% dla smartfonów oraz 274,2% dla tabletów w porównaniu do ok 2% dynamiki wzrostu sprzedaży komputerów PC nie pozostawia wątpliwości – najwięcej pieniędzy, przez co także know-how produktowego i ludzkiego jest dziś już poza PC. 

Sprawdziliśmy LTE od Plusa

lte_plus

Przez ostatnich kilka dni miałem okazję testować mobilny internet w technologii LTE od sieci Plus. Jak wiemy, w ostatnim czasie Plus bardzo mocno inwestuje zarówno w rozwój infrastruktury mobilnego internetu najnowszej generacji, jak i promuje swoją ofertę na szeroką skalę. Sprawdziliśmy jak obietnica przekłada się na rzeczywistość.  

LTE testowałem u siebie w domu, w Sosnowcu. Z map zasięgu wynikało, że mój dom znajduje się w polu działania sieci LTE, ale niestety tylko na zewnątrz. Zważywszy jednak na to, że na mapie moja ulica znajdowała się bardzo blisko koloru brązowego, który oznaczał zasięg LTE wewnątrz, a aktualizacja mapy Plusa datowana była na 11 stycznia, miałem małą nadzieję na miłą niespodziankę. Jak się okazało, mała niespodzianka mnie nie ominęła. Ale po kolei. 

Newsweek: Telewizj@ przyszłości

newsweek_tv1

Tygodnik „Newsweek Polska” (05/12) opublikował tekst, którego jestem współautorem obok Marka Rabija. Oto jego tekst. 

Wkrótce z telewizji znikną ramówki. Widz będzie mógł zaprogramować telewizor  i z setek propozycji różnych stacji ułożyć własny program.

Niedziela, 6 lutego 2022 roku. Jesteś staromodny, więc gdy dochodzi godzina 19, włączasz telewizor, a właściwie mówisz mu, żeby się włączył. Na ulubionej stacji i z dobraną dla ciebie głośnością. Odbiornik rozpoznał cię po głosie, więc już wie, że z nadawanych właśnie TVN-owskich „Faktów” ma wyrzucić informacje polityczne i zastąpić je większą porcją wiadomości gospodarczych i kulturalnych. Od pewnego czasu wiadomości nie transmituje się już z jednego studia i w jednym kawałku. Kilka oddzielnych redakcji tematycznych na bieżąco zbiera newsy z różnych branży i nadaje na żywo w taki sposób, że widz może stworzyć z nich własny tematyczny kolaż. W każdej chwili, nie tylko o godzinie 19.

Po wiadomościach TVN katuje widzów tysięczną edycją „Tańca z gwiazdami”. Na szczęście zaraz po zakupie telewizora ustawiłeś w nim filtr na show z celebrytami i dzięki temu odbiornik przełącza cię do serwisu VoD, w którym pojawiła się właśnie najnowsza produkcja z uwielbianym Jamesem Bondem. A gdy skończysz oglądać film, telewizor na życzenie odtworzy na BBC odcinek kulinarnego programu Jamiego Olivera. Tydzień temu zobaczyłeś tam idealny przepis na urodzinową kolację. Kazałeś wtedy odbiornikowi zapamiętać program i wreszcie masz czas, by do niego wrócić.

Tragiczna sprawa Madzi z Sosnowca, czyli reality show XXI wieku

pjcrook_cirkus

Nie będę przesadnie odkrywczy pisząc, że tragiczna sprawa Madzi z Sosnowca po raz kolejny unaocznia jaką potęgą są dziś media, jak bardzo aktorzy biorący udział w medialnych spektaklach kształtują nasze rozumienie rzeczywistości, a media społecznościowe w internecie – najbardziej brutalne, okrutne i bezwzględne – są dziś głównym miejscem społecznego dialogu na wzór dawnych zgromadzeń przed publicznymi egzekucjami złoczyńców. 

Ale przy okazji tej sprawy, po raz pierwszy na własnej skórze mogłem się przekonać o prawdziwej potędze dzisiejszych mediów. Dramat rozgrywa się bowiem w moim mieście, na ulicach, które dobrze znam, w miejscach, w których wielokrotnie bywałem, które na dodatek oddalone są od mojego własnego domu zaledwie o kilka kilometrów. Dzisiaj rozumiem dlaczego rewolucje rodzą się w mediach społecznościowych, które łączą lokalną rzeczywistość osób mogących naocznie obserwować i czuć dramat rozgrywających się w czasie rzeczywistym wydarzeń z globalnym ich odbiorem przez osoby z zewnątrz, nie stąd. 

