/ Mateusz Kowalski

autor o sobie:

statystyki:

Aktywny od: 10.06.2011
Dodał: 31 tekstów

Windows 8 Developer Preview – dla mnie szału nie ma

No i mamy od ponad tygodnia oddanego do rąk użytkowników (a właściwie developerów, ale o tym później) nowego Windowsa. Jeżeli ktoś pamięta mój wpis na temat zasadności wprowadzenia Metro UI do OS-ów na urządzenia większe od tableta... to bardzo ładnie proszę o niezarzucanie mi hipokryzji. Po prostu okazało się, że to, co było super, ekstra itd. na komórkach, wcale nie musi być takie bardzo wygodne na laptopach i pecetach. Wręcz przeciwnie - to, co nie razi, a nawet cieszy na komórkach, na innych urządzeniach może doprowadzić do szału. Zwłaszcza, jak jest się control freakiem takim jak ja (ew. człowiekiem, dla którego władza nad systemem jest lepsza niż władza nad światem).

Legendy nie umierają

To naturalna kolej rzeczy - ludzie przychodzą i odchodzą. Tak było, jest i będzie, bo Natura niestety inaczej nie przewidziała. Co prawda w literaturze s-f roi się od ideałów człowieka nieśmiertelnego, przenoszenia świadomości w cyberprzestrzeń, czy też klonowania. To jednak literatura i pewne idee, których ucieleśnienie - jeśli do nich dojdzie - jest pieśnią przyszłości. Tymczasem musimy liczyć się z przemijaniem i walczyć o to, by przetrwała pamięć każdego z nas. Bez wątpienia ludzkość znalazła sposób na pozostawienie chociaż odrobiny wspomnień - już od tysięcy lat jesteśmy świadkiem wystawiania ludziom nagrobków: chtoniczna kultura Etrusków opierała się przede wszystkim na kulcie zmarłych. Egipcjanie budowali wielkie piramidy, które przetrwały do dziś. Na Nemrut Dagi jesteśmy świadkami potęgi Kommageny i jej króla, Antiocha Epifanesa.

Prasa na Facebooku, czyli e-wydania dla ubogich

...albo skąpych. Bądźmy szczerzy - tablety to fajna rzecz, ale, niestety, wciąż dość kosztowna jak na polskie warunki. Dorzucając do tego koszta e-prenumeraty (jak np. w przypadku Przekroju) otrzymujemy coś, co jest średnio zachwycające dla osoby dopinającej budżet. Tymczasem Facebook postanowił wyjść naprzeciw potrzebom co poniektórych i na konferencji f8 zaprezentował nowe aplikacje na portalu, które powinny zainteresować szczególnie tych, którzy przesiadują na stronie godzinami. Gdzie jest cały wic?

Wizualne tournee Facebooka… za szybko?

Wszyscy kochamy Facebooka. Wszyscy mamy Facebooka (a jeśli nie, to jak polecasz nowe artykuły na SW?). Facebook pomaga nam kontaktować się ze znajomymi (nawet tymi, których najchętniej zakopalibyśmy w przydomowym ogródku). Facebook, wreszcie, wychodzi na przeciw naszym oczekiwaniom. Nawet tym, o których nie mamy pojęcia. Na przykład ostatnio doszedłem do wniosku, że warto byłoby sobie strzelić w sieci jakieś portfolio. Parę dni później dowiedziałem się, że Facebook z radością postanowił przekształcić tak strony profilowe, żeby wyglądały one właśnie jak wspomniane portfolio. Całość ma być zaprezentowana podobno 3 października, jednak jeśli ktoś umie się zakręcić i opanował już nowy timeline, może sobie sprawić tę przyjemność już teraz. Gorzej trochę z ergonomią całości, ale przecież darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.

Młodzież w Internecie jest jak kierdel owiec… na pewno?

Dekonstrukcja. Obecnie modne słowo, głównie dzięki rozczłonkowaniu i sekcji zwłok kultury popularnej, jakie uprawiają np. Lady Gaga i Weird Al Yanković. Bardzo ładnie definiuje obecny stosunek społeczeństwa do ogólnie pojętej tradycji ustanawiania hierarchii, gdzie młodszy słucha starszego, a starszy przewodzi młodszemu jako ten Mojżesz albo Wolność, co wiedzie cały lud na barykady.

Przynajmniej w Internecie. Cóż, prawda jest taka, że niedawno TNS-OBOP przeprowadził na zlecenie Gazety Wyborczej sondaż wśród Polaków w wieku 19-26 z pytaniem: "kto jest twoim autorytetem?". Wyniki - jak zwykle - były interesujące i... dość przewidywalne.

Prywatność i anonimowość? A co to takiego?

Pewien bloger (Andy Carvin) zapytał pewnego CEO (Erica Schmidta), dlaczego na pewnym portalu (Google+) podawanie prawdziwych danych osobowych jest konieczne. Odpowiedź brzmiała: bo Google+ ma do tego służyć, a nikt nikogo nie przymusza do korzystania z niego. Bądźmy szczerzy - słowa, jakie wypowiedział Schmidt, musiały paść (dokładny cytat: Google+ na początku zostało zbudowane jako narzędzie do identyfikacji). Tak, było jasne, że Google+ podąży ścieżką wytyczoną przez Facebooka i że użytkownicy będą musieli używać swoich prawdziwych imion i nazwisk*. Dlaczego?

