Reklama

Wpisy autora: Ewa Lalik

4G czy nie 4G? Apple mówi, że tak, regulatorzy, że nie

photo3

4G to świetny, kontrowersyjny temat, który wywołuje poruszenie od kilku lat. Wraz z pojawieniem się nowego iPada obsługującego 4G, ale tylko w Stanach Zjednoczonych, rozgorzała dyskusja, a regulatorzy z Australii oskarżają Apple o wprowadzanie konsumentów w błąd. Apple postanowił się bronić i wykorzystać ogólny trend rynkowy do nazywania 3,5G – 4G. To takie 4G od polskiego Playa – Play może je sobie nazywać nawet 1500G wykorzystując luki prawne, jednak trochę bardziej świadomi użytkownicy wiedzą, że z 4G nie ma to nic wspólnego. Apple ma trochę racji, australijski UOKiK ma trochę racji, a najbardziej w tym wszystkim zmieszani i poszkodowani są klienci.

Boot to Gecko od Mozilli – smartfony w cenach ficzerfonów już w tym roku?

b2g

Bardzo kibicuję Boot to Gecko, systemowi mobilnemu od Mozilli. Rozwija się on bardzo szybko, bo jeszcze przecież nie tak dawno usłyszeliśmy o projekcie po raz pierwszy. Boot to Gecko będzie, a właściwie już jest w fazie prototypów, w pełni opartym o standardy webowe i HTML5 systemem przeznaczonym zwłaszcza na rozwijające się rynki. Pierwsze urządzenia, które zobaczymy prawdopodobnie pod koniec 2012 lub na początku 2013 roku w Brazylii mają kosztować tyle, co ficzerfony, ale oferować pełne, smartfonowe doświadczenia.

Pazura, Pudelek, prasa, internet – mamy internet we krwi

internet_advertising

Przemek Pająk poprosił mnie o napisanie komentarza na temat wyroku, jaki zapadł niedawno dotyczącego sprawy Cerazy Pazura kontra Pudelek.pl. Zapewne chciał, bym napisała o tym, jak zmieniają się media internetowe, że portale, przynajmniej niektóre, są już na równi z prasą drukowaną i co w związku z tym wyrokiem nastąpi. Trochę mnie to zdziwiło, bo nie dostrzegłam w tym nic specjalnie ciekawego – ot, kolejna sprawa sądowa gwiazda kontra tak zwany brukowiec. Fakt, jest to brukowiec internetowy… I to trochę uświadomiło mi, że jestem z innego pokolenia niż Przemek Pająk – pokolenia, które traktuje internet tak, jak ludzie traktowali prasę przed erą internetu. Może nie do końca, ale w tym konkretnym aspekcie tak. Nie widzę różnicy między prasą plotkarską a wspomnianym Pudelkiem. No, może oprócz formatu.

Zielone światło w Europie dla Sony kupującego EMI – może czas, by koncerny muzyczne same się wyniszczyły?

Record-Label-Logos2

Konsorcjum Sony/ATV dostało zielone światło od Komisji Europejskiej na kupno EMI Publishing za 2,2 miliarda dolarów. W zamian za to Sony zobowiązał się odsprzedać katalogi Virgin i Famous. Przejęcie nie zostanie sfinalizowane, bo do tego potrzeba jeszcze zgody regulatorów ze Stanów Zjednoczonych, Brazylii i Australii, ale cała sprawa i tak wywołuje kontrowersje, zwłaszcza w świetle tego, że Universal Music ma problemy z uzyskaniem zgody na przejęcie EMI Music. Bo EMI Group, po ogłoszeniu tragicznych niemal strat finansowych i krążeniu z rąk do rąk, ma zostać podzielone między dwie z czterech największych wytwórni muzycznych. Po przejęciu EMI zostaną już tylko trzy, za to dwie z nich kontrolujące ponad połowę praw do muzyki na świecie.