Ty, ja i wszyscy, których znamy

narcara2-667x250

Autorem tekstu jest Marcin Żukowski – twórca Stowarzyszenia MłodaRP (http://mlodarp.org), które od pięciu lat aktywizuje młodych ludzie na polu gospodarki, polityki i kultury łącząc świat realny ze światem wirtualnym. Współpracuje też z wieloma innymi organizacjami pozarządowymi w zakresie komunikacji w nowych mediach.

Z pokoleniami jest zawsze pewien kłopot. Żeby w ogóle w naturze wystąpiło pokolenie to osoby urodzone mniej więcej w tym samym okresie muszą mieć ze sobą COŚ wspólnego, coś uniwersalnego i znaczącego dla nich wszystkich. Ile to już mieliśmy pokoleń – Kolumbowie, pokolenie Marca 68, pokolenie „Solidarności”, pokolenie stanu wojennego, pokolenie 89, generacja Nic, generacja X, generacja P, generacja Y, pokolenie JP2 i jeszcze pewnie wiele, o których zapomniałem. Tymczasem dojrzewają nowe roczniki – czy czas w związku z tym na nowe pokolenie?

W ostatnich dniach dyskusja o internautach, o nowym pokoleniu, o rewolucji młodych nasiliła się. Ma to związek poniekąd z ACTA. Jednak nie o ACTA ten tekst, a o ludziach. Na Spider’s Web pojawił się jakiś czas temu tekst Ewy Lalik (http://www.spidersweb.pl/2012/01/nowy-narcyzm-czyli-media-spolecznosciowe-tworza-pokolenie-ja.html), w którym autorka opisywała pokolenie Ja. Media społecznościowe stały się teatrem, w którym zajmujemy się głównie jednym aktorem – samym sobą. Będąc ostatnio na dyskusji poświęconej roli internetu w życiu społeczeństwa usłyszałem, że social media należy wykorzystywać do personal brandingu, a więc do budowania swojej własnej marki. Współgra to z diagnozą dotyczącą pokolenia Ja. Oczywiście zdecydowana większość członków tego pokolenia nie wie, czym jest personal branding, ale wykorzystują swoje konta w portalach społecznościowych do kreowania własnego wizerunku w odpowiedni sposób. De facto budują więc swoją markę – nieważne, że nieświadomie. Wiele osób, które znam, faktycznie używa Facebooka jedynie do zaspokajania swoich narcystycznych potrzeb. Czy to jednak świadczy o istnieniu pokolenia zorientowanego na autokreację nazywaną w bardziej alternatywnych kręgach lansem?

Od dziś iPad jest moim telewizorem

cyfra1

Jak zapowiadali, tak zrobili – właśnie pojawiła się aplikacja Cyfra+ Online na urządzenia z mobilnym systemem operacyjnym Apple’a – iOS, dzięki której na żywo można oglądać wybrane stacje w ofercie platformy. Co najważniejsze, wśród nich są trzy kanały sportowe: Canal+ Sport, Canal+ Gol oraz Canal+ Weekend, co oznacza, że abonenci Cyfry+ będą mogli na żywo oglądać transmisje sportowe na swoich iPhone’ach i iPadach. To z kolei oznacza – przynajmniej dla mnie – że iPad od dziś jest moim telewizorem.

W telewizji oglądam dziś w zasadzie tylko i wyłącznie transmisje sportowe – głównie piłkę nożną oraz koszykówkę NBA. Zdecydowaną większość praw do transmisji rozgrywek piłkarskich, które śledzę ma Cyfra+ i dlatego od lat jestem abonentem tej właśnie platformy cyfrowej. Cieszy mnie również, że Eurosport – także dostępny na Cyfrze+ – już drugi sezon z rzędu transmituje rozgrywki niemieckiej ekstraklasy piłkarskiej, Bundesligi. Od niedawna Eurosport i Eurosport 2 oglądam na iPadzie dzięki aplikacji Eurosport Player. Cieszy mnie ogromnie, że od dziś na iPadzie mogę oglądać także Canal+ Sport. Nie potrzebuję już telewizora w ogóle.

W TVN CNBC o Facebooku

facebook_ipo_map_610

Miałem dziś przyjemność gościć w programie „Rynki Dnia” prowadzonym przez Mikołaja Kunicę w stacji TVN CNBC i rozmawiać na temat numer jeden ostatniego dnia, czyli rychłego debiutu Facebooka na giełdzie. Wprawdzie Pan Mikołaj po raz kolejny pomylił moje imię – byłem już dla niego zarówno Krzysztofem, jak i teraz Mirosławem – ale mimo to, po raz kolejny ciekawie się rozmawiało. Zapraszam.