Ano, choćby dlatego, że człowiek zakładając konto w Google automatycznie wkracza na pułap udostępniania danych osobowych. Minimalnych, bo minimalnych, ale jednak. Podobnie jest z Facebookiem i Naszą Klasą. Najlepiej chyba wypada w tym zestawieniu Twitter, którego twórcy, litościwie, nie wymagają więcej niż niewiele ponad 140 znaków do strzelenia sobie opisu. A ten i tak jest opcjonalny.

Generacja Y w Samsungu – tylko co z targetem?

Disclaimer (jak zwykle): ten wpis nie jest sponsorowany. Na ile dobrze pamiętam, nawet śledzony kanał Samsunga PL nie wspomina jak na razie o tym zjawisku. Cokolwiek - problemem nie jest ogłoszona kilka godzin temu nowa generacja Samsungów Galaxy. Problemem jest to, do kogo te telefony miałyby być skierowane.

To nie jest tak, że sam pomysł nazwania generacji od słowa young to wpadka. Broń Boże - pomysł sensowny i na rzeczy, lekko odświeżający nieco gadżeciarski wizerunek serii S. Problem własnie leży w słowie "gadżeciarski" - high-endowe telefony Wave z serii S zdążyły narobić sobie tylu zwolenników, co przeciwników (między innymi w związku z posądzeniem o odgapienie designu i interfejsu od Apple'a). Więcej jednak chyba zwolenników, biorąc pod uwagę ostatnią sytuację po wprowadzeniu Galaxy SII, który znikał ze sklepów jak świeże bułeczki. Tutaj Samsungowi należą się gratulacje - marketingowcy, programiści i designerzy wykonali kawał dobrej roboty. A jak będzie z Galaxy Y?

Nerdzi, geeki, wyznawcy i blachary – czyli o subkulturach w SW

Disclaimer: ten artykuł ma charakter zgryźliwo-satyryczny i nie ma na celu urażenia kogokolwiek, ani tym bardziej naigrawania się z wszelkich mniejszości, jakie się pojawiają w Internecie*. Autor zastrzega sobie prawo do posiadania własnej opinii i publikowania jej z racji prawa do wolności słowa w mediach**.

*A przynajmniej z tych, które uznał za warte wspomnienia.

**Podobnie prawo do wypowiedzi - jak zwykle -mają czytelnicy.

Witamy na stronie Spider's Web. Miejscu rządzonym przez pająka, który plecie swoje sieci, nieustannie przyciągając coraz to większą ilość czytelników i redaktorów. Wszelkie zmiany traktowane są w kategorii paranoidalnej rewolucji człowieka, który zdradza Jedynie Słuszną Markę, czym wnerwia starych użytkowników, a nowym pokazuje, że można tu pisać o wszystkim.

Również o samych użyszkodnikach. A zatem - jakie typy osób pojawiają się na Spider's Web?

Druga gwiazda na prawo… – o przenoszeniu się w chmurę

Chmura to leitmotif ostatnich etapów rozwoju Interneto i Web 2.0. Tak naprawdę przeniesienie w nią wszystkiego, wraz z upowszechnieniem tzw. wyszukiwarek semantycznych etc. pozwoli zacząć mówić o zrodzeniu się ery Web 3.0 (do której to pomostem będzie wałkowany na prawo i lewo termin ery post-PC). Na razie jednak ostatnie przejęcie Apple’a pokazuje, że rozwiązania w chmurach mogą być odważniejsze, niż dotychczasowe przechowywanie danych na zewnętrznych serwerach (vide Dropbox) oraz synchronizacja kont (jak choćby w Chrome). Oprócz powyższych bowiem można również przeprowadzać działania biznesowe – takie jak przejęcie. No właśnie: Adobe wykupił firmę EchoSign poprzez podpisanie dokumentów w chmurze.

Czy Microsoft może być jeszcze wizjonerem?

Kiedy parę dni temu pisałem o pozycji tabletów w strategii Microsoftu, miałem cichą nadzieję, że to koniec wszelkich rewelacji, jakie czekają nas ze strony Ballmera i jego towarzyszy. Jak się okazało, minęła mi przed nosem jedna dość istotna informacja. Andy Lees (tak, ten odpowiedzialny za potraktowanie tableta jako PC), zapowiedział, że na przełomie 2015 i 2016 roku Microsoft zaprezentuje platformę jednoczącą wszystkie możliwe urządzenia. Więcej szczegółów nie zdradził, jednak sam pomysł nie jest zbyt nowy. Nowością co najwyżej może być przepowiadanie, że dzięki wspólnemu ekosystemowi każde urządzenie będzie pozwalało na "wykorzystanie pełnej mocy komputera PC na jednym urządzeniu". Prawdopodobnie też o to chodziło szefowi działu mobilnego, kiedy zapowiadał posłanie do piachu nadziei na stworzenie wersji Windows Phone 7 dedykowanej tabletom.

Advertisement