Hologram zamiast człowieka – nie jestem pewna, czy podoba mi się taka przyszłość

hologram

Festiwal sztuki i muzyki Coachella zasłynął w tym roku w internecie i nie tylko na szeroką skalę jedną rzeczą – hologramem Tupaca, legendarnego już niemal, nieżyjącego rapera. Niektórzy z widzów uwierzyli, że Tupac powrócił, hologram był tak dopracowany. Długo zastanawiałam się, co sądzę o tym trendzie. W końcu to widowiskowe wykorzystanie najnowszych technologii, na dodatek nie gdzieś w labolatoriach, a rozrywce skierowanej do mas. Za najcelniejszy komentarz niech posłuży ten fałszywy plakat:

Facebook zrobił dobrze serwisom muzycznym

posluchaj

W końcu facebookowy Open Graph nabiera kolorów – serwis wprowadził przycisk “posłuchaj”, dzięki któremu można bezpośrednio z poziomu fanpejdży artystów przejść do aplikacji strumieniujących muzykę z chmury z playlistą danego wykonawcy. Nie dość, że to bardzo wygodne rozwiązanie, to spowoduje wzrost popularności serwisów muzycznych. Brawa dla Facebooka – teraz trzeba czekać jeszcze na przycisk “oglądaj”, chociaż ten w Polsce może nie działać ze względu na brak serwisów wideo z prawdziwego zdarzenia.

Alternatywne wyszukiwarki radzą sobie coraz lepiej

ddg

Google najpopularniejszą wyszukiwarką jest i basta. Mimo kilku lat i wydanych miliardów dolarów, Bingowi nie udało się zagrozić pozycji Google’a z wielu powodów – w Stanach Zjednoczonych Bing radzi sobie jeszcze całkiem nieźle, ale brak dodatkowych usług i obsługi wielu języków (w tym polskiego) wciąż powoduje, że Bing to taki młodszy i gorszy brat Google’a. Na dobrą sprawę nie ma dobrego konkurenta dla wyszukiwarkowego giganta, ale, jak wskazują ostatnie statystyki Blekko i DuckDuckGo zapotrzebowanie na alternatywne wyszukiwarki wśród użytkowników istnieje.

Europejscy operatorzy nie lubią Nokii. Co poszło nie tak?

NOKIA-LUMIA-900-1

To, że nastał dla Nokii ciężki czas w Europie już wiemy. Teraz głos zabierają europejscy operatorzy: według nich Lumie są za drogie i nie mają dobrego marketingu. To mocne słowa, ważniejsze tym bardziej, że pochodzą od operatorów, którzy chcieliby przełamać nasycenie rynku iPhone’ami i Androidem.

Smartfon jako tłumacz – lepszy Translator na Windows Phone 7 czy Google Translate na Androidzie?

languages

Aplikacje-tłumacze są jedną z ciekawszych i przydatniejszych (przynajmniej dla określonej grupy odbiorców) pozycji na smartfonach. Dziś Microsoft zaktualizował swoją aplikację Translate na Windows Phone 7, która zyskała możliwość tłumaczenia “w locie”. Wystarczy najechać aparatem na tekst, a Translate przetłumaczy go niemal natychmiastowo. Pobawiłam się też Google Translate na Androidzie i stwierdzam, że najlepiej byłoby, gdyby połączyć tłumaczy od Google i Microsoftu, dopiero wtedy powstałaby naprawdę ciekawa i dobra aplikacja.

Google Drive w przyszłym tygodniu? Google ma szanse poruszyć rynek

gd

Według The Next Web Google Drive ma oficjalnie wystartować już w przyszłym tygodniu. Darmowa wersja ma oferować 5 gigabajtów przestrzeni na serwerach Google’a i oczywiście umożliwiać kupno dodatkowych gigabajtów. TechCrunch za to dotarł do aplikacji Google Drive, która jednak w tym momencie jest bezużyteczna, przynajmniej do czasu aktywowania Drive na koncie. Start w przyszłym tygodniu jest bardzo prawdopodobny, tym bardziej, że mówi się o nim od dawna. Warto czekać, bo Google ma szanse zatrząść rynkiem.