Zagrożenia stojące przed Facebookiem? Jakie zagrożenia?

facebook_ipo_map_610

Jeśli wcześniej, gdy nie znaliśmy wyników Facebooka, można było mówić o początku spekulacyjnej bańki na serwisy Web 2.0, na której czele stało przedsiębiorstwo Marka Zuckerberga, to teraz, po publikacji dokumentu S-1 przed amerykańskim giełdowym regulatorem już raczej takich wątpliwości odnośnie potencjału biznesowego Web 2.0 mieć nie możemy. Facebook pójdzie na giełdę w maju jako prężne, bardzo rentowne przedsiębiorstwo, którego wycena pomiędzy 80 a 100 mld dol. wcale nie wydaje się dziś przeszacowana. 

3,7 mld dol. przychodu w zeszłym roku przy równym 1 mld dol. zysków to świetny wynik. Poziom rentowności spółki na poziomie prawie 30% jest bardzo obiecującym wynikiem, który pokazuje, że Facebook ma wszelkie podstawy do tego, aby na stałe zająć miejsce jednej z najważniejszych spółek technologicznych świata. IPO to tylko początek drogi, której celem – co jasno napisano w S1 – jest zdobycie 2 mld użytkowników, czyli prawie wszystkich, którzy korzystają dziś z Internetu na świecie. Tak patrząc, wycena na poziomie 100 mld dol. jest uzasadniona, bo Facebook ma szansę być po prostu, obok Google’a synonimem sieci.

Już nie ma Gadu-Gadu. Jest GG

GG_nowe_logo

Jakaś moda zapanowała wśród polskich czołowych serwisów i usług internetowych na skracanie nazw. Najpierw Nasza-Klasa zmieniła się w nk.pl, a teraz największy polski komunikator internetowy zmienił nazwę z Gadu-Gadu na gg. Przy okazji zmieniono nieco logo oraz wprowadzono nowe liternictwo w nowej nazwie. Nowości pojawią się w najbliższej wersji aplikacji, której premiera zbliża się wielkimi krokami.

- GG to znany, powszechnie używany skrót zamiennie z Gadu-Gadu – mówi o zmianie nazwy Tomasz Jażdżyński, szef GG Network. – Mówiąc lub pisząc np. GG 21 mamy na myśli numer, pod jakim możemy porozmawiać. Uznaliśmy, że wraz z wydaniem nowej platformy komunikacyjnej należy uznać ten skrót za jedyną, oficjalną nazwę komunikatora. Uprościć, podobnie jak uprościliśmy komunikator.

Nikt w Polsce nie chce iść drogą Airbnb

airbnb_l

Autorem tekstu jest Czytelnik Spider’s Web, Patryk Owczarek.

Kiedy w sierpniu 2011 roku po raz pierwszy miałem okazję skorzystać z Airbnb.com, zastanawiałem się jak długo trzeba będzie czekać na pierwszy odpowiednik tego serwisu w Polsce. Minęło ponad pół roku i póki co ciągle brakuje podobnej inicjatywy w naszym kraju.

Zainteresowani tematyką start-upów, Airbnb kojarzą zapewne za sprawą magicznych cyferek – w 2011 roku serwis uzyskał od amerykańskich funduszy inwestycyjnych finansowanie w wysokości 112 milionów dolarów. Idea Airbnb jest prosta – serwis umożliwia łatwe odnalezienie wyjątkowego noclegu u osób, które oferują swoje prywatne apartamenty, mieszkania, przyczepy kempingowe, a nawet jachty. Wyróżnik stanowią wygoda oraz bezpieczeństwo dokonywanych rezerwacji.

Już wszystko wiadomo! Facebook prezentuje świetne wyniki i idzie na giełdę po 5 mld dol.!

faces1

Już wszystko wiadomo – Facebook złożył dokument S-1, czyli dokument będący wstępnym prospektem emisyjnym przed planowanym debiutem giełdowym. Mark Zuckerberg chce pozyskać z giełdy 5 mld dol., ale jeśli będzie większe zainteresowanie, to firma przygotowana jest na większą podaż akcji. Tak jak prognozowano, wartość firmy może więc wynieść ok 100 mld dol. Mark Zuckerberg posiada 28% akcji Facebooka. Na papierze warty więc jest… 24 ml dol. 

Wiemy już także wszystko o wynikach finansowych Facebooka – przychody za zeszły rok wyniosły 3,7 mld dol., czyli prawie dokładnie tyle, ile eMarketer prognozował w listopadzie ubiegłego roku. 2011 był niezwykle udany dla Facebooka, bo zarobił ponad 1 mld dol. na czysto. To bardzo wysoka rentowność serwisu i tu należą się wielkie brawa dla jego menedżerów. Nieco gorzej jest ze strukturą przychodów, gdyż aż 12% Facebook zarabia na największym dostawcy gier na własną platformę – firmie Zynga. Widać więc, że ta symbioza z firmą Marka Pincusa jest ważna dla obu stron.

Przełącz do wersji mobilnej