Pulitzer dla AOL i Huffington Post – to właśnie tego może obawiać się prasa drukowana

beyond

Dwa lata temu po raz pierwszy przyznano nagrodę Pulitzera, najbardziej preztiżową nagrodę dziennikarską, za serię artykułów publikowanych jedynie w internecie. Dwa razy, rok po roku, dostali ją dziennikarzę z ProPublica.org. W tym roku Pulitzera dostał Huffington Post, należący do AOL serwis, który często kojarzony jest z plotkami, przerysowanymi newsami, i, co tu dużo mówić, polteczkami. Jednak Pulitzer dla Huffington Post oznacza co najmniej kilka rzeczy – AOL ma się dobrze, dziennikarstwo wyłącznie internetowe coraz lepiej, a świat dziennikarski zmienia się nie do poznania.

Nic nie zapowiada, by e-booki zostały objęte niższym VAT-em. Na rewolucję czytelniczą jeszcze poczekamy

75986-3x2-galerie

Rzeczpospolita napisała dziś o tym, że Ministerstwo Finansów nie planuje wyrównywania poziomu podatku VAT na książki papierowe i elektroniczne. 23 procentowy VAT na e-booki nie zmieni się w najbliższej przyszłości, przynajmnej dopóki nie zmienią się przepisy Unii Europejskiej stanowiące, że obniżoną, pięcioprocentową stawką podatkową objęte są tylko książki i periodyki wydane na fizycznych nośnikach. Takiej odpowiedzi doczekała się Rzecznik Praw Obywatelskich, która uważa, że zróżnicowanie VAT-u na publikacje ze względu na nośnik sprzeczne jest z konstytucyjną gwarancją równości. I podczas gdy wymiana opinii, analiz i informacji na szczytach trwa, to nic nie zapowiada, byśmy już niedługo mogli cieszyć się e-bookami w realnie niższych, odpowiadających ich formie cenach.

Chmura wciąż musi iść na kompromis

muzoradio

Chmura przyszłością i nawet teraźniejszością jest i nie ma się co z tym kłócić. Jednak ma jeszcze bardzo długą drogę do przebycia, by wbić się w świadomość konsumentów i nie wzbudzać niepokoju. Świadczy o tym trend tworzenia usług chmurowych tak, by nie przypominały chmury. O ile zaplanowna aplikacja SkyDrive, o której wieść niesie, że zintegruje chmurę z Windowsem tak, że ta będzie niemal nie do odróżnienia od eksploratora plików jest jeszcze sensowna, bo SkyDrive oferuje dostęp przez przeglądarkę, o tyle serwisy strumieniowania muzyki z chmury, które wymagają instalacji dodatkowych programów, pokazują, jak daleko nam jeszcze do zaakceptowania chmury taką, jaką jest.

Nie ma TP, jest Orange, a rebranding i oferty bez limitu głowy nie urywają

orange

Ostatnia wojna na oferty “bez limitu”, którą zapoczątkował Play, jest nadmuchana, bo realnie patrząc dotyczy tylko klientów indywidualnych, którzy płacili za telefon ponad 80 złotych miesięcznie, sami kupują sobie telefony i dzwonią bardzo dużo (lub dają się się nabrać na ładne słowa). Dodatkowo 79,99 zł za brak limitów to pic na wodę, bo chcąc korzystać z czegoś więcej, niż tylko połączeń i SMS-ów do sieci komórkowych i tak trzeba dopłacić. No, a jak dodać jeszcze, że nowi klienci płacą drożej, to okazuje się, że ciekawie nie jest… Jednak magia marketingu robi swoje i dziś Orange zaprezentował ofertę “no limits” dla klientow indywidualnych. To jednak szczegół, bo przy okazji zniknęła marka TP. Telekomunikacja Polska, TP, w końcu po kilku latach oczekiwania zmienia się całkowicie w Orange.